Ktoś zleca nagrywanie rozmów najważniejszych osób w państwie, nie wiadomo kto. Ktoś przekazuje Zbigniewowi Stonodze akta prokuratorskie w tej sprawie, nie wiadomo kto. Premier Ewa Kopacz odwołuje zamieszanych w sprawę ministrów dopiero po roku od wybuchy afery. Jesteśmy bardzo daleko od europejskich standardów…
To, co się dzieje teraz w Polsce, nawiązuje do najgorszych ocen funkcjonowania naszego państwa. Swego czasu kraje, które były nam wyjątkowo wrogie, a więc faszystowskie Niemcy i sowiecka Rosja, określały Polskę „chorym człowiekiem Europy”. To służyło budowaniu tezy, że ze zdaniem Polski nie należy się liczyć i że jest to państwo sezonowe.
To, co od kilku lat dzieje się w Polsce, daje podstawy wrogim nam siłom w Rosji i Niemczech do budowania wizerunku Polski jako kraju skrajnie niestabilnego i nienormalnego. Posłużę się belgijskim przykładem do zilustrowania tej tezy.
W Belgii wyszła na jaw sprawa zakładania podsłuchów bez zgody sądów. Wywołało to burzę w społeczeństwie, rozpoczęły się debaty, śledztwa dziennikarskie i prokuratorskie. Z kolei opinia publiczna jest na bieżąco informowana o postępach w śledztwach. A jak widzimy, jest to sprawa o wiele lżejsza niż polska afera taśmowa.
Gdyby jeden tom lub jedna podsłuchana godzina rozmów w restauracji „Sowa i Przyjaciele” były opublikowane w takim kraju jak Belgia, to w trybie natychmiastowym zostałby zdymisjonowany minister spraw wewnętrznych, a rząd miałby ogromne problemy.
Gdy w Belgii uciekł z więzienia jeden z najbardziej znanych kryminalistów, to następnego dnia został złapany, a na drugi dzień od złapania przestępcy do dymisji podał się minister spraw wewnętrznych. Proszę zestawmy to z seryjnymi samobójcami w polskich więzieniach i z setkami nagranych godzin z rozmowami członków rządu.
Najgorsze jest jednak to, że wśród Polaków pojawiło się przyzwyczajenie do tego, że życie polityczne związane jest z aferami. To nie prawda! Należy podnieść standardy chociażby do przykładu belgijskiego.
Bo afera taśmowa i opublikowanie akt ze sprawy w internecie jest wydarzeniem wyjątkowo ważnym. Osoby z kuluarów Parlamentu Europejskiego zwracają uwagę, że ta afera musi być wyjaśniona. Twierdzą, że opinia publiczna musi poznać nazwiska osób, które za nią stały. Kluczowe jest również wskazanie osób, które nie dopełniły obowiązku, a tym samym założenie podsłuchów stało się możliwe. Osoby, które ponoszą odpowiedzialność w tej sprawie, także przed Trybunałem Stanu, są również wśród polityków i członków rządu. Trzeba ich wskazać i ukarać. W przeciwnym razie nikt nie uwierzy w wiarygodność rządu PO – PSL.
Wśród urzędników i dyplomatów innych krajów pojawia się wezwanie do oczyszczenia państwa polskiego. Nikt nie chce, aby w Unii Europejskiej znajdował się kraj, o którym Rosja czy Niemcy będą ponownie mówić „chory człowiek Europy”.

