Jest, ale to też nie tak.
Przed Wniebowstąpieniem
Pan Jezus mówił do uczniów:
Jeszcze wiele rzeczy chciałbym
Wam powiedzieć, a wy teraz tego nie zrozumiecie,
ale gdy zstąpi na was Duch Święty Pocieszyciel,
On wam przypomni wszystko
i nauczy was wszystkiego,
cokolwiek wam mówiłem
(por. J 14,25).
A potem co?
Potem wy będziecie mi świadkami
w Jeruzalem, w Samarii,
aż po krańce ziemi
(Dz 1,8).
Świadek to ten, który w sądzie
zeznaje pod przysięgą
albo pod odpowiedzialnością prawną,
że to, co mówi, jest prawdą.
Można być fałszywym świadkiem?
Można, ale krzywoprzysięzcom
trudno jest zasnąć i trudno umierać.
Jeśli Pan Jezus żąda od Apostołów,
a przez nich od nas,
abyśmy byli Jego świadkami,
to znaczy: muszę światu powiedzieć,
że ja to widziałem na własne oczy,
że to słyszałem na własne uszy
i gotów jestem za to oddać życie.
To jest świadek!
Takim był Piotr po Zesłaniu Ducha Świętego:
Tego Jezusa, którego wyście
zabili rękami bezbożnych,
ja widziałem Go żywego
(por. Dz 2,14-36).
Piotrze, co my mamy czynić?
Przyjmijcie chrzest.
I trzy tysiące samych mężczyzn,
a kobiety są pobożniejsze, przyjęło chrzest.
Są święci misjonarze,
ale łatwiej jest być na misjach w Londynie, Paryżu,
gorzej w buszu,
tam, gdzie zabijają chrześcijan,
i to są świadkowie Boga.

