logo
logo

Parlament Europejski zdjął w ostatniej chwili z porządku obrad debatę i głosowanie nad dwoma rozporządzeniami Rady UE o wprowadzeniu jednolitej ochrony patentowej na obszarze krajów Unii Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Jednolity patent jeszcze nie dzisiaj

Środa, 4 lipca 2012 (06:35)

Prace nad wprowadzeniem jednolitej ochrony patentowej w 25 "chętnych" krajach Unii zostały niespodziewanie wstrzymane przez Parlament Europejski. Rząd Donalda Tuska zyskał dzięki temu czas, aby ponownie zastanowić się nad konsekwencjami jednolitego patentu dla polskiej gospodarki. Środowiska naukowe, gospodarcze i prawnicze jednym głosem sprzeciwiają się proponowanym rozwiązaniom.

Parlament Europejski zdjął w ostatniej chwili z porządku obrad debatę i głosowanie nad dwoma rozporządzeniami Rady UE o wprowadzeniu jednolitej ochrony patentowej na obszarze krajów UE, które przystąpiły w tym zakresie do tzw. wzmocnionej współpracy. W grupie tych krajów jest także Polska. Naukowcy, prawnicy, przedsiębiorcy i internauci od miesięcy apelują do rządu, aby natychmiast wycofał Polskę z mechanizmu wzmocnionej współpracy. Jednolity patent jest niezmiernie groźny dla polskiej gospodarki - przekonują. Interpelację w tej sprawie złożyła do premiera w połowie czerwca poseł Lidia Staroń z PO, z kolei posłowie PiS i Solidarnej Polski interpelują do wicepremiera Waldemara Pawlaka, ministra gospodarki. - Komunikat PE o zdjęciu jednolitej ochrony patentowej z porządku obrad ukazał się w poniedziałek o 18.45. Dzięki temu zyskujemy na czasie, aby nakłonić rząd do odstąpienia od wprowadzenia tego rozwiązania w Polsce. Jeśli rozporządzenia zostaną przyjęte, będzie już na to za późno - mówi prof. Aurelia Nowicka z UAM, ekspert w dziedzinie ochrony patentowej. Jej raport, niezwykle krytyczny wobec projektowanych rozwiązań, obiegł cały polski internet. Profesor Nowicka wykazała w raporcie, że jednolity patent będzie korzystny wyłącznie dla najbogatszych krajów i wielkich globalnych koncernów, które zgłaszają do opatentowania tysiące wynalazków rocznie. Dzięki jednolitej ochronie i rezygnacji z obowiązku tłumaczenia dokumentacji na języki narodowe będą mogły uzyskać dla swoich wynalazków ochronę patentową taniej i na większym obszarze. Natomiast główny ciężar jednolitej ochrony patentowej spadnie na kraje słabiej rozwinięte, które mają mniej pieniędzy na badania i niewiele własnych zgłoszeń patentowych. Przedsiębiorcy w tych krajach zostaną zalani lawiną obcojęzycznych patentów objętych ochroną, za których wykorzystanie będą musieli zapłacić, będą musieli na własny koszt dokonywać tłumaczeń trudnych technicznych opisów, a jeśli pogubią się w tym bałaganie - zostaną pozwani przed zagraniczny sąd patentowy, gdzie będą musieli korzystać z pomocy zagranicznych prawników. Jest to tym groźniejsze, że ochrona praw z patentu bywa nieuczciwie wykorzystywana przez biznes do walki z konkurencją, a nawet stała się dla niektórych firm, tzw. trolli, samoistnym sposobem na zarabianie pieniędzy. Skupują one patenty tylko po to, aby wyciągać od firm odszkodowania za ich naruszenie. Krótko mówiąc, to, co zaoszczędzą na patentach silne gospodarki i globalne koncerny, dołożą przedsiębiorcy z uboższych krajów Unii, zwłaszcza małe i średnie firmy. - Parlament Europejski nie zgodził się rozpatrzyć sprawy, ponieważ Rada Europejska na ostatnim szczycie 28-29 czerwca zasugerowała w swoich konkluzjach skreślenie z projektu rozporządzenia trzech kluczowych artykułów (art. 6-8), które określają, na czym polega jednolity skutek patentu europejskiego, przez co cel rozporządzenia został unicestwiony - wyjaśnia prof. Nowicka. - Obawiam się jednak, że ta sprawa w najbliższym czasie wróci pod obrady Parlamentu Europejskiego - dodaje. Podkreśla, że nadal aktualny pozostaje apel naukowców, prawników i przedsiębiorców do rządu o wycofanie Polski z mechanizmu wzmocnionej współpracy w zakresie jednolitego patentu.
Jednolita ochrona patentowa, zgodnie z projektem Rady, ma polegać na wprowadzeniu w państwach sygnatariuszach tzw. patentu europejskiego o jednolitym skutku oraz na przekazaniu wszelkich spraw spornych do Jednolitego Sądu Patentowego. Dotychczas spory dotyczące patentów rozstrzygane były w UE przez sądy krajowe. Patent o jednolitym skutku, w przeciwieństwie do zwykłego patentu europejskiego, nie będzie wymagał tłumaczenia dokumentacji technicznej na język kraju, w którym ma podlegać ochronie, i będzie obowiązywał automatycznie, bez potrzeby walidacji, na terenie wszystkich krajów UE, które zgodziły się na jednolity system patentowy. Współpracę w tej sprawie nawiązały wszystkie kraje UE, z wyjątkiem Włoch i Hiszpanii, które kategorycznie odmówiły z uwagi na własne interesy gospodarcze. Szczególne powody do niepokoju mają internauci, ponieważ Europejski Urząd Patentowy, który będzie udzielał patentów europejskich, znany jest z tego, że pojęcie "wynalazek" traktuje nader liberalnie, przyznając europejskie patenty na oprogramowanie komputerowe. - Jeśli Polska nie wycofa się ze wzmocnionej współpracy i dojdzie do stworzenia jednolitej ochrony patentowej, to patentów na oprogramowanie skutecznych w Polsce będzie coraz więcej - ostrzega prof. Nowicka. Przedstawiciele rządu nie potrafili dotąd jasno wytłumaczyć, dlaczego zamierzają wprowadzić w Polsce jednolitą ochronę patentową. Polska uzyskuje rocznie zaledwie ok. 40 patentów europejskich na wynalazki rodzimych ośrodków naukowych.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik