logo
logo
zdjęcie

Beata Kempa

Trojańska konwencja

Środa, 24 września 2014 (18:40)

Wieczorem w ramach posiedzenia Sejmu odbędzie się debata na temat Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. 

W mojej ocenie, nie ma najmniejszej potrzeby, żeby przyjmować Konwencję Rady Europy, ponieważ nasze ustawodawstwo zapewnia kobietom ochronę. Oczywiście powinno ono być jeszcze modyfikowane przez zaostrzenie kar dla sprawców przemocy i efektywne wykorzystanie dostępnych instrumentów do izolowania oprawców od ofiar.

Niebezpieczeństwo konwencji polega na tym, że tylnymi drzwiami wprowadza szkodliwe pojęcia, które mogą rzutować np. na edukację. Konkretnie mówię o zapisach dotyczących płci, która w dokumencie Rady Europy jest definiowana poprzez uwarunkowania społeczno-kulturowe, a nie biologię. W praktyce oznacza to, że o byciu kobietą bądź mężczyzną decydują określone zachowania, działania czy atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla poszczególnej płci.

Takie rozumienie płci może mieć bardzo poważne konsekwencje w kontekście wychowania młodych pokoleń, które będą rozdarte między biologią a społecznym trendem. Dlatego też uważam, że ta konwencja kategorycznie powinna zostać odrzucona. Co więcej, uderza ona w rodzinę i małżeństwo, których podejście do wychowania dzieci i młodzieży uznaje za stereotypowe. A przecież tylko w pełnej rodzinie, przez którą rozumiem małżeństwo kobiety i rodziny, dzieci otrzymują najlepsze warunki do rozwoju.

Każda ideologia jest zawsze bardzo ładnie opakowana w szczytne hasła. W tym przypadku takim sloganem jest zapobieganie i zwalczanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowe. Większość z nas uważa za oczywistą oczywistość, że należy zwalczać przemoc i otaczać opieką jej ofiary. Jednak po dokładnym zapoznaniu się z treścią tej ustawy, trafiamy na ideologiczny zapis definiujący płeć, który powinien włączyć czerwone światło dla jej ratyfikowania.

Podczas dzisiejszej debaty nad konwencją spodziewam się silnej mobilizacji środowisk lewicowych, które – obawiając się o miejsca na listach wyborczych – nie będą mieć odwagi sprzeciwić się treściom tej ustawy. Zablokowanie konwencji będzie zatem bardzo trudne, jeżeli nie obudzi się skrzydło konserwatywne Platformy Obywatelskiej.

Beata Kempa

Autorka jest posłanką Solidarnej Polski oraz przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu „Stop ideologii gender”.

Aktualizacja: Środa, 24 września 2014 (18:40)

NaszDziennik.pl