logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: arch./ Inne

Vincent chce żyć

Piątek, 19 czerwca 2015 (02:14)

Z mec. Jeanem Paillotem, adwokatem Viviane i Pierre’a Lambertów, broniącym prawa do życia ich syna Vincenta przed ETPC w Strasburgu, rozmawia Anna Bałaban

 

Panie Mecenasie, spodziewał się Pan, że Europejski Trybunał Praw Człowieka swoim wyrokiem przystanie na zagłodzenie Vincenta Lamberta?

– Nie, nie spodziewałem się wyroku, który będzie stwierdzał, że nie mamy prawa występować w imieniu Vincenta. Decyzja o odrzuceniu naszego przedstawicielstwa jest bardzo niepokojąca, ponieważ sąd uznał tym samym, że mielibyśmy prawo wystąpić w imieniu Vincenta tylko wtedy, gdyby on już nie żył (!) albo gdybyśmy dostarczyli dowód na „zbieżność interesów” Vincenta i jego rodziców, co niestety jest niemożliwe, ponieważ Vincent nie jest w stanie powiedzieć, co myśli.

Wynika z tego ryzyko, że osobom niemogącym w sposób świadomy porozumiewać się z innymi od tej pory odebrana zostanie jakakolwiek możliwość bycia objętymi Europejską Konwencją Praw Człowieka.

Czy wyrok ETPC będzie miał wpływ na los 1700 innych osób w stanie minimalnej świadomości we Francji?

– Tak, wyrok ten może mieć zastosowanie w przypadku wszystkich osób będących w takim stanie zdrowia jak Vincent Lambert (stan minimalnej świadomości czy też, od pewnego czasu, stan wegetatywny), bez racjonalnej szansy na poprawienie ich sytuacji, i których otoczenie wyczekuje ich śmierci. To otwarte drzwi do eutanazji poprzez zaprzestanie odżywiania.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Nasz Dziennik