Fundamentem dla akceptacji i życia tą istotną prawdą przez chrześcijan nie są ludzkie zmysły, odczucia, emocje, ale rzeczywistość pustego grobu, w którym o wczesnym poranku pierwszego dnia po szabacie Szymon Piotr i św. Jan Apostoł ujrzeli jedynie leżące płótna i chustę, która była na głowie Umęczonego i Ukrzyżowanego Pana. Jego Ciało zdjęto z krzyża, złożono w tym miejscu, zasuwając wielki kamień na wejście. A tu, gdzie je położono, pozostały tylko szaty, Jezusa nie ma.
Oczyma wiary
Stąd tak ważną sprawą dla każdego z nas i dla naszej wiary jest to, by Boże Słowo nas przekonało. Aby stwierdzenie świadectwa Marii Magdaleny: „widziałam Pana i to mi powiedział” (J 20,18), potwierdzenie Apostołów: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi” (Łk 24,34), oświadczenie uczniów z drogi do Emaus, „jak Go poznali przy łamaniu chleba” (Łk 24,35), badanie niedowierzającego Tomasza Apostoła, ze swoim palcem włożonym do rany w miejscu gwoździ w Jezusa rękach i dłonią wsadzoną do przebitego boku Zmartwychwstałego, wraz z wyznaniem: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28), by te wypowiedzi miały dla nas wartość przekonującego argumentu za Zmartwychwstaniem naszego Pana i Boga.
Ponieważ jednak jako ludzie, istoty cielesno-duchowe, wciąż niemal wszystko wyobrażamy sobie przy pomocy zmysłów, dlatego jest nam również potrzebny ten obszar oddziaływania na naszą wiarę. Od dawna już Kościół w swym nauczaniu, w biblijnych obrazach i porównaniach, w paschalnej praktyce, w artystycznych wyobrażeniach, w liturgicznych formach oraz tradycyjnych religijnych zwyczajach, przełożył wielkanocne słowo na symbole, które pozwalają przeczuć to, czego nie da się wypowiedzieć do końca ludzkim językiem.
Symbole na drodze wiary
Tak oto pojawia się przed nami, znany nam od dzieciństwa obraz, figura Baranka wielkanocnego, jakiego nigdy nie może zabraknąć w naszych święconkach, czyli koszyczkach, które tradycyjnie w Wielką Sobotę niesiemy do święcenia pokarmów na świąteczny stół do uroczystego śniadania, przy jakim jako rodzina zasiadamy po Mszy św. rezurekcyjnej w Poranek Zmartwychwstania. W naszych świątyniach pojawia się ten szczególny znak, który nam towarzyszy w przeżywaniu wielkanocnej radości, aktualnie często w naszych katolickich domach z dodatkowym logo Caritas.
Wiemy o tym, że w Starym Testamencie baranek paschalny spożywany był przez Żydów w święto Paschy, przypominał wyswobodzenie Izraela z niewoli egipskiej, o czym wyraźnie słyszeliśmy podczas wielkosobotniej Liturgii w naszych świątyniach. Ów baranek był zapowiedzią i typem Chrystusa, który jako ofiarny baranek miał ocalić od śmierci wiecznej cały rodzaj ludzki. Na tę prawdę wskazywał już prorok Izajasz ok. 700 lat przed narodzeniem Chrystusa (por. Iz 53,4-7). A potem Jan Chrzciciel, który przygotowywał drogę Panu i wprost skierowywał uwagę na Jezusa, dając o Nim takie świadectwo: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29).
W Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego w liturgii słowa, tego szczególnego dnia dla wszystkich wierzących w Boga, przed śpiewem Alleluja obowiązuje Sekwencja i pojawiają się tam następujące sformułowania: „Odkupił swe owce Baranek bez skazy, pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy”. Treść dla chrześcijan zrozumiała, gdyż odwołuje się do symbolu, istotnego biblijnego znaku, utożsamianego z samym Jezusem Chrystusem, Barankiem paschalnym złożonym za nas wszystkich w ofierze dla naszego zbawienia.
Stąd też nie wyobrażamy sobie wielkanocnej radości bez tego konkretnego symbolu, białego baranka z czerwoną chorągwią, czasem też siedzącego na księdze z siedmioma pieczęciami. To jest znak zwycięstwa Jezusa nad grzechem, złem i śmiercią oraz chwały, jaką otrzymał od niebieskiego Ojca.
W głąb duszy
Jakiś czas temu czytałem w religijnym czasopiśmie o charakterystycznym zdarzeniu, które jednak obnaża świadomość naszej wiary i pokazuje, co nam niekiedy w codziennym życiu zostało ze skarbu otrzymanego na naszym chrzcie świętym. Tym bardziej niech to zdarzenie będzie zachętą do osobistego pytania wobec Chrystusa Zmartwychwstałego w czasie, gdy jako Naród przeżywamy 1050. rocznicę od chwili przyjęcia chrztu św. przez protoplastę Polan, księcia Mieszka I.
Wspomniane zdarzenie ma miejsce w Piątek Wielkiego Tygodnia, gdy wielu ludzi dokonuje jeszcze potrzebnych zakupów na świąteczne wielkanocne stoły. Wprawdzie dzieje się to w dużym meblowym markecie, który jakby bezpośrednio nie proponuje artykułów związanych z tak istotnym religijnym wydarzeniem chrześcijan, jakim jest Zmartwychwstanie Pana, ale we współczesnych warunkach ekonomicznych często zaskakujące rzeczy można zakupić w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach.
Autor tego zdarzenia stoi w kolejce do kasy. Przed nim ktoś chce kupić baranka, po prostu piękną owieczkę wykonaną z ceramiki, do świątecznego wystroju wielkanocnego stołu. Kasjerka wypowiada cenę tegoż artykułu, ale to klientowi wydawało się za drogo, więc pyta. „Ale przecież na stoisku jest napisane, że wielkanocne przedmioty są dzisiaj za połowę ceny?”. Pani przy kasie odpowiada: „Tak, oczywiście, ale to dotyczy tylko zajączków, puchowych kurczaczków i czekoladowych jajek”.
Można się uśmiechnąć, bo brzmi to komicznie. Czyli dla naszej chrześcijańskiej mentalności religijnej, przez tyle wieków kształtowanej w duchu prawd katolickich, symbolika wielkanocna ogranicza się do znaku zajączka, kurek i jajek z czekolady. Absurdalne, że Baranek paschalny, tak istotny w symbolice biblijnej, nie jest już wliczany w owym markecie do tych znaków, które leżą u fundamentu symboliki wielkanocnej.
To przecież Jezus Chrystus w najwłaściwszym znaczeniu tego słowa „Niewinny Baranek” wziął na siebie ludzkie grzechy i dźwigał je aż na krzyż. Jakże istotne jest w tym paschalnym Baranku odwrócenie kierunku ludzkiego myślenia. To nie jest już tylko ofiarny baranek składany Bogu przez człowieka, ale jest to dar od Boga, Baranek zwycięski, sam Chrystus Zmartwychwstały, dla nas, grzesznych i słabych ludzi.
Baranek jako zwierzę ofiarne kieruje nas w stronę śmierci. Dlatego w tym kontekście pojawia się u nas w religijnym myśleniu, w symbolice Wielkiego Piątku i śmierci Jezusa na krzyżu. Wiele pasyjnych pieśni odwołuje się do obrazu Bożego Baranka, dźwigającego na sobie nasze grzechy, winy świata całego. (O Baranku tak cierpliwy, cichy Baranku od wrogów szukany). Ale oto w opisach Apokalipsy św. Jana widzimy obraz Baranka zwycięskiego, gdyż paschalny Baranek jest dla nas znakiem pokonania śmierci, zmartwychwstania do nowego życia. Stąd też w tym wielkanocnym symbolu Baranek trzyma zwycięski sztandar. A my w duchu tej radości z okrzykiem „Alleluja”, śpiewamy: „oto są baranki młode”.
Wiara domaga się świadectwa
Rzeczywistość i codzienność współczesnych chrześcijan, katolików w tylu krajach świata, ale także u nas samych, jakże podobna jest do sytuacji ofiarnego Baranka, na rzeź prowadzonego. Ze względu na wiarę w Chrystusa Zmartwychwstałego jesteśmy dręczeni, gnębią nas za krzyż na piersiach czy ścianach naszych domów oraz pomieszczeń, gdzie przebywamy i pracujemy. W powszechnych mediach w obronie Kościoła nie pozwalają nam otworzyć ust, stajemy się jak niema owca, wobec strzygących nas bolesnym i niesprawiedliwym słowem, a także czynem. Jakże często bywamy zmiażdżeni cierpieniem, chorobą, życiową rzeczywistością, w którą weszliśmy sami przez grzech. Wpisujemy siebie samych z pokorą w tajemnicę ofiarnego Baranka.
Ale czy to wcześniej opisane zdarzenie nie ma jakiegoś głębszego przesłania dla każdego z nas? Z jednej strony dostrzegamy, oto przecena artykułów, które mentalność świata przypisuje symbolice wielkanocnej i chce w tym ostatnim targowym dniu jeszcze wypchać ze swoich sklepowych półek, by cokolwiek zarobić na tym w wymiarze czysto ekonomicznym. To jest niszczenie chrześcijańskich wartości, rozmywanie symboli, redukowanie do komercyjnych banałów, religijnych znaków, treści, w których byliśmy od jedenastu wieków wychowani. One dla katolików winny mieć zawsze swoją wartość i nimi trzeba nam żyć.
A z drugiej strony dostrzegamy odrzucanie tego, co przecież ma podstawy jak najbardziej biblijne i jest głęboko związane z naszą chrześcijańską i polską tradycją. Zaprzeczanie temu, iż figura baranka nie ma żadnego związku ze znakiem Chrystusa Zmartwychwstałego i dla decydentów handlowych nie przynależy do symboliki wielkanocnej, musi u mnie przerodzić się w refleksję i osobiste świadectwo.
Bóg drogą do nowego życia
Rzeczywistość, w jakiej żyjemy, jest smutna i coraz bardziej przerażająca. Poprzewracane tradycyjne chrześcijańskie wartości, zaprzeczanie temu, czego nas uczy wiara i ewangeliczna katecheza. Narzucanie nowej symboliki i nadawanie znaczenia rzeczom oraz wydarzeniom, które nie mają nic wspólnego, a nawet są negacją biblijnych treści. A przecież Baranek w ogólności jest symbolem prostoty w sensie szlachetności postępowania, niewinności, czystości, posłuszeństwa.
Przyłóżmy uczciwie te właściwości do naszego osobistego życia. Jak się mieścimy w tym wizerunku Baranka ofiarnego, bo przecież nie da się zaprzeczyć, że gdy jesteśmy wierni Bogu i Jego przykazaniom oraz błogosławieństwom, to będziemy musieli wziąć na siebie cierpienia wynikające z naszej grzeszności oraz z nienawiści tego świata do Chrystusa i Jego uczniów. Otrzymamy w taki sposób udział w ofierze Baranka paschalnego. Obyśmy przyjmując Ciało Baranka Bożego w Eucharystii i wołając „Baranku Boży, zmiłuj się nade mną, obdarz nas pokojem”, mogli powiedzieć o Zmartwychwstałym: „to jest mój Bóg i Pan”.
Zawsze, a szczególnie w Roku Bożego Miłosierdzia, wpatrując się w Jezusa Zmartwychwstałego, szczerze wołajmy: „Jezu, ufam Tobie”. W tym wyznaniu jest dla każdego z nas otwarta droga do nowego życia. Pozwólmy Chrystusowi na to, aby On z miłosierdziem Ojca wszedł do naszego serca, aby Ten, który mnie kocha i którego ja kocham, Pan mój Zmartwychwstały i Bóg mój, obdarzał mnie mocną łaską wiary i kształtował zwykłą codzienność każdego ku świętości życia.

