logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Zabójcze zanieczyszczone powietrze

Sobota, 6 września 2014 (13:04)

Co roku 45 tys. osób umiera w naszym kraju przedwcześnie z powodu zanieczyszczeń powietrza. Polska obok Bułgarii ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w UE, a główną winę za to ponosi palenie w piecach węglem, drewnem i śmieciami - uważają eksperci.

Mówili o tym na konferencji prasowej w stolicy, którą zorganizowano w przeddzień inauguracji obchodów Światowego Dnia Spirometrii. W tym roku są one poświęcone wpływowi zanieczyszczeń powietrza na nasze zdrowie.

Dr inż. Artur Badyda z Politechniki Warszawskiej, członek Polskiej Federacji Chorych na Astmę, Alergie i POChP, zwrócił uwagę, że zanieczyszczenie powietrza jest drugim po paleniu tytoniu czynnikiem warunkującym występowanie chorób układu oddechowego, takich jak rak płuca czy przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP).

Tymczasem, jak przypomniał prof. Bolesław Samoliński, prezes Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, choroby oddechowe stanowią obecnie trzecią przyczynę zgonów ludzi na świecie - po chorobach układu krążenia i nowotworach. A gdy zaliczy się do nich również raka płuca, to przesuwają się na drugą pozycję.

Z najnowszej publikacji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), bazującej na danych z 2012 r., wynika, że łącznie w skali roku na świecie umiera 7 mln ludzi tylko dlatego, że oddychają zanieczyszczonym powietrzem, zwrócił uwagę dr Badyda. "Około 3,7 mln tych zgonów ma związek z zanieczyszczeniem powietrza zewnętrznego, a pozostałe z zanieczyszczeniem powietrza w domach" - wyjaśnił. Ekspert przypomniał, że międzynarodowa organizacja non-profit HEAL, która analizuje wpływ środowiska na zdrowie obywateli Unii Europejskiej (UE), obliczyła, że w Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza przedwcześnie umiera 45 tys. osób.

Doktor Badyda podkreślił, że Polska ma, obok Bułgarii, najbardziej zanieczyszczone powietrze w UE. - W rankingu 10 najbardziej zanieczyszczonych miast Wspólnoty, który stworzyła Europejska Agencja Środowiska (EEA), figuruje sześć miast polskich i cztery bułgarskie - zaznaczył. Pierwsze dwa miejsca zajęły miasta bułgarskie, ale już na trzecim miejscu znalazł się Kraków. Pozostałe polskie miasta na tej liście należą do aglomeracji górnośląskiej.

Badyda ocenił, że obecnie największym problemem złej jakości powietrza - na świecie, w tym w Europie i Polsce - są cząstki stałe (inaczej pyły zawieszone) o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów (PM10) oraz mniejszej niż 2,5 mikrometra (PM2,5).

Według eksperta, w Polsce źródłem ponad 50 proc. emisji pyłów zawieszonych są indywidualne gospodarstwa domowe, tzw. sektor komunalno-bytowy. - Produkcja energii cieplnej na własne potrzeby w indywidualnych gospodarstwach domowych jest w Polsce koszmarną bolączką. Wiele budynków w Polsce nie jest podłączonych do sieci ciepłowniczej, w związku z tym w naszych piecach i kominkach spalamy węgiel, drewno, ale też - ze względów ekonomicznych - coraz częściej różne odpady - tłumaczył dr Badyda. Drugim w kolejności źródłem pyłów zawieszonych jest transport drogowy.

Pyły zawieszone stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia człowieka. Podobnie jak dym tytoniowy powodują powstawanie w układzie oddechowym stanu zapalnego, tłumaczył specjalista. Pyły PM2,5 mogą przenikać swobodnie przez układ oddechowy i docierać również do układu krążenia. Wraz z nią mogą wnikać wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), które mają działanie rakotwórcze, oraz metale ciężkie, które mają tendencję do kumulowania się w organizmie. - Ale również same cząstki stałe, nawet jeśli są chemicznie neutralne, mogą zwiększać ryzyko zachorowania na nowotwory układu oddechowego - powiedział dr Badyda.

Według WHO, wdychaniu pyłów zawieszonych można przypisać 8 proc. zgonów z powodu nowotworów płuca, 5 proc. zgonów z powodu chorób układu krążenia oraz 3 proc. zgonów z powodu różnego rodzaju infekcji oddechowych.

O tym, że zanieczyszczenia powietrza szkodzą naszemu zdrowiu, świadczą również badania prowadzone przez dr. Badydę z zespołem dr. Piotra Dąbrowieckiego z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Wynika z nich między innymi, że mieszkańcy miast, którzy nigdy nie palili tytoniu, ale wiele lat mieszali w sąsiedztwie ruchliwych ulic, mają kilkakrotnie wyższe ryzyko wystąpienia obturacji (zwężenia) oskrzeli, wyjaśnił dr Dabrowiecki. Przypomniał, że jest to cecha POChP - choroby, która obecnie jest przez WHO wskazywana jako trzecia przyczyna zgonów.

Eksperci podsumowali, że ze względu na zdrowie społeczeństwa warto dążyć do tego, byśmy w Polsce dotrzymywali dopuszczalnych stężeń zanieczyszczeń powietrza. Nieprzestrzeganie ich grozi również tym, że nasz kraj będzie płacić duże kary.

MM, PAP

Aktualizacja 6 września 2014 (22:17)

NaszDziennik.pl