Dwukrotnie przekładana ceremonia odbyła się w Brukseli z opóźnieniem, bo lot kanadyjskiej delegacji na zaimprowizowany szczyt się opóźnił. Dokumenty z powodu wielkości przypominające wielkie skrzynie podpisali w imieniu UE przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz premier Słowacji (sprawującej prezydencję) Robert Fico, a ze strony Kanady premier Justin Trudeau; obecny był też premier Quebecu Philippe Couillard.
– Pokonaliśmy wszystkie przeszkody. Jestem dumny, że mogłem podpisać te przełomowe porozumienia – powiedział po zakończeniu Tusk.
Do CETA dołączono deklarację Belgii, która zastrzega sobie prawo do tzw. klauzuli ochronnej, czyli wprowadzenia zakazu importu określonych produktów z Kanady „w razie nierównowagi rynkowej”.
W deklaracji mowa jest także o zachowaniu unijnych przepisów dotyczących jakości żywności i zakazu GMO.
– To oczywiste, że Belgia jest w lepszej pozycji niż inni uczestnicy umowy. Szkoda, że polski rząd nie wystarał się o podobne zapisy – ocenia poseł Piotr Apel (Kukiz’15).
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

