logo
logo

Zdjęcie: germandeathcamps.org/ Internet

„Death Camps Were Nazi German” na Wyspach

Niedziela, 5 lutego 2017 (11:29)

Aktualizacja: Sobota, 23 września 2017 (14:15)

Mobilny billboard z napisem „Death Camps Were Nazi German” dotarł w sobotę do Londynu i został wyeksponowany przed ambasadą RP i pobliską siedzibą telewizji BBC. Akcja jest protestem wobec używania przez zagraniczne media sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Samochód ciągnący billboard wjechał do Londynu w godzinach popołudniowych. Wcześniej był eksponowany m.in. w Wiesbaden pod siedzibą niemieckiej telewizji ZDF, w Bonn w pobliżu biur telewizji Deutsche Welle i w sąsiedztwie instytucji unijnych w Brukseli.

Pod siedzibą publicznej telewizji BBC w Londynie przywitało billboard około 30-40 osób, które miały polskie flagi i chętnie fotografowały się na tle instalacji. Organizatorzy podkreślali, że niższa niż spodziewana frekwencja była wywołana dwugodzinnym opóźnieniem przy przeprawie promowej z Calais do Dover, co wykluczyło także możliwość spotkania się z ambasadorem RP w Londynie Arkadym Rzegockim.

Paweł Soja, który prowadził samochód w drodze z Brukseli do Londynu, powiedział w rozmowie z PAP, że „reakcje są bardzo pozytywne, ludzie chętnie robią sobie zdjęcia”.

– To niezwykle ważna akcja, bo używanie fałszywego zwrotu „polskie obozy śmierci” może doprowadzić do tego, że następne pokolenie może mieć krzywy obraz tego, co działo się podczas drugiej wojny światowej – dodał.

Z kolei Tomasz Muskus z Komitetu Obrony Polski w Londynie tłumaczył w rozmowie z PAP, że postawienie billboardu pod siedzibą BBC ma na celu „zwrócenie uwagi [...] na dołożenie staranności przy publikowaniu materiałów dotyczących odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez Niemcy podczas II wojny światowej”.

– Wielokrotnie zdarzało się, że programy emitowane przez BBC zawierały nieprawdziwe informacje o rzekomej winie Polaków za popełnioną na narodzie żydowskim zbrodnię holokaustu – powiedział, dodając, że „niemieckie obozy nazywano polskimi, a w tygodniu poprzedzającym rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz odpowiedzialnością za ludobójstwo próbowano obarczyć nawet polskich kolejarzy”.

BBC usunęła w ubiegłym tygodniu ze swojej strony po interwencji ambasady w Londynie sugestię, że polscy kolejarze, którzy nadzorowali przewozy do niemieckiego nazistowskiego obozu w Auschwitz, ponoszą współodpowiedzialność za holokaust. Redakcja BBC, tłumacząc zmianę, odnotowała, że „usunięto odniesienie do polskich maszynistów pośród osób kolaborujących z Niemcami, którzy w rzeczywistości byli zmuszeni do pracy siłą podczas niemieckiej okupacji (Polski)”.

Muskus dodał jednak, ze szczególnie istotne są zapewnienia, że podobne błędy nie będą powtórzone w przyszłości.

– Chcemy wierzyć, że tak się stanie również za sprawą naszej obecności w tym miejscu – podkreślił.

Na niedzielę organizatorzy zaplanowali przeprowadzenie podobnej akcji w uniwersyteckim mieście Cambridge.

– To duże miasto uniwersyteckie i bardzo ważne jest, żeby im (studentom i profesorom) to pokazać, odkłamać nie tylko niemiecką propagandę, ale też zachodnich telewizji na temat „obozów śmierci” – powiedział Mirosław Rachański z Cambridge, reprezentant organizacji Patrioci Rzeczypospolitej w Anglii.

– Środowisko akademickie jest zamknięte i my musimy im zanieść ten nasz patriotyzm właśnie w takich akcjach – dodał.

Billboard, który zamontowano na lawecie ciągniętej przez samochód osobowy, powstał m.in. z inicjatywy Fundacji Tradycji Miast i Wsi. Na bannerze o rozmiarach 3 na 6 m widnieje brama obozu Auschwitz, w którą wpisano kontur jednoznacznie kojarzący się z postacią Adolfa Hitlera. Obok grafiki widnieją napisy „Death Camps Were Nazi German” oraz „ZDF Apologize!”.

Samochód wyruszył w poniedziałek z Wrocławia. Na konferencji prasowej przed rozpoczęciem akcji Dawid Hallmann z Fundacji Tradycji Miast i Wsi przypomniał, że w grudniu 2016 r. niemiecka telewizja ZDF przegrała proces za użycie określenia „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”. Hallmann powiedział, że telewizja miała przeprosić więźnia Auschwitz Karola Tenderę za to sformułowanie. Zdaniem Hallmanna, nie zastosowała się jednak do wyroku sądu, „bo przeprosiła w bardzo pokrętny sposób”.

RS, PAP

NaszDziennik.pl