Dlatego Kościół nie tylko niesie im opiekę duchową, ale też pomaga we wszelkich potrzebach materialnych.
Ksiądz Ginami zaznaczył, że oprócz nędzy i prześladowań, uchodźcy żyją też w nieustannym strachu.
– Odziały Państwa Islamskiego są tylko 45 min drogi stąd, dlatego zagrożenie terrorem wyczuwa się tu bardzo mocno – oświadczył kapłan.
Podkreślił, że „ucieczka całkowicie zmieniła życie tych ludzi, którzy opuścili swoje domy, by zachować wiarę”.
– Wczoraj wieczorem spotkałem młodego człowieka, który stojąc twarzą w twarz z żołnierzami „kalifatu”, spojrzał śmierci prosto w oczy. Opowiedział mi wstrząsające historie, m.in. o dwóch staruszkach, którzy odmówili przejścia na islam. Grożono im i naciskano na wiele różnych sposobów, ale mężnie zachowali swoją wielką wiarę, za co zostali wyrzuceni z Mosulu – wspominał włoski kapłan.
Podkreślił, że „są to mocne świadectwa, które bardzo dają do myślenia nam, mieszkańcom Europy, gdzie bycie chrześcijaninem jest o wiele łatwiejsze”.
– Tutaj wybór Chrystusa oznacza nędzę i prześladowania. Być chrześcijaninem w Iraku znaczy być gotowym, by stracić wszystko. A ja pytam tych, którzy mnie teraz słuchają: czy byłbyś gotów stracić wszystko dla Jezusa Chrystusa? Musimy na nowo odkryć naszą chrześcijańską tożsamość i pielęgnować ją świadomie i z miłością – powiedział ks. Ginami.

