Ustawa została przyjęta 14 lipca br., a tydzień później ukazała się w dzienniku urzędowym. Biskupi podkreślają, że opiera się ona na antropologii, „która neguje różnicę płciową między kobietą i mężczyzną oraz cielesno-duchową jedność osoby”. Tym samym ustawa jest sprzeczna z prawem naturalnym oraz neguje nauczanie Pisma Świętego i Kościoła. „Ponadto zamierza nawet zabronić publicznej modlitwy za osoby, które proszą o nią, aby zmienić orientację w swoim życiu” (np. Art. 4-b, Art. 3-o, Art. 70-4-c, Art.72-3), czytamy w nocie.
Biskupi podkreślają, że ustawa jest „atakiem na wolność religijną i sumienie”, „na prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”, a także na „wolność nauczania” oraz na „wolność osób do kierowania swoim życiem czy też proszenia o pomoc, także religijną”. Partie, duże związki zawodowe, większość mediów oraz znaczna liczba firm „chce narzucić »ideologiczną jednomyślność« (pensamiento único), która nie pozostawia miejsca na wolność i odwagę, by szukać prawdy o ludzkiej osobie w jej cielesno-duchowej jedności i różnicy płciowej”. Prawnie narzuca się „ideologię – w tym wypadku »ideologię gender« – i ogranicza wolność sankcjami i prześladowaniem”. Biskupi zachęcają też wszystkich ludzi dobrej woli do dialogu.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Środowiska LGTBI zapowiedziały, że pozwą biskupów do sądu, ponieważ nawołują do nienawiści.

