logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Grupa Wyszehradzka irytuje Niemców

Wtorek, 16 lutego 2016 (10:33)

Od momentu powołania rządu Beaty Szydło zmieniły się priorytety polityki zagranicznej, a jednym z nich znowu została bliska współpraca Polski z Czechami, Słowacją i Węgrami w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Rząd Ewy Kopacz zostawił relacje z tymi krajami w stanie mocno zrujnowanym, a ostatnim akcentem „współpracy” Polski z pozostałymi państwami Grupy Wyszehradzkiej było odwrócenie się od nich plecami i głosowanie razem z Niemcami za tzw. kwotami rozdziału imigrantów pomiędzy poszczególne kraje członkowskie.

Węgry, Czechy i Słowacja głosowały przeciw temu rozwiązaniu, co więcej, w związku z podjęciem decyzji przez Radę większością głosów zdecydowały się ją zaskarżyć do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Teraz Grupa Wyszehradzka uzyskała swoisty wiatr w żagle. Spotkania szefów rządów w jej ramach odbywają się dosyć często, a wczoraj w Pradze odbyło się kolejne poświęcone między innymi tzw. Brexitowi.

Przypomnijmy tylko, że premier Wielkiej Brytanii David Cameron zabiegał o zmiany w prawie europejskim w czterech obszarach: wypracowania zasad współpracy pomiędzy krajami strefy euro a krajami członkami UE, posługującymi się walutami narodowymi, wzmocnienia konkurencyjności, rynku wewnętrznego i ograniczenia ciężarów regulacyjnych oraz zachowania suwerenności państw i zwiększenia roli ich parlamentów narodowych, wreszcie pomocy socjalnej dla imigrantów przybywających do Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Grupy Wyszehradzkiej, trzy pierwsze postulaty Camerona adresowane do Rady leżą w dobrze pojętym interesie krajów Europy Środkowo-Wschodniej, więc starając się o zmiany w prawie europejskim, premier Wielkiej Brytanii pracuje także dla naszego regionu.

Wszystko wskazuje na to, że Polska, Węgry i Czechy (Słowacja jest w strefie euro, ale godzi się na takie stanowisko pozostałych członków Grupy) będą posługiwały się własnymi walutami jeszcze przez długie lata, więc wynegocjowanie porozumienia, że tego typu kraje nie będą dyskryminowane przez rozwiązania przyjmowane dla krajów strefy euro, jak najbardziej służy naszym interesom.

Podobnie jest z dążeniem Wielkiej Brytanii do ograniczenia ciężarów regulacyjnych (nowe pomysły regulacyjne rodzą się w głowach tysięcy urzędników Komisji Europejskich bardzo często), co powinno służyć poprawie funkcjonowania rynku wewnętrznego UE, a tym samym wzmocnieniu konkurencyjności poszczególnych gospodarek krajów członkowskich.

Trzeci postulat Camerona zachowania suwerenności państw narodowych i zwiększenie roli parlamentów krajowych w unijnych decyzjach to także rozwiązanie służące interesom wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Najbardziej drażliwe z punktu widzenia interesów państw Grupy Wyszehradzkiej są oczekiwania Camerona co do redukcji pomocy socjalnej dla imigrantów ze względu na blisko milion Polaków przebywających w Wielkiej Brytanii.

Wprawdzie Cameron zgodził się już, że ograniczenia, jakie chce wprowadzić w zakresie pomocy socjalnej, będą dotyczyły tylko nowo przybywających imigrantów, ale redukcje miałyby dotknąć zasiłków dla dzieci, które przebywają na przykład w Polsce, a ich rodzic albo rodzice pracują w Wielkiej Brytanii.

W takim przypadku Brytyjczycy gotowi byliby je dalej wypłacać, ale tylko w takiej wysokości, jakie obowiązują w danym kraju członkowskim.

Zawieszenie pomocy socjalnej Wielkiej Brytanii dla nowych imigrantów (ale maksymalnie na cztery lata) zostało także obwarowane formułą sytuacji nadzwyczajnej, czyli takiej, w której napływ imigrantów zarobkowych destabilizuje system zabezpieczeń społecznych albo prowadzi do poważnych trudności na rynku pracy czy zakłóceń w funkcjonowaniu służb publicznych.

Gdyby taka sytuacja nastąpiła, Wielka Brytania (albo każdy inny kraj członkowski) informuje o tym fakcie Komisję i Radę, a ta ostatnia na wniosek Komisji kwalifikowaną większością głosów przyjmuje akt wykonawczy, który pozwala danemu krajowi członkowskiemu na wprowadzenie ograniczeń we wsparciu socjalnym nowych imigrantów.

Wczoraj kraje Grupy Wyszehradzkiej dodatkowo porozumiały się, że to, czy w danym kraju członkowskim mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną, ustalane byłoby na postawie analizy makroekonomicznej przeprowadzanej przez ekspertów Komisji Europejskiej, tak aby było pewne, że mamy właśnie taką sytuację, a nie tylko jej wyobrażenie.

Ale Niemcy zirytowały wcale nie ustalenia Grupy Wyszehradzkiej w sprawie Brexitu, ale zaproszenie do Pragi premierów Bułgarii i Macedonii, aby z nimi rozmawiać o ochronie zewnętrznych granic Unii.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej obawiają się, że zawiedzie niemiecki plan ochrony granic Grecji, a także że Turcja będzie pozorowała uszczelnienie swojej granicy i w związku z tym na wiosnę UE zaleje kolejna fala imigrantów.

W tej sytuacji należy wesprzeć właśnie Bułgarię i Macedonię, aby to na granicy tych krajów dokonać oddzielenia uchodźców od imigrantów ekonomicznych i tych ostatnich nie wpuszczać na teren UE.

Niemcom ten plan się nie podoba i stąd próba przywołania krajów Grupy Wyszehradzkiej do porządku, ale po zmianie rządu w Polsce te połajanki już nie działają i nasi zachodni sąsiedzi muszą się przyzwyczaić, że te cztery kraje (a być może jeszcze kilka innych) będą teraz występowały ze wspólnymi propozycjami na unijnym forum.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

NaszDziennik.pl