logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Juliusz Kossak - Śmierć Longinusa Podbipięty/1886 Zdjęcie: arch./ Inne

29 maja

Piątek, 29 maja 2015 (02:24)

Zamyślenia majowe 2015 „Samym pięknem jesteś, o MARYJO!”

Kochani moi!

Dziś, gdy jest już dwudziesty dziewiąty maja i piątek,

wrócę do Sienkiewiczowej powieści – „Ogniem i mieczem”.

Jest tam historia trochę zabawna, a potem wzruszająca,

z panem Longinem Podbipiętą. Ślubował Bogu, że się nie ożeni,

dokąd trzech tureckich misiurek jednym zamachem miecza nie zetnie.

Tak jak uczynił to jego przodek

herbu Zerwikaptur pod Grunwaldem.

Okazję Pan Bóg dał przy oblężeniu Zbaraża.

Trzy misiurki wychyliły się

zza muru.

Pan Longinus ciął okropnie

i trzy głowy w misiurkach potoczyły się pod jego kolana. Pan Podbipięta noc całą krzyżem

na mieczu leżał, dziękując Bogu,

iż mu pozwolił śluby spełnić.

Wszyscy ściskali dłonie pana Longina,a on stał zawstydzony jak panna przed ślubem

i mówił, jakby się tłumacząc:

Ustawili się dobrze…

Jednak nie o to mi chodzi.

Szlachetny Longinus decyduje się iść przez obóz

Tatarów do Króla. Pan Podbipięta po spowiedzi i Komunii świętej

cały czas spędził na modlitwie…

Bądźcie bracia zdrowi, a przebaczcie!

Zali was zobaczę jeszcze w życiu?

Tatarstwo rzuciło się

na pana Longina

jak wilcy na jelenia.

Ciął straszliwie!

Lach, diw, ubij! Żywcem bierz!

Poznał pan Podbipięta,

że zbliża się

godzina śmierci.

Rozpoczął litanię

do Najświętszej Panny.

Uczyniło się cicho.

Pierwsza strzała świsnęła,

gdy pan Longinus mówił:

Matko Odkupiciela!

Druga strzała świsnęła,

gdy mówił:

Panno wsławiona…

A gdy pan Longinus powiedział: Gwiazdo zaranna,

już strzały tkwiły mu w ramionach,

w boku i w nogach…

Czuł, że słabnie, że nogi

chwieją się pod nim,

głowa opada mu na piersi…

na koniec ukląkł.

Potem, na wpół już z jękiem,

powiedział pan Longinus: Królowo Anielska!

i to były jego ostatnie słowa

na ziemi.

Aniołowie niebiescy wzięli

jego duszę

i położyli ją jako perłę jasną

u nóg Królowej Anielskiej

(por. H. Sienkiewicz). Taki duży rycerz, pobożny

jak dziecko, z rumieńcami panny, a wie, co to znaczy dotrzymać słowa, śluby wypełnić, oddać życie za Ojczyznę,

a Matkę Bożą,

Królową Anielską

kochać

więcej niż życie. Są jeszcze tacy?

Cisza?

To Zbaraż wzięty!

Ks. bp Józef Zawitkowski

Nasz Dziennik