logo
logo

Zdjęcie: M.Matuszak/ Nasz Dziennik

Jak Drzymała z Prusakami

Czwartek, 18 kwietnia 2013 (01:02)

Niemcy zaoferowali organizacjom polonijnym pomieszczenia w budynku MSW. Dostęp do niego jest ograniczony. W efekcie biuro nie wywiązuje się z obowiązku upowszechniania polskiej kultury i tradycji.

 

Delegacja sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą wysłuchała w Berlinie skarg naszych rodaków. Do spotkania przedstawicieli największych organizacji polonijnych – począwszy od Konwentu Organizacji Polskich przez Związek Polaków w Niemczech spod znaku Rodła – doszło w ambasadzie. – Przedstawiciele Polonii prezentowali swoje uwagi zarówno dotyczące współpracy ze stroną niemiecką, jak i współpracy z konsulatem. Wyrażono opinię, że nie są realizowane wszystkie postanowienia traktatu polsko-niemieckiego ani też umowy tzw. okrągłego stołu, które zostały zawarte między najważniejszymi organizacjami polskimi i niemieckimi pod auspicjami obydwu rządów – relacjonuje poseł Artur Górski (PiS).

Najpoważniejszym i od lat nierozwiązanym problemem jest pozbawienie Polaków mieszkających w Niemczech formalnego statusu mniejszości narodowej. Nasi rodacy przypomnieli posłom o dysproporcji między traktowaniem Niemców w Polsce i Polaków w Niemczech. – Problem polega na tym, że Niemcy w Polsce traktowani są jako mniejszość, a Polacy mieszkający w Niemczech jako grupa polska, choć do 1939 r. mieli status mniejszości. Zlikwidowały go hitlerowskie władze i do dziś nie został przywrócony – podkreśla Górski. Choć duża grupa Polaków mieszkających dziś w RFN przyjechała za pracą, to jednak żyją tam również potomkowie Polaków (szacuje się, że może być ich nawet kilkadziesiąt tysięcy), którzy osiedlili się w Niemczech jeszcze przed wojną. Status mniejszości zapewniałby naszym rodakom pełną opiekę finansową państwa. Dziś rząd w Berlinie gwarantuje jedynie mizerne środki przeznaczone na działalność polskich organizacji.

Piotr Małoszewski, szef Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech, zaznacza, że asygnowana przez niemieckie MSW kwota 50 tys. euro na Biuro Polonii w Berlinie to zdecydowanie za mało. – To jałmużna. Niemcy rzucają nam kość, my się o nią kłócimy. Dopóki władze polskie nie udzielą Polonii w Niemczech silnego poparcia, Niemcy będą rozgrywać przeciwko sobie środowiska polonijne – mówi.

Dofinansowanie polskich inicjatyw utrudni jednak zmiana sposobu dystrybucji pieniędzy (zamiast polskiego Senatu dzieli je resort spraw zagranicznych). – To spowodowało, że niektóre stowarzyszenia i podmioty, które otrzymywały takie środki, teraz ich nie dostały. Wiele osób wykłada własne, prywatne pieniądze – zaznacza Artur Górski. Poseł dodaje, że co prawda Niemcy udostępnili organizacjom polonijnym pomieszczenia na prowadzenie biura, jednak znajdują się one w budynku MSW. A to powoduje, że dostęp do niego jest ograniczony. W efekcie biuro nie wywiązuje się w pełni z obowiązku upowszechniania polskiej kultury i tradycji. – Postępują z nami jak Drzymała z Prusakami, stawiając tysiące pytań do każdego projektu – tłumaczy Aleksander Zając, szef Polskiej Rady w Niemczech, który skarży się na mnożone przez Niemców biurokratyczne przeszkody.

Chcą się uczyć, ale nie mogą

– Byliśmy w szkole polskiej przy Ambasadzie RP w Berlinie, do której uczęszcza około 160 dzieci. Uczą się tam przede wszystkim języka polskiego, polskiej kultury i historii – mówi Górski. W trakcie spotkania z nauczycielami poruszono m.in. kwestię nauczania języka polskiego w Niemczech jako języka ojczystego. – Ona generalnie nie jest rozwiązana, bo negocjacje trzeba prowadzić odrębnie w każdym landzie. Są jednak takie landy, gdzie język polski nie jest traktowany jako język ojczysty, tylko obcy. Jeśli dziecko wybiera język obcy, wtedy nie ma możliwości programowo uczenia się już innego języka obcego – dodaje. Poseł zaznacza, że bardzo mocno podkreślono jednak potrzebę uczenia w RFN polskiego; dzieci wykazują ogromną chęć jego poznawania i poszerzania wiedzy o Polsce. W ocenie Małoszewskiego, polskie postulaty dotyczące kwestii nauki polskiego, realizowane są jednak „w żółwim tempie”. Wytknął też brak wsparcia finansowego dla nauczycieli, zarówno ze strony Warszawy, jak i Berlina.

Nakłady na nauczanie niemieckiego dla niemieckiej mniejszości w Polsce wzrosły w ciągu dekady ośmiokrotnie (65 mln zł), na szkolnictwo polonijne wciąż „środków brak”. Pewnym postępem jest opracowanie założeń strategii nauczania języka polskiego w niemieckich szkołach publicznych. Ale strona niemiecka odmówiła rozmów o podobnym dokumencie dotyczącym organizacji polonijnych, działających poza systemem oświaty, choć w Niemczech wiele dzieci pobiera lekcje polskiego np. w szkołach parafialnych. – Ta sprawa nie została załatwiona, jesteśmy niezadowoleni – stwierdziła Małgorzata Tuszyńska z Polskiej Rady w Berlinie. Sejmowa komisja z szefem Adamem Lipińskim (PiS) spotkała się z wiceministrem spraw wewnętrznych Christophem Bergnerem, odpowiedzialnym w rządzie Angeli Merkel za mniejszości narodowe. Były to jednak rozmowy czysto kurtuazyjne, Bergner miał dla polskich posłów zaledwie pół godziny. W trakcie spotkania wyraźnie zostało powiedziane, że oczekujemy uznania Polaków mieszkających w Niemczech od pokoleń za mniejszość narodową – kwituje Górski.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik