logo
logo

Zdjęcie: Michel Briand/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Valls przyznaje się do błędu

Piątek, 29 lipca 2016 (20:39)

Aktualizacja: Piątek, 2 września 2016 (10:11)

Premier Francji Manuel Valls przyznał w wywiadzie dla dziennika „Le Monde”, że decyzja sądu o wypuszczeniu na wolność jednego z dżihadystów, który później zabił księdza w Normandii, była błędem. Potrzeba „nowej relacji z islamem we Francji” – dodał.

– Powinno to doprowadzić sędziów do tego, by przyjęli inne podejście, sprawa po sprawie, biorąc pod uwagę daleko posunięte praktyki kamuflowania się dżihadystów – oświadczył szef rządu. Przestrzegł zarazem przed „łatwością zrzucania na sędziów odpowiedzialności za ten akt terroru”.

– Nicolasowi Sarkozy'emu puściły nerwy – ocenił Valls, komentując krytyczne wobec jego rządu wypowiedzi byłego prezydenta i lidera Republikanów. Jak oświadczył, „dyskredytowania lewicy poprzez podsycanie lęków w celu zbicia kapitału politycznego” nie można „usprawiedliwić prawyborami na prawicy ani przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi” we Francji.

– Mój rząd nie będzie tym, który stworzy francuskie Guantanamo – podkreślił. Przestrzegł, że wojna z terroryzmem będzie długa i dojdzie do kolejnych zamachów. – Ale wygramy ją, ponieważ Francja ma strategię, by to uczynić – zapewnił Valls. – Musimy najpierw zniszczyć tego wroga na zewnątrz – dodał.

Francuski premier opowiedział się także za wprowadzeniem zakazu finansowania meczetów z zagranicy „przez pewien okres, który należy ustalić” i za tym, by „imamowie byli kształceni we Francji, a nie gdzieś indziej”. Musimy „wypracować nową relację z islamem we Francji” – wskazał.

Jeden ze sprawców dżihadystycznego ataku na księdza w Saint-Etienne-du-Rouvray, Adel Kermiche, przebywał przez jakiś czas w areszcie. Ciążyły na nim zarzuty związane z dwukrotną próbą przedostania się do Syrii. W marcu tego roku areszt zamieniono warunkowo na areszt domowy, z obowiązkiem noszenia bransoletki elektronicznej. Kermiche miał zgodę na opuszczanie mieszkania na kilka godzin dziennie.

Niepopularny socjalistyczny rząd od zamachu w Nicei, w którym 14 lipca zginęło 84 ludzi, jest oskarżany przez prawicową i skrajnie prawicową opozycję o nieskuteczność w walce z terroryzmem.

Sarkozy oskarżył w tym tygodniu lewicę o to, że została „sparaliżowana” przetaczającą się przez kraj „przemocą i barbarzyństwem”. Zarzucił rządowi, że zasłania się „prawnymi argumentami”, aby odrzucić propozycje opozycji w zakresie walki z terroryzmem.

RS, PAP

NaszDziennik.pl