Dziś pochylamy się z wdzięcznością nad darem życia, jaki w sobie nosimy. Spoglądamy też w stronę, gdzie jest ono zagrożone, ulega dewaluacji, jest pozbawiane godności. Tych obszarów z roku na rok przybywa – proporcjonalnie do stopnia komercjalizacji, narastającego egoizmu społeczeństw i postępu ideologicznej walki o tzw. nowy lepszy świat. Coraz więcej środowisk nie ukrywa już, że motywy ich dążeń są wyłącznie egoistyczne: konformizm, zapaść systemu emerytalnego, niechęć do ponoszenia kosztów utrzymywania osób w podeszłym wieku, „nieproduktywnych”, chorych, wymagających intensywnej opieki medycznej. Dochodzą do tego żywotne interesy silnego lobby proaborcyjnego, radykalnych grup feministycznych, firm produkujących środki antykoncepcyjne i zarabiających krocie na procedurach zapłodnienia in vitro. Życie stało się towarem.
Wydaje się dziś, że w poszerzającej w zastraszającym tempie swoje terytorium aksjologicznej pustyni tylko chrześcijanie rozumieją skalę zagrożeń. Błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty mówiła: „Jeśli możemy zaakceptować to, że matka zabija swoje dziecko, to jak możemy mówić innym ludziom, by nie zabijali drugiego człowieka?”. Problem z ochroną życia istnieje wszędzie tam, gdzie człowiek ma kłopot ze zdefiniowaniem siebie, z określeniem tego, kim jest, skąd przychodzi i dokąd podąża. Odwracając się od Stwórcy – siebie czyniąc miarą wszechrzeczy – traci punkt orientacyjny własnej egzystencji. Zwracając się ku Niemu, ma szansę odkryć swoją wartość, zakreśloną przez Pana Boga w dziele stworzenia i odkupienia.
Nieprzypadkowo Dzień Świętości Życia obchodzony jest w uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. Jej „tak” wypowiedziane wobec Bożego posłańca zapoczątkowało proces przebóstwienia człowieka. To, co zniszczalne, przyoblekło się w niezniszczalność. W Jezusie Chrystusie człowiek otrzymał nową tożsamość, jego cena – dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Syna Bożego – niebotycznie wzrosła. I nie da się jej przeliczyć na cokolwiek.

