logo
logo

Zdjęcie: Omar Sanadiki/ Reuters

Syria w ruinie

Poniedziałek, 17 lipca 2017 (03:48)

– To kraj roztrzaskany na kawałki, zniszczony; brakuje dostaw m.in. wody czy prądu; dostęp do pracy to rzadkość – tak sytuację w Syrii przedstawił proboszcz jednej z parafii w Aleppo. Franciszkanin o. Ibrahim Alsabagh przypomniał, że wojna trwa, a jej skutki dalej są odczuwane w największym przed rozpoczęciem konfliktu mieście kraju.

– To, czego doświadczamy tutaj, jest trochę inne od możliwych wyobrażeń. Wczoraj i przedwczoraj doszło do poważnego bombardowania w tzw. nowym mieście w Aleppo, gdzie pociski wystrzelone przez grupy zbrojne pozostające poza granicami metropolii spowodowały śmierć wielu cywilów. Kontynuują one silny, bezlitosny ostrzał, także w ciągu nocy. Życie jest tu bardzo trudne: ceny utrzymania wciąż rosną, a mieszkańcy oglądają się wokoło, pytając: „Ale czy już skończyliśmy, czy też nie? Uzyskamy jeszcze możliwość, by zacząć życie na nowo?”. Jednak od początku obecnego roku do dzisiaj wróciło do nas 18 rodzin i taki znak daje nam wiele nadziei – powiedział o. Ibrahim Alsabagh.

Zakonnik podkreślił, że dochodzą do nich wieści o innych, którzy myślą o powrocie.

– Gdy pytamy dlaczego, odpowiadają: „Usłyszeliśmy, że Kościół wspomaga, wspiera i podtrzymuje na duchu”. To nas bardzo cieszy i zachęca do jeszcze większej gościnności. Mimo jednak owego znaku nadziei pojawia się także coś przeciwnego; mówię o tych, którzy chcą wyjechać. Wygląda to na pewną sprzeczność, ale chodzi po prostu o fakt, iż niektóre rodziny pozostają podzielone: część żyje na miejscu, inni w Europie – stwierdził o. Alsabagh. Podkreślił, że Syryjczycy chcą się też stąd wydostać dlatego, że nie widzą już nadziei dla miasta i kraju.

RP, KAI

NaszDziennik.pl