logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Filozoficzne źródła i problem ideologii gender

Wtorek, 18 listopada 2014 (06:44)

„Filozoficzne źródła i problem ideologii gender” – wykład ks. prof. Tadeusza Guza, filozofa prawa z KUL, wygłoszony 24 czerwca 2014 r. podczas spotkania z misjonarzami. Spotkanie odbyło się w Centrum Formacji Misyjnej w ramach Wakacyjnego Zjazdu Misjonarzy i Misjonarek.

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Bardzo serdecznie dziękuję ojcu Kazimierzowi i sekretarzowi, ojcu dyrektorowi i wszystkim gospodarzom Centrum Formacji Misyjnej za to urocze zaproszenie, za to, że możemy się spotkać tutaj i to wokół takiego tematu, najkrócej mówiąc, nieurlopowego. Nie ukrywam, że tak troszeczkę z zażenowaniem staję przed takimi wspaniałymi, świętymi ojcami, braćmi i siostrami – misjonarzami. Wszystkich was, kochani Państwo, jak najserdeczniej pozdrawiam i chylę czoła przed tym wielkim dziełem, które Bóg tworzy wraz z każdym z was. To dzieło się tak cudownie nazywa: misjonarka lub misjonarz. Naprawdę to jest wielkie i niewiarygodne dzieło w tym istnieniu kosmosu, że istnieje człowiek przekonany o istnieniu Boga w Trójcy Świętej Jedynej, tego Stwórcy i Zbawcy Wszechświata, i który całe życie rzuca na szalę przekazania tej największej prawdy i zarazem największej miłości ludom i narodom, do których nasz Pan i Bóg każdego z was posyła. Z całą świadomością chylę czoła przed wami. A dlaczego tak to czynię, nie tylko jako człowiek i kapłan, ale także jako filozof, to wkrótce wszyscy się przekonamy. Z czego zapewne częściowo każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę, co się stało w ostatnich wiekach w dziejach myśli ludzkiej, że mamy z taką gamą problemów do czynienia, którą naszkicował w swoim głębokim słowie podczas Mszy Świętej Jego Ekscelencja  ksiądz arcybiskup Henryk Hoser. Ja również otrzymałem misję przed dwudziestoma sześcioma laty, żeby być takim misjonarzem filozoficznym i zająłem się właśnie nowożytnością, ale na gruncie tej wielkiej, klasycznej myśli, metafizycznej, logicznej, wielkiej filozofii realistycznej, ponieważ wyrastam z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i tam właśnie zrodziła mi się, w pierwszym roku moich studiów filozoficznych w Wyższym Seminarium Duchownym w Lublinie. To było na przełomie roku 1979-1980, kiedy wstąpiłem do seminarium duchownego w Lublinie, i właśnie po śmierci męczeńskiej księdza Jerzego, pomyślałem sobie: masz, Tadeuszu, od Pana Boga talent filozoficzny, bo proszę mi wierzyć, że choć pierwsze miesiące studiowałem filozofię, metafizykę, logikę czy teorię poznania, to dla mnie te treści były, jakbym studiował w pierwszej klasie szkoły podstawowej elementarz. Co to oznacza? To oznacza, że człowiek odczytuje ewidentnie dar, który nie jest jego zasługą, bo to nie było wynikiem mojej pracy, dlatego że ja od strony filozoficznej byłem kompletnie nieprzygotowany, bo nasze polskie szkoły, podstawowe czy średnie, nie przygotowują nas filozoficznie, nie wprowadzają nas w świat podstawowych pojęć, zasad myślenia, kategorii myślenia. Byłoby to ze wszech miar koniecznością, by w dobrze pojętej reformie edukacji w Polsce zadbać o to, żeby od zerówki, a nawet już od przedszkola mieć pogadanki, a potem lekcje filozofii, wielkiej, potężnej, która nam ze wszystkich nauk, łącznie z nauką teologii katolickiej,  ustawia całe myślenie. I z tym mamy największy problem dzisiaj, nawet śmiem powiedzieć: wewnątrz naszego Kościoła katolickiego, bo czym innym jest, Kochani, świat wiary – to jest zrozumiałe, ale to jest łaska, a czym innym jest świat natury, czyli rozumu. Proszę zauważyć, co jest tutaj cudownego: że wiara zamieszkuje w ludzkim rozumie i w związku z tym od jakości tego rozumu zależy relacja względem wiary. [...] Przykro mi, że to taki temat na wakacje wszystkich Państwa, ale myślę, że nie będzie to taki wielki trud, jeśli chodzi o samo zrozumienie tych treści, że zechcemy je sobie, proszę się nie obawiać, w bardzo prosty sposób wyłożyć. Dlaczego można każdą ideologię, drodzy Państwo, nawet najbardziej skomplikowaną, rozłożyć na elementy pierwsze? Bo każda ideologia jest pomyślana. Jeżeli każda ideologia jest pomyślana, to po to mamy rozum, żeby rozeznać jej struktury. Tak samo: dlaczego możemy zrozumieć rzeczywistość? Dlatego, że rzeczywistość została pomyślana przez Niebiańskiego Kreatora. Skoro nasz intelekt jest stworzony na obraz tego niebiańskiego Stwórcy, to nasz intelekt jest w stanie rozpoznać całą rzeczywistość, ponieważ jest pomyślaną. Z tej racji, że rzeczywistość nie została przez naszego niebiańskiego Kreatora jedynie pomyślaną, lecz także przez Jego przenajświętsze, trójosobowe Serce umiłowaną, w związku z tym mamy te dwa filary życia duchowego człowieka.

Z jednej strony wymiar poznawczy, który jest ubogacony łaską wiary, czyli rozum doświadcza łaski wiary, jeżeli jest ochrzczony, i wtedy wiara poszerza jego możliwości poznawcze tak, żeby w tak daleki i doskonały sposób poznać prawdę po to, żeby wtedy, kiedy staniemy przed jej twarzą niebiańską,  rozpoznać ją z drugiej strony, ponieważ w człowieku jest wolna wola i ona jest po to w człowieku, żeby umiłować poznaną prawdę o Bogu, aniele, człowieku, o całym kosmosie jako dziele Boga. Tak oto mamy domknięty porządek duchowy naszego człowieczeństwa, a ponieważ nasza miłość ludzka jest rozszerzona o wlaną cnotę miłości Boskiej, w związku z tym tak, jak rozum jest rozszerzany łaską wiary, ale w celu doskonałego poznania rzeczywistości, tak nasz wolna wola, pracująca nad naszą naturalną miłością do Boga-Człowieka, jest rozszerzana, żeby w sposób doskonały miłować i Boga, i aniołów, i ludzi, i świat. W dodatku nasza pamięć, jako trzecia, bardzo fundamentalna władza ducha, wtedy jest dobrze ukształtowaną, jeśli pamięta precyzyjnie to, co rozum poznał, a wola umiłowała, czyli żeby pamiętać o prawdzie i o miłości. Ponieważ nasza pamięć jest ludzką, w związku z tym Bóg daruje naszej pamięci nadzieję. Po co ta nadzieja? Żebyśmy w chwilach największych cierpień, krzyży, a nawet prześladowań, nie zapomnieli o praprawdzie i o pramiłości, czyli o prawdzie naszego Boskiego Kreatora i Jego Boskiej miłości. [...] Ktoś by pomyślał: no to dobrze, skoro tak jest z duchem człowieka, to po co jeszcze mu to ciało? Ciało jest pomyślane przez Boga, żeby to, co nasz rozum pomyśli, to, co nasza pamięć pamięta, i to, co nasza wolna wola umiłowała, żeby to zmaterializować. Czyli w kształtach materii zmaterializować. I w najdrobniejszych gestach naszego ciała wyrazić, czyli dzielić się tym, co w duchu jest przeżywane, dzielić się tym za pomocą tego cudownego narzędzia, którym jest ciało. Ktoś by pomyślał: dlaczego Pan Bóg tak skomponował człowieka, że największe symfonie w muzyce nie są nawet cieniem wielkiej symfonii, jaką jest każdy człowiek. Nawet nie cieniem. Tak cudowny jest człowiek pojęty w świetle nauk humanistycznych, teologicznych, bo one nam dostarczają najprecyzyjniejszej wiedzy o tym, kim jest człowiek. Ponieważ one mają najpełniejszą wiedzę o tym, kim jest człowiek, dysponując objawieniem Trójcy Świętej o Bogu. A ten, kto ma największą wiedzę o przyczynie istnienia człowieka, ten może najwięcej i najprecyzyjniej mówić o człowieku. Można by zapytać, dlaczego Bóg pomyślał człowieka jako istotę duchowo-cielesną? Dlatego, że my nie jesteśmy absolutnym duchem, czyli człowiek nie jest Bogiem, nie jest Boskim Duchem. A jaka jest różnica między Boskim Duchem a duchem stworzonym? A właśnie taka, że Boski Duch nie  potrzebuje jeszcze czegoś innego, bo wtedy nie byłby bytem absolutnie prostym, wtedy Bóg  byłby bytowością złożoną z ducha i materii. I od razu każdy postawiłby zasadne pytanie o to, kto złożył Boga. Tak jak my pytamy, skoro człowiek jest skomponowany z tych dwóch wielkich, niezwykle skomplikowanych elementów ontycznych: ducha i ciała, od razu pojawia się pierwsze pytanie o człowieka, kto go skomponował. My możemy powiedzieć i w świetle filozofii, czyli z pomocą samego rozumu, że istnieje Bóg, od którego jakoś każdy człowiek pochodzi. Objawiona prawda mówi nam więcej; istnieje Bóg, który pomyślał, umiłował i swoją potęgą Boskiego ducha wypowiedział stworzenie. [...] Jaką metodą Bóg stwarza? Ta metoda ma bardzo piękne imię: metodą słowa. Proszę uwierzyć  i wszystkim narodom i kontynentom przekazać prawdę, że ewolucja nie miała, nie ma i nigdy nie będzie miała miejsca w sensie makromutacji, czy selekcji jako głównych filarów rzekomego rozwoju świata i człowieka. Czyli jaka metodą Bóg stworzył świat? Odpowiedź na to pytanie uzyskaliśmy w Księdze Rodzaju: „Bóg powiedział i stało się”. I człowiek się stał, i zwierzę, i każda inna istota, i każda inna bytowość tego niewidzialnego i widzialnego wszechświata. Dlaczego to Bóg stwarza metodą Słowa? Bo Bóg jako Absolutny Kreator nie potrzebuje narzędzi do tworzenia. Bóg jako Absolutny Duch nie potrzebuje materii, by móc z niej coś potem wytworzyć tak, jak robi to każdy ludzki artysta. Bóg słowem powołuje i materię, i ducha stworzonego każdego, a zatem zasady stworzenia bytowości, na przykład człowieka z ducha i materii. Jaka to jest przedziwna cudowność naszego bytowania, że my, mając i ciało, i ducha, potrafimy istnieć właśnie jako te oto istoty osobowe. Teraz, Kochani, tylko króciutko dopełnię tego klasycznego obrazu rozumienia człowieka, żebyśmy mogli przejść do zrozumienia korzeni i istoty tej ideologii, którą nazywamy gender. Mianowicie człowiek obdarzony ciałem posiada też, jako kobieta i mężczyzna, płciowość. A co to znaczy, drodzy Państwo, płciowość? To jest wyraz, który mówi nam o tym, że Boski Stwórca tak poważnie traktuje człowieka jako swojego współpracownika, że po powołaniu pierwszych ludzi osobiście do istnienia, czyli mocą Słowa Boskiego, Bóg wypowiada pierwszego człowieka z duszą i z ciałem, całego człowieka. Ponieważ Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, czyli uczynił nas osobami, a osoba i tylko ona może być współpracownikiem Boga. Bo co jest potrzebne, kochani Misjonarze, do aktów współpracy? Do aktów współpracy potrzebny jest osobowy rozum z jego funkcją świadomości, czyli uświadomienia sobie w każdym akcie, że to ja współpracuję z Bogiem lub z drugim człowiekiem. Co więcej, potrzeba też wolności, bo wtedy pięknem jest współpraca, kiedy człowiek czyni dane akty pracy na przykład misyjnej, które są na samym szczycie współpracy z Bogiem. A mianowicie potrzebna jest wolność. Człowiek jest istotą wolną. I w związku z tym dobrze pojęty akt współpracy zakłada wolność, ale ponieważ wolność jest tylko warunkiem do tego, żeby pracować, to motorem do wszystkich aktów pracy jest treść wolności. Co stanowi o treści wolności? Miłość. Tak jak chleb dla ciał jest pokarmem, tak pokarmem dla intelektu ludzkiego jest prawda, i tak pokarmem dla wolnej woli jest miłość,  i dlatego zauważamy, że rośnie człowiek duchowo, jeżeli coraz bardziej, jeżeli coraz bardziej poznaje prawdę, jeżeli coraz bardziej miłuje. I rozumiemy, Kochani, przezacni i naprawdę świątobliwi misjonarze naszego polskiego Narodu, i nie przesadzam, jeżeli tak mówię, i proszę mi uwierzyć, wiem, co mówię, a za chwilę ukaże się to jeszcze bardziej w jaskrawości waszej bytowości.  Jak się zetkniemy  z artykulacją ducha czasów,  który doprowadził dzisiaj ludzi do konfrontacji ze strukturą ideologiczną o imieniu gender.  I tak Kochani, proszę zauważyć, rośnie człowiek duchowo w swoim rozumie, bo im więcej prawdy w naszym rozumie, tym bardziej duchowy jest człowiek, czyli bardziej aktualizuje swój rozum. My będziemy wiecznie poznawać, bo nasz początek ma wieczny początek, ale nie ma kresu. Bo nawet fakt istnienia ciał nie stanowi granicy istnienia duszy nieśmiertelnej. W związku z tym proszę zobaczyć, każda prawda poznana przez nasz rozum tutaj, na ziemi, pozostaje poznana przez nas na wieki.  Każdy akt miłości do człowieka nie ulega zatracie, lecz kształtuje naszą osobistą, wolną wolę, która tak jak rozum jest warunkiem dla poznania prawdy. Tak nasza wola jest tylko warunkiem, a nie celem, do kształtowania własnej wolności w oparciu o miłość Boga i człowieka. Czyli dlaczego warto być człowiekiem? I dlaczego warto duszą, czyli duchem i ciałem poznawać, miłować, poświęcać się, modlić się, adorować? Dlatego, że żaden z tych aktów, których dokonamy na drodze naszego ziemskiego pielgrzymowania, nie ulega zatracie. My nigdy nie stracimy poznanej prawdy, nawet jeżeli nasza ludzka pamięć ze względu na to, że jest związana z odpowiednim organem naszego organizmu, czyli z naszym mózgiem, umiera. W związku z tym człowiek, który zmarł, nie potrafi się wyrazić materialnie, tylko cieleśnie. Duchowo istnieje dalej. I całe to dziedzictwo zabiera z tego wymiaru istnienia do wieczności. W wieczności całą wieczność będziemy rosnąć duchowo poprzez poznawanie prawdy, miłowanie wszystkich mieszkańców Nieba, na czele z  Architektem naszego Królestwa niebieskiego, naszym Bogiem i Panem. Mając uwielbione ciało, będziemy mogli zarówno duchowo, jak i cieleśnie dokonywać doskonałych aktów. Tak najkrócej można przedstawić klasyczne rozumienie człowieka, jego duchowości i cielesności. Jeszcze jego płciowość, klasycznie pojęta.  Ona jest związana pierwszorzędnie i w rzeczy samej z faktem naszej godności jako kobiet i mężczyzn, pojętych w porządku stworzenia jako współpracownicy Boga i Stwórcy w dziele przekazywania życia następnym pokoleniom kobiet i mężczyzn jako całej ludzkości. W sensie creatio contuinia płciowość jest taką bytowością człowieka, dzięki której prokreacja nowych pokoleń jest w sensie duchowym i cielesnym umożliwiona. Gdybyśmy nie byli współpracownikami Boga Stwórcy w aspekcie stworzenia, nie mielibyśmy płciowości. Dlatego też taka wielka jest płciowość, ponieważ ona jest płciowością doskonale pomyślanego, doskonale umiłowanego i doskonale stworzonego człowieka jako kobiety i mężczyzny.  Zauważmy, Kochani, co się stało w ostatnich wiekach. Co zrobiono z tą nauką o Bogu, człowieku i o przeznaczeniu człowieka. Tutaj są oczywiście różne systemy, ale ja się skupię tylko na takich, które najbliżej ukazują nam tę ideologię gender. Reformacja to nie jest akt zreformowania Kościoła. To systematyczna, teologiczno–filozoficzna negacja tej nauki, którą Państwu Misjonarzom zaprezentowałem. Podam przykład. Marcin Luter pojął Boga jako swojego największego tyrana. Marcin Luter pisze w swoich komentarzach do Listów św. Pawła Apostoła do Efezjan, że zanim Syn Boży umarł na Golgocie, musiał już umierać w wieczności. Co ta myśl, Kochani, oznacza? Że Bóg Ojciec jest de facto zabójcą własnego Syna. W takim razie, co się stało na Golgocie, pyta Luter. Na Golgocie, pisze, chodziło tylko o uzewnętrznienie tego, co stało się przed stworzeniem świata z Synem Boga w wieczności. Jeżeli Marcin Luter ośmielił się nazwać Boga mordercą własnego Syna, to jakie my mamy pojęcie Boga? Że to jest Bóg popęd. I dlatego Luter w komentarzu do Księgi Psalmów pisze: „Zanim Bóg stał się Bogiem, musiał najpierw stać się diabłem”. Czyli zauważmy, Kochani, o doskonałości stworzenia aniołów, ludzi nie może być mowy. Dlaczego? Bo Luter zatracił prawdę o doskonałym Bogu, o Bogu jako o absolutnej prawdzie. Twierdzi we wspomnianym komentarzu do Księgi Psalmów, że zanim prawda stała się prawdą, musiała najpierw stać się kłamstwem. O Bogu miłości nie może być mowy, bo taki Bóg, który zabija w wieczności własnego Syna, nie jest Bogiem miłości. Dlatego Luter w komentarzu do Listu do Galatów mówi, że jedynym i największym grzesznikiem jest Jezus. A co on czyni? On obnaża boskość i stwierdza, że to nie niesprawiedliwy człowiek jest grzesznikiem, ale sprawiedliwy Bóg. Tak mamy w reformacji z zasadniczym, ale ze straszliwym załamaniem się katolickiej nauki nabudowanej na wielkich podstawach metafizyki greckiej i ogólnoludzkiego dziedzictwa myśli ludzkiej, które doszło na drodze poznania do poznania istnienia prawdziwego i doskonałego Boga. To jest, Kochani, ta księga dwunasta metafizyki Arystotelesa, kiedy  stwierdza on, jako pogański umysł, że z analizy tego kosmosu, który jest uporządkowany i zadziwiający, i fascynujący ludzkiego ducha ładem, wynika, że musi istnieć Bóg jako najdoskonalsza istota, bez żadnych braków, bez żadnych mankamentów, zarówno w sensie ontycznym, jak i w prawnym, moralnym i w każdym innym. Proszę zauważyć, że Kościół prowadzony pod kierownictwem Ducha Świętego, po zdefiniowaniu praw, które dotychczas zdefiniował, żadnej z nich dotychczas nie musiał odwoływać, a co więcej, z pozycji nauk: humanistycznych i szczegółowych przyrodniczych wynika, że każde następne odkrycie w naukach, szeroko pojętych, potwierdza wszystkie prawdy, które Kościół zdefiniował. Dlatego proszę zobaczyć, jeżeli byśmy pojęli Boga tak, jak go pojął Luter, to tylko niestety obawiam się, ani wam – misjonarzom, że na drodze kształcenia teologicznego ani po różnych formacyjnych spotkaniach po złożeniu ślubów wieczystych czy otrzymaniu święceń kapłańskich, niestety prawdziwego oblicza teologii Marcina Lutra z różnych racji nie prezentuje się, nawet wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego. A dlaczego ja się nim zająłem, zajmując się filozofią? Co ja, Kochani, zobaczyłem? Cała  filozofia, czy to jest empiryzm brytyjski, czy panteizm, czy idealizm niemiecki, czy materializm francuski, czy materializm niemiecki, czyli Marks i Engels, później komunizm, nazizm, genderyzm – na kogo się powołują? Na reformację Marcina Lutra. I ja, którego pasją było, by przezwyciężyć teoretycznie marksizm i leninizm, musiałem sięgnąć po Hegla i studiowałem go strona po stronie, tom po tomie. Co przeczytałem? To, co  Marcin Luter zawarł w wierze protestanckiej i w uczuciu, ja chcę zawrzeć w filozofii. Co powiedział Karol Marks z Engelsem w ich wczesnych pismach? To, co Marcin Luter zaprezentował nam w reformacji, my chcemy to zawrzeć w pojęciu polityki. Co powiedział Zygmunt Freud? To, co Marcin Luter zapisał w jego teologii, ja chcę zawrzeć w psychoanalizie. A co powiedzieli komuniści z Leninem na czele? To, w czym Luter nas poprzedził, my chcemy poprowadzić w rewolucji ogólnoświatowej w polityce. O czym pisze Hitler i jego najbliżsi współpracownicy III Rzeszy niemieckiej? To, co Luter rozpoczął, my pragniemy kontynuować. Dam jeden przykład: Luter jest w łonie szeroko pojętego chrześcijaństwa największym antysemitą, napisał dwa dzieła antysemickie, o czym się również w ogóle nie mówi. Jedno dzieło przeciwko Żydom i ich kłamstwom. O czym pisze pod płaszczykiem, że byli tacy Żydzi, którzy zażądali w niesprawiedliwym wyroku ukrzyżowania naszego Pana, Jezusa Chrystusa. To jest jednak tylko płaszczyk Marcina Lutra. On po prostu żąda ograbienia Żydów ze złota, srebra i wszelkiej majętności, podpalenia wszystkich synagog w Niemczech, obciążenia ich najbardziej prymitywnymi robotami, a jeżeli tego nie zechcą, wypędzenia ich, ponieważ oni nie mają prawa bytu. Co się stało w okresie III Rzeszy niemieckiej? Jeden z biskupów protestanckich opublikował w nakładzie setek tysięcy dzieło Lutra, z którego wybrał najbardziej brutalne fragmenty. Jako że był protestanckim biskupem, opublikowano mu to w bardzo dużym nakładzie. III Rzesza swój program antysemicki oparła na antysemityzmie Martina Lutra. Żebyście, Państwo, jeszcze dokładnie wiedzieli, kiedy podpalono wszystkie synagogi w III Rzeszy niemieckiej? W wigilię imienin Marcina. Ktoś by mógł powiedzieć, ależ to przypadek. Kochani Misjonarze, nie ma przypadków. W dziejach ducha wszystko jest tak dokładnie poukładane, z taką żelazną konsekwencją, że rzeczywiście nie ma tam przypadków. I dlatego właśnie tutaj zauważamy, że nie znając prawdziwej myśli antysemickiej, jak łatwo uczeni manipulują i mówią o antysemitach katolikach, Polakach i zakrywają prawdziwe źródło antysemityzmu. Ponieważ Żydzi bardzo chętnie współpracują z Niemcami w dziedzinie ekonomii i wiedzą, że z Niemcami można i dzisiaj dokonać wielkich gescheftów na skalę światową, dlatego lepiej zaatakować katolickich przyjaciół, czyli Polaków, jako przyjaciół Żydów, za których tysiące ludzi stało się męczennikami; w różnych okresach, nie tylko w czasach II wojny światowej. Tak się, Kochani, manipuluje. Dotknijmy tego, jak doszło do manipulacji gender. Co jest istotą ducha absolutnego według Hegla? Stwierdza on, że substancją wszelkiej egzystencji jest popęd. Proszę zobaczyć, co się kryje za pojęciem popęd. Święty Jan wyjaśnia nam, że skutkami grzechu pierworodnego są: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha żywota. Czyli są to trzy atrybuty jednej, negatywnej sprawy, którą nazywa się jednym pojęciem popęd. Człowiek w swojej naturze duchowo-cielesnej nie miał w swojej naturze popędów, kiedy został stworzony w raju. Miał apetitus naturalis, czyli naturalne dążenie do zjednoczenia z drugimi, kobietą i mężczyzną, w określonym celu, z dzieckiem, ze staruszkiem i oczywiście do zjednoczenia z Bogiem, czyli naturalne dążenie. [...] My jesteśmy powołani do tego, żeby stać się communio, i to w ostatecznym rozrachunku communio sanctoris. Co artykułuje pojęcie popęd? Popęd jest słabością, osłabieniem apetitus naturalis; dążenia kobiety i mężczyzny do naturalnego zjednoczenia się w ciele. Osłabione zostało nasze ciało, nasza zmysłowość, która jest ugruntowana z jednej strony w ciele, z jednej strony w duchu, bo na przykład jednego aktu wzroku: obejrzenia tych wspaniałych misjonarzy i misjonarek, którzy tutaj są, z jednej strony potrzeba do tego ciała, ale nie dokonalibyśmy spostrzeżenia państwa jako misjonarzy, gdybyśmy nie mieli duszy. Dlatego sfera zmysłowa jest zapodmiotowana także w duszy, bo człowiek jest jednością duchowo-fizyczną. Dlatego wszystkie akty człowieka są w mniejszym, większym, głębszym, płytszym wymiarze zapodmiotowane w duszy. Proszę zobaczyć, co się tutaj dzieje; jeżeli Hegel definiuje substancję wszelkiej egzystencji jako popęd, to Hegel wydobywa i redukuje wszystko: człowieka i  Boga, którego on nazywa duchem absolutnym – wszystko, co istnieje, Hegel redukuje do tej negacji, która jest skutkiem grzechu pierworodnego. Czyli rzeczywiście popęd jest skutkiem grzechu pierworodnego. To jest rana zarówno na sferze cielesności, czyli zmysłowości, jak i rana na sferze duchowości. Grzech pierworodny nie złamał naszej natury cielesnej w jej istocie ani naszej duszy i ducha, lecz zranił ciało i duszę, czyli całego człowieka. To zranienie nazywa się przypadłością. Moi kochani, przypadłością negatywną na naszej substancji duszy i ciała stały się pożądliwość i pycha. To najkrócej definiuje się jako popęd. Teraz zobaczmy to, co zostało zranione przez grzech, a najpierw przez szatana, to Hegel, a najpierw Luter, potem Marks, Engels, Lenin, Zygmunt Freud i wszyscy neomarksiści, z których wyłaniają się genderyści. Genderyzm to inne imię dla ideologii, która tak prymitywnie pojmuje ludzką płciowość, cielesność, duchowość. To jest neomarksizm. To, co księża biskupi w szerszej wersji swojego listu Konferencji Episkopatu Polski na ostatnią uroczystość Świętej Rodziny zamieścili. Muszę przyznać, że byłem zdumiony precyzją tego wywodu i dziękuję naprawdę z tego miejsca za tę odwagę i precyzję nazwania rzeczy i źródła, z którego wyrasta ta ideologia, po imieniu. Hegel twierdzi, że i Bóg, i człowiek, i cały świat to tylko popęd. Marks mówi z Engelsem, ponieważ on uwiecznił materię, więc mówi, że wszystko, co wieczne, jest popędem. W związku z tym Zygmunt Freud, który jest tutaj bardzo ważną postacią, jemu nie pozostało nic innego, sięga zarówno do Hegla, jak i do Marksa. Dlatego całą sferę psychologii Zygmunt Freud zredukował do sumy popędów. Freud, w przeciwieństwie do Hegla i do Marksa z Engelsem, mówi, że jeżeli jest prawdą to, co Marks i Engels twierdzą z Heglem, że to, co boskie i ludzkie jest popędem, to w takim razie takiej wieczności nie ma, że taka wieczność, czy to jest Bóg, czy anioł, nie może istnieć. Skoro ta rzeczywistość urzeczywistnia się jako popęd, to znaczy, że musi istnieć tylko popęd jako najprawdziwszy byt. I ten byt jest w sobie sprzeczny, to znaczy, że z jednej strony jest popęd, który jest tylko seksualny, a drugą stroną tego popędu jest śmierć. To znaczy, że jeżeli ktoś w realizacji tej swojej popędliwości nadużyje ofiary, to nadużycie prowadzi do śmierci. Bardzo precyzyjne odczytanie istoty popędu.. jeśli ktoś ulegnie pożądliwości ciała, oczu lub pysze żywota, to jest to  najkrótsza droga do śmierci wiecznej, to znaczy do zatraty swojego istnienia w Królestwie wiecznym przed obliczem Bożym. W związku z tym Freud bardzo precyzyjnie to odczytuje, ale stwierdza, że to jest prawdziwa interpretacja rzeczywistości. Czyli wszystko musi się dać sprowadzić z jednej strony do pojęcia popędu, z drugiej strony trzeba tak zorganizować życie społeczne, żeby wszystko służyło realizacji popędów, głównie popędu seksualnemu. A co jest drugą stroną tak pojętego popędu  – uśmiercenie. Co się dzieje w myśli Freuda? Ludzie z pewnych racji nie mogą zaspokoić swoich popędów seksualnych. Dlaczego? Istnieje tzw. zasada realna, którą sformułował Freud. Człowiek musi pracować, więc wtedy nie może zaspokajać swojej seksualności Inni pasjonują się nauką. Dlaczego powstaje nauka? Bo nie mogą zaspokoić swojej seksualności. Jeszcze inni budują fabryki, uprawiają ekonomię, zajmują się gospodarką. Dlaczego powstaje gospodarka? Bo nie są w stanie pokonać tych barier, zabobonów społecznych, że poza zaspokajaniem seksualnym jest coś jeszcze do zrobienia na tym świecie, a jeszcze inni wymyślają sobie takie chimery jak Bóg, i to w dodatku Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Jeszcze inni mówią, że ten Bóg utworzył Kościół z sakramentami i z tym wszystkim. Dlaczego to wszystko powstało? Bo ten ciemny naród nie zrozumiał, że tylko dlatego mówi o Bogu, że nie może zaspokoić swojej seksualności. I Freud ugiął się. Mówi wprawdzie, że kultura to niedorzeczność, ale ponieważ na tym etapie ludzkości nie można ludzkości wydobyć z jej ciemnoty i zacofania, w związku z tym trzeba tę zasadę realną zachować. A co mówią neomarksiści, czyli genderyści: Freudzie, my ciebie wprowadzimy na uniwersytet niemiecki, austriacki i w ogóle do nauki. Po raz pierwszy dokonano „naukowego” udowodnienia psychoanalizy. Dlaczego? Zygmunt Freud z takimi poglądami i z wiadomych nam wszystkich racji nie mógł być potraktowany poważnie; nie należał do światowego towarzystwa psychologicznego. Przez ówczesnych psychologów był traktowany jako heretyk, który kompletnie się rozminął nie tylko ze sferą psychiczną, ale także fizyczną człowieka, bo już wtedy wiedzieliśmy dużo o ciele człowieka. Jeszcze nie tak dużo, jak po II wojnie światowej, ale dużo. Wiedzieliśmy, że ciało ludzkie to nie tylko popęd seksualny. Jaką kropkę nad i postawili neomarksiści, z których jeden odłam nazwał się genderyści. Mianowicie Theodor Ludwig Wiesengrund Adorno  to najważniejsze nazwisko dla genderyzmu w sensie marksistowskim. On mówi tak: Zygmuncie Freundzie, ja ciebie usprawiedliwię. Adorno działał w bardzo znanym instytucie badań socjologicznych wybudowanym we Frankfurcie nad Menem. Ten uniwersytet stoi do dzisiaj, obok Uniwersytetu  Johanna Wolfganga Goethego. Proszę sobie wyobrazić, że ta bardzo wpływowa grupa neomarksistów była niezadowolona, że rewolucja bolszewicka to nie jest jeszcze to, o co dokładnie im chodzi. Hitler też wyrządził spustoszenie, oni też uciekli wtedy z Frankfurtu do Stanów Zjednoczonych i tam rozrabiali na uniwersytetach amerykańskich w czasie II wojny światowej, a ponieważ świat, Amerykanie i sami Niemcy z Konradem Adenauerem na czele chcieli dokonać procesu denazyfikacji, więc niektórzy im podpowiedzieli, że najlepiej uczyni to właśnie środowisko tego instytutu, z Adornem i z całą grupą innych, szalenie wpływowych ludzi. Oni mieli to zrobić, to jest tak zwana szkoła frankfurcka. Nad czym pracuje ta szkoła, czyli neomarksizm XX-wieczny, z którego wyrasta genderyzm? Ona wyrasta na tym, tak jak słyszycie, żeby doprowadzić do rewolucji kulturowej. Dlaczego rewolucja kulturowa zaczęła nagle interesować neomarksistów, że nie wystarczyła tylko rewolucja polityczna, jak czynili to komuniści sowieccy? Dlatego, że ona nie przekonała ludzkości o tym, że człowiek jest tylko popędem seksualnym. Dorno mówi, wyciągając wniosek z Freuda: z czego począł się człowiek? Z seksu, który jest jedyną praracją bytu. Co jest drugą stroną nadużycia seksualnego? Śmierć. Dlaczego rewolucja kulturowa wyrasta z neomarksizmu? Dlatego, że neomarksizm powiedział do Freuda: słuchaj, ty bardzo dobrze zacząłeś, bazując na Marksie, Engelsie, Heglu. Dlaczego, jeśli tak bardzo dobrze zacząłeś, ugiąłeś się przed zasadą realną, czyli przed kulturą? Czyli przed nauką, sztuką, moralnością, religią. Czyli czego trzeba teraz dokonać? Na drodze uwolnienia seksualności, w jej nieograniczonym, jedynym prawie i w niestawianiu jej żadnych granic. Czego trzeba dokonać? Trzeba wykasować to, przed czym Zygmunt Freud się ugiął: sztukę, naukę, również politykę, szeroki artyzm, który człowiek uprawia. Ugiął się przed moralnością, bo wymyślił, że jakimś odpryskiem niezaspokojonego popędu jest jakieś superego, czyli jakieś sumienie, które narzuca się człowiekowi, które nie pozwala wyżyć się mu seksualnie tak, jak powinien. Trzeba przede wszystkim skasować religię. Kochani, to są podstawy genderyzmu. Atak na kulturę jest tylko dlatego tak drastyczny i tak realny, ponieważ kultura jest największą przeciwniczką wolności seksu jako seksu. Jaki ma cel takie ustawienie całych dziejów świata? Cel jest bardzo prosty. Tak jak z nicości powstał seks, tak seks musi przemienić całą rzeczywistość, a przede wszystkim wszystkich ludzi w nicość. Dlatego też genderyzm daje całkowitą wolność seksualną, w odróżnieniu na przykład od marksizmu czy neomarksizmu, gdzie była swoboda seksualna, ale tylko w relacji kobieta – mężczyzna. Dlaczego Marks, Engels czy Lenin nie byli za związkami homoseksualnymi? Dlatego, że oni ugięli się przed stałymi prawami przyrody. Nie wiedzieli, co z nimi zrobić, ale je uznali. W związku z tym, skoro prawem przyrody jest zjednoczenie się mężczyzny i kobiety, to dlatego marksizm proponował, tak jak pisze Engels, że wyzwolenie kobiety polega na tym, żeby ją wydobyć z tego prymitywnego, zwierzęcego stanu, czyli zjednoczenia z jednym mężczyzną, i wprowadzić ją w prostytucję z całym komunistycznym społeczeństwem, ale pojętym oczywiście ze światem mężczyzn. Natomiast w genderyzmie – ponieważ genderyzm bazuje na neodarwinizmie, a neodarwinizm, w przeciwieństwie do Darwina, który jeszcze respektował prawa przyrody – musimy zrywać z wszelkim ładem, my nie możemy respektować nawet praw przyrody. W związku z tym rozumiemy, że wolność dla homoseksualizmu i transseksualizmu została umożliwiona jedynie na gruncie neomarksizmu, ponieważ tutaj ani jedno prawo nie ma racji bytu, ponieważ prawo jako byt – ład nie ma tutaj prawa racji istnienia. Dlaczego? Bo zdefiniowano seksualność jako całkowitą i absolutną sprzeczność. Tak oto, Kochani, jak to się świetnie składa, jakby ktoś reżyserował nasze myśli, to jest owoc współpracy naszego rozumu z łaską, ponieważ nasze spotkanie przebiega inaczej, niż to sobie napisałem.
Umiłowani, stanowisko polskiego Episkopatu jest bardzo jasne: ten list, którzy nasi pasterze przygotowali na uroczystość Świętej Rodziny, jest jednym z pierwszych, bardziej systematycznych dokumentów, jeśli chodzi o Episkopat światowy, poza wypowiedziami Ojca Świętego Benedykta XVI w różnych miejscach. Tak, powiedzmy, fragmentarycznie, ale istotowo Ojciec Święty rozprawił się z genderyzmem. Jeśli chodzi o nasz Episkopat, to jest w samej czołówce Episkopatów lokalnych, które zajęły takie zasadniczo negatywne stanowisko względem genderyzmu naszych dni i uważam, tak jak słyszymy, że nasze stanowiska całkowicie się dopełniają. Z całą wdzięcznością jestem ustosunkowany  względem Konferencji Episkopatu Polski za ten bardzo precyzyjny, jasny i odważny, jak na te czasy, dokument. Są jeszcze stanowiska poszczególnych biskupów ze Szwajcarii, Niemiec i jeszcze z paru innych miejsc. Jednak są to stanowiska odrębne, nie są stanowiskami na przykład Episkopatu. W związku z tym upatruję tutaj takiej prowidencji Bożej, a mianowicie, że Polska i Kościół w Polsce  znowu są na czele tego peletonu dzieci Bożych, którzy troszczą się i ochraniają cały Kościół Boży przed tą ludzką, niszczycielską ideologią. Chcę wam, umiłowani Misjonarze, zaświadczyć z pozycji nauki, kształciłem się w tym gruntownie i habilitowałem się z tematyki szkoły frankfurckiej jako jedyny w Polsce, chcę powiedzieć, że jest to najbardziej radykalne uderzenie w człowieka, jakie dotychczas miało miejsce. Nikt nie dokonał takiej satanizacji człowieka  i satanizacji w interpretacji rzeczywistości, jak uczynił to neomarksizm w postaci genderowej. Musimy być tego świadomi, że nie ma pomostu, jak niektórzy twierdzą, że istnieje, między tą ideologią a naszą nauką katolicką. Chcę zaświadczyć, że nie ma nawet jednej łączącej nici między neomarksizmem genderowym a nauka katolicką o Bogu, człowieku i świecie.

Siostry i Bracia, w połowie maja przemawiałem na Białorusi do duchowieństwa. Powiedziano mi, że w tych właśnie dniach ze względu na to, że prezydent Białorusi chciał w Międzynarodowym Funduszu Walutowym uzyskać kredyty, to mu powiedziano, że jeżeli do prawodawstwa Białorusi nie wprowadzi furtki, którą można by wprowadzić nauczanie gender, nie otrzyma ani jednego dolara kredytu. W związku z tym istnieje taki przymus finansowy, który stawia się wszystkim krajom Afryki i wszystkim krajom na świecie, żeby zmusić ich prawodawstwa do ugięcia się przed ideologią gender i wprowadzenia jej do nauczania. W ubiegłym roku w lipcu sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych  Ban Ki Mun powiedział, że ideologię gender trzeba wprowadzić do absolutnie wszystkich ośrodków wychowawczych i edukacyjnych na całym świecie. W związku z tym musimy być świadomi, że w tym aspekcie wasza praca misyjna, tak błogosławiona i święta, będzie natrafiać w nauce o człowieku, Bogu i zasadach moralnych na coraz większe trudności. Z tym się trzeba liczyć. Można zadać pytanie: jak sobie z tym poradzić? Umiłowani Misjonarze Pana Boga i Kościoła katolickiego: nic nie wymyślać, tylko głosić w porę i nie w porę to, czego uczy nas  Bóg poprzez Kościół rzymskokatolicki. Jego nauka jest najdoskonalsza zarówno w aspekcie nauki o Bogu, jak też nauki o aniołach, świecie, człowieku. Nikt nie ma doskonalszej doktryny interpretującej cud stworzenia naszego Pana i Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Nasza nauka jest objawiona. Z tymi trudnościami misjonarskimi trzeba się liczyć, ale prawda jest zawsze zwycięską. Bardzo się cieszę, że tak jak Polska stała na pierwszej linii frontu w walce przeciw protestantyzmowi, islamowi, nazizmowi hitlerowskiemu i komunizmowi sowieckiemu, tak też cieszę się, że nasz Episkopat Polski także stanął na czele  zmagania o czystość, świętość naszej nauki i wiedzy o człowieku w Polsce, a tym samym w całym Kościele Chrystusowym zbudowanym na Piotrze.

 

Wykład ks. prof. Tadeusza Guza można odsłuchać tutaj.

Aktualizacja 18 listopada 2014 (06:45)

NaszDziennik.pl