logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ Inne

Błogosławiony Michale Kozalu – módl się za nami

Sobota, 8 listopada 2014 (02:09)

„Oto człowiek, jeszcze jeden wśród tych, w których okazała się Chrystusowa władza ’w niebie i na ziemi’. Władza miłości – przeciw obłędowi przemocy, zniszczenia, pogardy i nienawiści” – tak scharakteryzował bł. Michała Kozala św. Jan Paweł II.

Na początku września 1939 r. pierwsze oddziały armii niemieckiej wkroczyły do Włocławka. W myśl dyrektyw, nakazujących bezwzględną walkę z Kościołem, o którym hitlerowcy wiedzieli, że jest ośrodkiem polskości, rozpoczęło się usuwanie symboli chrześcijańskich. Zniszczono przydrożne krzyże, kapliczki, figury świętych, co stanowiło preludium do rozstrzeliwań i wysiedleń.

Na niesprawiedliwość postanowił zareagować biskup pomocniczy włocławski Michał Kozal, zarządzający diecezją pod nieobecność ordynariusza. Reakcją były rozpoczęte w połowie października masowe aresztowania duchowieństwa, poczynając od kapłanów uczących religii i duszpasterzujących wśród młodzieży, których od razu wywieziono do obozów koncentracyjnych. Kolejne interwencje ks. bp. Kozala spełzały na niczym i skończyły się listą niemieckich żądań związanych z organizacją życia religijnego oraz dostarczeniem kompletnej listy księży i wprowadzeniem języka okupantów do nabożeństw. Wobec odmowy współpracy ze strony ks. bp. Kozala Niemcy aresztowali wszystkich kapłanów i kleryków Seminarium Duchownego we Włocławku.

Ksiądz biskup Kozal zostaje aresztowany 7 listopada 1939 roku. Hitlerowcy osadzają go najpierw w osobnej celi we włocławskim więzieniu. Jest oślepiany kilkakrotnie zapalającymi się reflektorami w dzień i w nocy. Musi słuchać wyczytywanych pod drzwiami jego celi nazwisk kapłanów idących na śmierć. Po dziesięciu tygodniach różnych tortur przewieziono go do obozu przejściowego w Lądzie, później w Inowrocławiu, Poznaniu, Berlinie, Halle, Weimarze i Norymberdze. Wreszcie od lipca 1941 r. jest więźniem obozu w Dachau, który stanie się ostatnią stacją drogi krzyżowej dla niego i wielu kapłanów. Jak prawdziwy ojciec troszczył się o kleryków, dzieląc się z nimi głodowymi porcjami chleba. Służył chorym i umierającym współbraciom. Wycieńczony i osłabiony tyfusem, umarł dobity zastrzykiem fenolu 26 stycznia 1943 r. jako jeden z 220 kapłanów diecezji włocławskiej zamęczonych przez Niemców w Dachau.

„Tę miłość, którą Chrystus objawił, ks. bp Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: ’Miłujcie waszych nieprzyjaciół’. Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów” – mówił św. Jan Paweł II. W czasach, gdy człowieczeństwo przeciwstawia się Bogu, niech bł. biskup męczennik przypomina, że można je odnaleźć tylko na Chrystusowej drodze ofiarnej miłości.

ks. Łukasz Kadziński

Nasz Dziennik