Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja s. Anny Bałchan z 27. dnia pielgrzymki rowerowej grupy NINIWA Team w Nieznane:
Dzisiejszy pokonany dystans to 185 kilometrów. Trasa rowerzystów biegła przez malowniczą Nizinę Francuską. Pogoda bez opadów, jednak nie zabrakło fragmentów jazdy pod wiatr. Awarie rowerowe z dziś to zerwany łańcuch i uszkodzone tylne przerzutki (Jola, Kasia). Osiągnięty cel to Paryż, a gościna u Sióstr Nazaretanek, skąd widać wieżę Eiffla! Tam też podróżnicy zatrzymają się przez niedzielę. Skorzystają również z możliwości wyjścia na miasto i zwiedzania.
Takie jest postanowienie grupy, w odpowiedzi na usłyszane słowo Boga o pomnażaniu talentów. Nieść pokój, emanować nim, stać się znakiem zapytania o to, co najważniejsze. W wielu osobach jeszcze pracuje doświadczenie spotkania z braćmi w Taizé. „Bóg daje talent, a resztę musisz wygrać sam” – śpiewa Joszko Broda. Żeby sprostać temu wyzwaniu rowerzyści, jak co tydzień, odbędą w niedzielę swoje spotkanie podsumowujące, czyli taką swoistą kąpiel relacyjną, dzieląc się z innymi tym, co było trudne w sytuacjach lub w relacjach z innymi. To zawsze osobista relacja z podróży wewnątrz siebie, bo tam pokonywany jest też długi dystans z wieloma wzniesieniami, kryzysami i niesprzyjającym wiatrem. Droga do doświadczenia Boga, który Jest.
Uczestnicy stwierdzają, że człowiek nie potrzebuje wielu rzeczy, by żyć i być szczęśliwym. Nawet w tym pewnych chaosie, nieprzewidywalności, że nie wiesz, dokąd jutro masz jechać. Jak w życiu planujemy coś, ale przychodzi jakaś „zmienna”, na którą nie mamy wpływu. A jednak w tym wszystkim można zachować pokój, bo On prowadzi.
Z listu do Koryntian (1,26-31): „Przypatrzcie się [...] powołaniu waszemu [...] Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców [...]. Przez Niego [...] jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga [...], w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”. Bóg wybrał i uzdolnił nas, dał też talenty.
W solidarności z teamem wybrałam się na 2-godzinny „rajd rowerowy” i umówmy się, że nie było tam wzniesień ani przeciwnego wiatru… A jednak przez kolejne trzy dni bolało mnie siedzenie… Jak można przez cały dzień jechać i jeszcze się cieszyć? Można mieć różny pogląd na temat sensowności wyprawy, ale nikt nie podważy tego, że wymaga to wysiłku, samozaparcia, pokonania bólu. Po całym dniu nie masz pewności, w jakich warunkach skłonisz głowę i o której godzinie to będzie. Wielu osobom ta wyprawa daje do myślenia i jest zachętą do pokonywania własnych, wewnętrznych kilometrów… w drodze w Neznane… Dziękujemy.
Przyp. red.: Warto dodać jeszcze dwie ciekawostki z dnia! Gdy rowerzyści dotarli na miejsce noclegu, czekali już na nich niedoszli uczestnicy wyprawy: Justyna Kotas i Mateusz Mika! Spotkanie oczywiście radosne! Justyna po miesięcznych już praktykach w Paryżu, z powodu których nie mogła pojechać na wyprawę, teraz przenosiła się na kolejny miesiąc do Grenoble, a pomagał jej w tym jej narzeczony. Z kolei inna para jest już dawno za narzeczeństwem! Gratulujemy naszym Piórom Pokoju – Magdzie Anioł i Adamowi Szewczykowi, którzy obchodzili dziś swoją kolejną rocznicę ślubu! Rowerzyści pomodlili się za nich i odprawili w ich intencji Mszę Świętą.
Bilans dnia:
185 km
Nocleg: Francja – Paryż
Przejechanych do tej pory kilometrów: 4168

