logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Prawda o zbrodni czeka na ujawnienie

Piątek, 29 sierpnia 2014 (19:37)

Z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem, historykiem, pełnomocnikiem prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ds. poszukiwania miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego, który pokieruje kolejnym etapem prac ekshumacyjnych na warszawskich Powązkach, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Na 2 września wyznaczono termin rozpoczęcia prac ekshumacyjno-sondażowych na Łączce na warszawskich Powązkach. Jaki będzie ich charakter?

- Działania te mają określić obszar dawnego pola więziennego, gdzie grzebano ofiary zbrodni komunistycznych, w tym żołnierzy podziemia niepodległościowego. To jest główny cel działań, jakie podejmiemy już niebawem na początku września w kwaterze „Ł” na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. Liczymy, że uda się odnaleźć i wydobyć kolejne szczątki, w miejscach, do których dostęp był dotychczas utrudniony.

Będzie to już kolejna odsłona tych prac, dodajmy nieostateczna, bowiem ostateczny etap nastąpi wówczas, kiedy dojdzie do odnalezienia i wydobycia szczątków ok. 90 ludzi, o których wiemy, że zostali zamordowani w więzieniu na ul. Rakowieckiej w Warszawie w latach 40. i 50 ubiegłego wieku, których szczątki znajdują się na „Łączce” pod współczesnymi pomnikami z lat 90.

Co podczas dotychczas przeprowadzonych prac sprawiało największą trudność?

- Problemów była cała masa. Myślę, że do największych problemów należy to, że nie można było dokończyć raz rozpoczętych badań i trzeba za każdym razem podejmować kolejne kroki, których przygotowanie nie należy ani do łatwych, ani szybkich. Kłopot sprawia m.in. to, że nie możemy realizować działań od pierwszego do ostatniego dnia na całym obszarze. Rozpoczynanie każdego etapu od nowa nastręcza wiele problemów natury logistycznej, finansowej. Zatem problemów jest wiele i tak na dobrą sprawę trudno wskazać ten jeden największy.

Wspomniał Pan, że nie będzie to jednak trzeci, ostateczny etap prac, ale etap pośredni. Co wyznacza taki, a nie inny harmonogram?

- Prace ekshumacyjne na Łączce rozpoczęły się w 2012 r. i były kontynuowane w ubiegłym roku. Prowadziliśmy je wspólnie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. 1 sierpnia zostało wszczęte śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej przez prokuratorów Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie i to powoduje nową sytuację. Zatem kolejny etap prac, który rozpocznie się we wrześniu, będzie tak naprawdę realizowany w wyniku śledztwa prowadzonego przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. Na tym polega odmienność od sytuacji, kiedy były realizowane dwa poprzednie etapy.  

Czego się Pan spodziewa po pracach, które niebawem mają się rozpocząć?

- Spodziewam się, że odnajdziemy szczątki ludzkie – trudno powiedzieć, ilu osób, ale mam nadzieję, że uzyskamy jeszcze większą niż dotychczas wiedzę na temat zakresu pola więziennego na poszczególnych kierunkach, gdzie się ono kończyło. To da nam bardzo cenny materiał do tego najważniejszego, trzeciego etapu prac ekshumacyjnych, który nie wiem jeszcze dziś, kiedy nastąpi, ale jestem przekonany, że ten etap musi się odbyć. Innej możliwości nie ma. Myślę, że jest to tylko kwestia czasu, pewnych działań organizacyjnych na przyszłość, ale na pewno się to odbędzie.     

Jak w świetle ostatnich działań policji i prokuratury powszechnej na Służewie będzie wyglądał dostęp do informacji o wynikach rozpoczynających się prac na Łączce?

- Dostęp do informacji o przebiegu prac będzie zależał od prokuratora prowadzącego śledztwo, które wyznacza pewne określone procedury. Osobą, która kieruje postępowaniem, jest prokurator, który odpowiada za całość działań, i myślę, że na bieżąco będzie udzielał informacji. Będą także komunikaty IPN. Myślę jednak, że wobec zaistniałej sytuacji polityka informacyjna będzie nieco inna niż ta, którą prowadziliśmy dotychczas. Takie są dzisiaj wymogi śledztwa i to pan prokurator będzie dla państwa, dla mediów, głównym rozmówcą.

Czy dzisiejsze prawo dotyczące ekshumacji szczątków jest precyzyjne – pytam o to w kontekście prac na Służewiu, gdzie interweniowała policja i prokuratura powszechna?

- Zdecydowanie jest mało precyzyjne. Dlatego pożądane są zmiany, które spowodowałyby, że działania, jakie prowadzimy, mogłyby być realizowane bez problemów, gdzie moglibyśmy się skupić na merytorycznych działaniach, a nie na rozstrzyganiu kwestii prawnych, które powinny być raz na zawsze i mądrze uregulowane. Niestety, obecne prawo nie nadąża za sytuacją, stąd mamy problemy jak chociażby te na Służewiu. Te kłopoty będą się pojawiały także w innych miejscach, dopóki to prawo nie zostanie zmienione. Dlatego pozostaje mi tylko zaapelować do organów odpowiedzialnych, aby zmieniły prawo, które zdecydowanie nie pomaga, a utrudnia nam prace.

Jak przebiega ustalanie tożsamości dotychczas wydobytych na Łączce szczątków ofiar reżimu komunistycznego?

- Jak pan wie, dopóki nie ma konferencji prasowej, na której IPN nie ujawni kolejnych nazwisk, wszelkie rozmowy na temat identyfikacji są bezprzedmiotowe. Staramy się, żeby te konferencje były zwoływane możliwie często i na pewno w niezbyt odległym czasie kolejna taka konferencja przed nami. Dotychczas w przypadku ofiar wydobytych na Łączce udało się zidentyfikować szczątki wielu wybitnych żołnierzy i Polaków, m.in. mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka″ i mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora″ czy ppłk. Stanisława Kasznicę, ostatniego dowódcę Narodowych Sił Zbrojnych. Myślę, że możemy spodziewać się kolejnych osób zidentyfikowanych, których szczątki udało się odnaleźć na Łączce, to mogę potwierdzić.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl