logo
logo

Zdjęcie: / -

Siła obrońców życia

Poniedziałek, 19 stycznia 2015 (16:31)

Modlitwa, śpiew, ogromna radość towarzyszyły uczestnikom Marszu dla Życia, który w sobotę przeszedł ulicami Los Angeles. Również Polacy mieszkający w słonecznej Kalifornii dołączyli do wielotysięcznej grupy obrońców życia.

Wielka manifestacja pro-life została zorganizowana po raz pierwszy z inicjatywy JE ks. abp. José Horacio Gómeza, metropolity Los Angeles. Zgromadziła ona ludzi w różnym wieku, reprezentujących różne kultury i nacje. Uczestniczyły w nim całe rodziny z małymi dziećmi. Wszyscy oni pokazali, że obrona życia poczętego, bez względu na dzielące nas różnice, wszędzie powinna być taka sama.

 - To niesamowite, że Amerykanie opowiadają się za cywilizacją życia. To przecież na tym kontynencie rozgrywa się aktualnie dramat Kanadyjki Mary Wagner, która za modlitwę w klinikach aborcyjnych została ponownie osadzona w więzieniu – zaznacza w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl ks. Rafał Dyguła SChr, proboszcz parafii Matki Bożej Jasnogórskiej w Los Angeles, i dodaje, że marsz ten zapewne stanie się wydarzeniem historycznym.

W trakcie Marszu dla Życia odmawiany był Różaniec, a także Koronka do Bożego Miłosierdzia. Ponadto uczestnikom towarzyszył śpiew pieśni religijnych.

Polonia za życiem

Polacy uczestniczący w Marszu dla Życia zgromadzili się wcześniej w kościele Matki Bożej Jasnogórskiej na Mszy św. sprawowanej w intencji nienarodzonych. Następnie wspólnie dołączyli do marszu.

Tym, co wyróżniało polską grupę, był widoczny transparent, na którym wypisane były słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane przez niego 4 czerwca 1997 r. w sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu. Obok słów: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”, umieszczono także wizerunek świętego.

Wśród uczestników manifestacji pro-life był Tomasz Jełowicki.

– Dlaczego potrzebujemy takich marszów? Czy nie wystarczy samo życie z Dziesięcioma Przykazaniami, nie zapominając o Miłości? Potrzebujemy ich, byśmy się policzyli. Zbawienie świata, nowe życie z Chrystusem, też zaczęło się od liczenia ludności w Betlejem. Policzyli, prawie 50 milionów dzieci ginie przed urodzeniem. W samych Stanach Zjednoczonych 3 tys. dziennie. Dlatego potrzebujemy tych marszów, abyśmy w tej mnogości byli jedno i jednym głosem wołali do Boga o przebaczenie – wskazuje nam uczestnik marszu.

Jednocześnie zadaje pytania: Czemu tak wiele jest aborcji, samotnych matek bez nadziei na lepsze jutro? Co się w nas zmieniło, że nie potrafimy cieszyć się z daru życia jak Maryja i Józef? – Przecież oni nie mieli łatwiej – podkreśla. Pan Tomasz wyjaśnia, że Marsz dla Życia w Los Angeles był pięknym wydarzeniem. – Osoby w nim idące z Różańcem w ręku niosły modlitwę i śpiew. Towarzyszyły nam okrzyki i radość ze spotkania – dodaje nasz rozmówca.

Z kolei Krzysztof Tukaj wyjaśnia NaszemuDziennikowi.pl, że sobotni marsz pokazał siłę, która drzemie wśród obrońców życia. - Mieliśmy okazję zobaczyć, jak wielka jest rzesza ludzi pro-life. Ludzi tak samo myślących, którzy zebrali się, by zademonstrować swoje poparcie dla życia. Nie jest nas mało – widzieliśmy siłę. Wiele było ludzi młodych. Widać było różne nacje i kultury – zaznacza.

Nie pierwszy raz Polacy z Los Angeles wyrazili swój głos za życiem. Ksiądz Rafał Dyguła wyjaśnia, że w dzielnicy, w której mieści się polski kościół, funkcjonuje kilka placówek aborcyjnych. Dlatego też niezwykle istotne były zeszłoroczne odwiedziny Ikony Matki Bożej Częstochowskiej, która do polskiej parafii przybyła w gościnę podczas uroczystości odpustowych. Ikona Królowej Polski nawiedzała wówczas Stany Zjednoczone w ramach peregrynacji pro-life „Od Oceanu do Oceanu”.

– Bardzo czytelnym znakiem była dla nas wtedy modlitwa tak wielu przybyłych ludzi różnych kultur i języków przed obliczem Królowej Polski w tak ważnej intencji – podkreśla ksiądz Rafał Dyguła SChr. 

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl