Dzisiaj w Żarach zostanie odsłonięta tablica poświęcona pamięci Sprawiedliwych Ukraińców zamordowanych przez UPA za pomoc okazaną ofiarom banderowskiego ludobójstwa. To dowód, że jednak nie wszyscy Ukraińcy godzili się z polityką eksterminacji nie tylko Polaków?
– Tablica poświęcona jest tym Ukraińcom zamieszkującym Kresy Południowo-Wschodnie dawnej Rzeczypospolitej, którzy mimo zagrożenia stawali w obronie swoich sąsiadów mordowanych przez ukraińskich nacjonalistów z UPA. Warto podkreślić, że ukraińscy nacjonaliści mordowali nie tylko Polaków, ale również Żydów, Ormian, Rosjan, Czechów, Węgrów, Słowaków czy Cyganów, a więc przedstawicieli wszystkich narodowości, które wówczas zamieszkiwały tamte tereny. Chcemy uhonorować tych Ukraińców, którzy nie dali się opętać nacjonalistycznej ideologii i manii zabijania, którzy zachowali się przyzwoicie. Warto dodać, że przecież ci ludzie robili to zupełnie bezinteresownie, mogli przeżyć, bo UPA w zasadzie nie mordowała Ukraińców i czyniła to tylko wówczas, kiedy sprzeciwiali się ich zbrodniom, kiedy Ukraińcy stawali w obronie mordowanych Polaków czy innych nacji. Tą tablicą chcemy oddać hołd właśnie tym odważnym, sprawiedliwym Ukraińcom.
Czy dużo było tych sprawiedliwych?
– Podobnie jak w przypadku ludności polskiej wymordowanej przez OUN-UPA trudno oszacować dokładną liczbę ze względu chociażby na brak odpowiedniej dokumentacji o skali dokonywanych zbrodni. Mamy także do czynienia z utrudnianiem przez ukraińskie władze ekshumacji ofiar w miejscach, gdzie jak wiemy, spoczywają, co dotyczy również miejsc pochówków sprawiedliwych Ukraińców. Owszem były prowadzone wyrywkowe badania przez IPN, są też różne statystyki, które wskazują na liczbę kilkuset czy nawet kilku tysięcy zamordowanych za pomoc Polakom czy sprzeciwiających się mordom na ludności polskiej. Jednak dokładną liczbę trudno oszacować.
Jak ta kwestia jest postrzegana przez środowiska kresowe?
– Środowiskom kresowym – w sposób zupełnie nieuprawniony i niemający nic wspólnego z rzeczywistością – zarzuca się to, że mają nienawistny stosunek do Ukraińców. Kresowianie podkreślają, że wśród Ukraińców było również wielu porządnych ludzi, którzy nie tylko nie brali udziału w mordowaniu swoich sąsiadów. Dlatego chcemy uhonorować tych, którzy nie pozostali bierni, widząc, jak ich sąsiedzi są mordowani, i ryzykując własne życie, występowali w ich obronie.
Co było inspiracją dla tej tablicy w Żarach?
– Inspiracją dla tej tablicy była historia rodzinna moja i mojego brata. Nasza babcia Antonina, która zamieszkiwała w miejscowości Krosienko powiat Przemyślany (dawne woj. tarnopolskie, a obecnie woj. lwowskie), została ostrzeżona przez Ukraińca, starszego pana, który przybiegł w ostatniej chwili do jej domu, ostrzegł przed nadchodzącymi zbrodniarzami i nakazał natychmiastową ucieczkę. Babcia zabrała naszego ojca, który miał wówczas dwa lata i zdołała uciec. Jednak duża część naszej rodziny została wymordowana przez banderowców, a kilka osób zostało spalonych żywcem. Ten przykład z 1944 r. pokazuje istniejący kontrast, i świadczy o tym, że byli Ukraińcy, którzy dopuścili się zbrodni ludobójstwa, ale byli też i tacy, którzy widząc niesprawiedliwość, czynnie się temu przeciwstawiali i przypłacili to życiem.
Jak wygląda tablica?
– Na tablicy wymienione są wszystkie nacje, które doświadczyły mordów ze strony OUN-UPA, o których wspomniałem na wstępie naszej rozmowy. Kresy Południowo-Wschodnie dawnej Rzeczypospolitej były zamieszkiwane przez różne narodowości. W okresie 20-lecia Międzywojennego Polska jako ówczesny gospodarz tych terenów nie organizowała prześladowań, nie mówiąc już o mordach na innych narodowościach, które żyły tam zgodnie i w harmonii. Nagle Ukraińcy z UPA zaczęli dopuszczać się mordów i rzezi, co jest nie do zaakceptowania.
Przy okazji chciałbym Pana zapytać o apel środowisk kresowych odnośnie do restauracji cmentarza Obrońców Lwowa, z którym jeszcze pod koniec 2014 r. zwrócili się Państwo do prezydenta Bronisława Komorowskiego i premier Ewy Kopacz. Czy był jakiś odzew?
– Akcja zbierania podpisów pn. „Oddajcie Orlętom Lwy” cieszy się dużym zainteresowaniem. Zebraliśmy już ok. 10 tysięcy podpisów pod inicjatywą, która ma przywrócić dawny blask nekropolii. Jej renowacja jest wciąż niedokończona, a konieczna. To także ważna akcja edukacyjna, dzięki której dzieci i młodzież dowiadują się, czym dla nas, Polaków, jest cmentarz Obrońców Lwowa, kto tam spoczywa i jak ważne jest to miejsce dla naszej historii i tożsamości narodowej. Akcja jest wciąż prowadzona, bo znakomicie spełnia rolę edukacyjną i promocyjną o lwowskim Campo Santo. Jeżeli zaś chodzi o odzew na apel skierowany do najwyższych władz państwowych, to z przykrością muszę stwierdzić, że z Kancelarii Prezydenta Komorowskiego otrzymaliśmy jedynie zdawkową informację, że problem przez nas przedstawiony został skierowany do odpowiednich urzędów. Prawdopodobnie autorom tej odpowiedzi chodziło o Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Natomiast nie otrzymaliśmy żadnej informacji, która świadczyłaby o stosunku prezydenta Komorowskiego do naszej akcji. Ze strony kancelarii premier Kopacz nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Natomiast sprawą zainteresował się poseł Artur Górski z PiS, który skierował interpelację, ale na razie odpowiedzi zdaje się nie było żadnej.
Na finiszu kampanii prezydent Komorowski obiecuje wszystko i wszystkim, więc miałem nadzieję, że może i w tej ważnej sprawie dla pamięci historycznej Polski i Polaków również złożył jakąś deklarację…
– Akuratnie nie znaleźliśmy się w gronie tych „szczęśliwców”, którym została złożona obietnica. Innymi słowy, nie załapaliśmy się na listę obietnic prezydenta Komorowskiego. Jednak nie składamy broni i zapewniam, że niezależnie od wyniku niedzielnych wyborów nadal będziemy kontynuować naszą akcję, bo temat renowacji cmentarza Obrońców Lwowa był, jest i będzie ważny dla wszystkich Polaków.

