logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Imigrantami ma się zajmować Turcja

Poniedziałek, 21 marca 2016 (10:13)

W ostatni piątek na szczycie Unia – Turcja w Brukseli podpisano ostateczny tekst porozumienia w sprawie imigrantów przybywających z tego kraju do Unii Europejskiej z nadzieją, że teraz już będzie przestrzegane.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, Komisji Jean Claude Juncker, a szczególnie kanclerz Niemiec Angela Merkel prześcigali się w stwierdzeniach, jak wielki sukces udało się osiągnąć, rzeczywistość jednak w dalszym ciągu skrzeczy.

Być może tylko Angela Merkel uzyskała dzięki temu porozumieniu trochę oddechu we własnym kraju, wszak nawet politycy jej partii po fatalnych wynikach wyborów w trzech niemieckich landach zaczęli obarczać ją za to odpowiedzialnością.

Przypomnijmy tylko, że na tym ostatnim szczycie Unia – Turcja przywódcy europejscy zabiegali u przywódców tureckich z jednej strony o uszczelnienie morskiej granicy z Grecją, tak aby zablokować exodus imigrantów tą drogą, z drugiej o przyjmowanie z powrotem tych imigrantów, którzy znaleźli się w UE, ale nie otrzymali azylu.

Wprawdzie porozumienie z Turcją dotyczące uszczelnienia morskiej granicy z Grecją zostało już raz przez UE zawarte w listopadzie 2015 roku, ale niestety nie jest realizowane, ponieważ Unia obiecała Turkom 3 mld euro na finansowanie obozów uchodźców w ciągu najbliższych 2 lat, ale przekazała do tej pory zaledwie kilkadziesiąt milionów euro.

Komisja Europejska, która dysponuje unijnym budżetem, żąda przejrzystości wydatkowania tych środków od instytucji i organizacji tureckich zajmujących się imigrantami, ale jak się wydaje, nie będzie to szybko możliwe.

Turcy oprócz pieniędzy (tym razem chodzi już o środki w wysokości aż 6 mld euro, przy czym do roku 2018) uzyskali także od UE deklarację przyspieszenia negocjacji dotyczących członkostwa tego kraju w UE, a także decyzję w sprawie zniesienia unijnych wiz dla swoich obywateli już od lipca tego roku.

Turcy zobowiązali się wprawdzie do przyjmowania tych imigrantów, którzy nie uzyskali azylu w krajach UE, albo tych, którzy zostaną do tego kraju zawróceni przez międzynarodowe patrole na Morzu Egejskim, ale w zamian przyjmowania przez UE uchodźców wprost z obozów rozlokowanych na swoim terenie.

Te przemieszczenia mają się odbywać na zasadzie jeden do jednego i naprawdę przy tak ogromnej skali imigracji, która miała miejsce w styczniu i lutym tego roku (a przecież były to miesiące zimowe), trudno sobie nawet wyobrazić logistykę tego przedsięwzięcia.

Przewiezienie dziesiątek tysięcy ludzi drogą lotniczą wymagałoby ogromnych środków finansowych i odpowiedniej przeznaczonej tylko do tego celu flotylli samolotów, którą trudno będzie zorganizować.

Z kolei transporty drogą lądową, a później morską wymagają trwających dziesiątki godzin przewozów z koniecznością pilnowania przewożonych ludzi, aby zapewnić szczelność tego rodzaju przemieszczeń.

Papier jest cierpliwy i tego rodzaju zapisy przyjął bez protestów, ale wyglądają one raczej na pobożne życzenia, bo w praktyce trudno je będzie zrealizować, szczególnie jeżeli przez granicę morską Turcji do Grecji będzie się próbowało przedostać po kilka tysięcy imigrantów dziennie.

A na to się niestety zanosi, bo Turcy nie kwapią się do niezwłocznej realizacji tego porozumienia, tak jak nie realizowali tego poprzedniego z listopada poprzedniego roku.

Ba, na Morzu Egejskim mogą starać się zawracać do siebie jak największą liczbę imigrantów, wszak za każdą udokumentowaną osobę oddadzą – i to tym razem ostatecznie – uchodźcę z któregoś ze swoich licznych obozów.

A poza tym będą żądać – i to szybko – dużych środków finansowych z pierwszej transzy, w wysokości 3 mld zł, przyrzeczonej Turcji przez Unię i tym razem zwłoki w ich przekazywaniu nie da się wytłumaczyć brakiem przejrzystości wydatków w organizacjach zajmujących się imigrantami.

Wszystko wskazuje więc na to, że zrzucenie odpowiedzialności na Turcję za napływ imigrantów do Europy skończy się dla Unii fatalnie.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Aktualizacja 16 sierpnia 2016 (10:32)

NaszDziennik.pl