Z Janem Dziedziczakiem (PiS), przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny, rozmawia Magdalena Pachorek
Wczoraj odbyła się sejmowa debata nad projektem ustawy o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jaki był jej przebieg?
- To była bardzo długa debata, która zakończyła się późno w nocy. Swoją drogą to też dużo mówi o Prezydium Sejmu, że tak ważny projekt, który przez wiele lat może oddziaływać na nasze państwo i na nasze rodziny, był omawiany w środku nocy.
Dlaczego musimy się bronić przed przyjęciem tej ustawy?
- Konwencja Rady Europy jest dokumentem skrajnie ideologicznym, lewackim oraz agresywnym. Ta ustawa ma bardzo niewinną nazwę, z którą żaden normalny człowiek nie będzie polemizował. Nikt przy zdrowych zmysłach nie popiera przecież przemocy wobec kobiet czy dzieci. Niestety, pod tą niewinną nazwą kryje się legislacyjny potwór, który chce wprowadzić ideologię gender – ideologię niszczącą polskie rodziny.
Projekt Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet wprowadza m.in. obowiązkową definicję płci kulturowej, wykluczając tym samym pojęcie płci biologicznej. Zgodnie z tym standardem kobietą lub mężczyzną może być każdy, kto się tylko w taki sposób zdefiniuje. I właśnie ta Konwencja zachęca do tego, aby pod przymusem wprowadzać pewne restrykcje mające na celu wymuszanie takiego rozumienia płci.
Niebezpieczne jest także to, że do głównych przyczyn przemocy wobec kobiet nie zalicza się alkoholu, agresji czy niedojrzałości, ale kulturę, tradycję i religię. My się z tym całkowicie nie zgadzamy, ponieważ uważamy, że w polskiej tradycji nie ma przemocy domowej ani przemocy wobec kobiet, tylko szacunek dla niewiast.
Przypomnę chociażby o tym, że w Polsce kobiety mają prawa wyborcze od 1918 roku, tymczasem w wielu krajach, które teraz bezczelnie nas pouczają, takie prawa przyznano dopiero po II wojnie światowej. Dzisiaj te państwa instruują nas, jak mamy budować relacje damsko-męskie, a tymczasem Polacy sobie w tej dziedzinie świetnie radzą. Inne kraje powinny brać z nas przykład i budować silne rodziny na fundamencie wiary, a nie ideologii.
Czy uda się jutro odrzucić tę kontrowersyjną Konwencję?
- Mam taką nadzieję, ponieważ wczoraj słyszałem wiele rozsądnych wypowiedzi. PiS oraz inne partie prawicowe jednoznacznie wypowiadały się przeciwko zatwierdzeniu tej ustawy. Niestety, jednoznacznie wypowiadały się też ugrupowania lewicowe czy skrajnie lewicowe. Teraz tak naprawdę decyzja jest w rękach Platformy. Jutro zobaczymy, ilu członków PO zachowa się rozsądnie i zagłosuje inaczej niż minister Fuszara, główna orędowniczka tej ideologii.

