logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sąd studzi GIODO

Poniedziałek, 25 sierpnia 2014 (02:00)

Proboszcz nie musi odnotowywać w księgach parafialnych apostazji osób, które nie dopełniły procedur kościelnych w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał właśnie wyrok dotyczący kobiety, która domagała się sprostowania swoich danych w parafialnej księdze chrztu, ponieważ złożyła pisemne oświadczenie, że występuje z Kościoła katolickiego. Problem w tym, że nie dopełniła określonych przez prawo kościelne procedur związanych z takim aktem. Mimo to kobieta wniosła do GIODO, by nakazał proboszczowi wydanie takiego sprostowania. Początkowo, w październiku 2012 r., GIODO umorzył postępowanie. Jednak po tym, jak w 2013 r. są- dy administracyjne zmieniły linię orzeczniczą w sprawach apostatów, w styczniu br. GIODO nakazał umieszczenie w księdze adnotacji o wystąpieniu z Kościoła.

Tym razem decyzję GIODO zaskarżył proboszcz parafii. Jak argumentował, Generalny Inspektor nie powinien ingerować w sferę wyznaniową, gdyż byłoby to naruszenie Konstytucji, konkordatu i zasady rozdziału Kościoła od państwa. W czasie rozprawy kobieta przyznała, że zignorowała kościelny tryb postępowania. A regulują go „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Według nich procedura apostazji wymaga kilku czynności. Zainteresowany powinien stawić się w parafii zamieszkania wraz ze świadectwem chrztu, aktem apostazji i z dwoma świadkami. Wtedy w obecności proboszcza podpisuje się akt apostazji. Dokonanie wpisu przez proboszcza bez zachowania tych procedur kościelnych byłoby złamaniem prawa kanonicznego.

Ostatecznie jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GIODO, stwierdzając, że nie podlega ona wykonaniu. W ocenie sądu, urząd nie zbadał do końca sprawy – nie sprawdził, czy wnioskodawczyni dopełniła procedur wskazanych przez Kościół. To wyrok w sprawie pierwszej skargi złożonej przez proboszcza, który odwołał się od decyzji GIODO. W sumie takie decyzje GIODO otrzymało kilku proboszczów.

– Wyrok WSA w Warszawie jest ważny, gdyż oznacza uznanie przez sąd zasady, że organ administracji państwowej nie ma prawa ingerować w wewnętrzne procedury kościelne, a tym bardziej narzucać duchownym dokonywania czynności o znaczeniu kanonicznym – zauważa ks. dr hab. Piotr Steczkowski, kanonista. – Sąd pośrednio przyznał również, że Kościół szanuje wolność osoby ludzkiej i daje możliwość wystąpienia z niego, a samą procedurę ocenił jako niezbyt uciążliwą – dodaje.

GIODO rozważa odwołanie się do NSA od wyroku sądu. Jak podkreśla prof. Krystyna Pawłowicz, konstytucjonalista, jeśli GIODO złoży odwołanie, będzie to świadczyć o tym, że nie zna Konstytucji, a zwłaszcza artykułu 25. Mówi on wyraźnie, że stosunki między państwem a Kościołem i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii i wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie. – Bycie wyznawcą jakiegoś Kościoła czy nie jest absolutnie sprawą danej osoby i relacją ze strukturami tego Kościoła. Państwo nic do tego nie ma. Jeśli ktoś chce wystąpić, ma prawo iść do parafii, zgłosić i powiedzieć swoje zdanie, natomiast żaden organ administracji publicznej nie ma prawa żądać na mocy decyzji administracyjnej wkraczania w te sfery i nakazywać Kościołowi dokonania w taki czy inny sposób wpisu danej treści. To absolutne naruszenie Konstytucji – podkreśla prof. Pawłowicz.

Małgorzata Pabis

Aktualizacja 25 sierpnia 2014 (10:45)

Nasz Dziennik