logo
logo

Zdjęcie: Marek Zygmunt/ Nasz Dziennik

Przesłanie Jezusa Zmartwychwstałego

Czwartek, 7 kwietnia 2016 (20:24)

Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona na stadionie Górnika w Wałbrzychu, w 11. rocznicę odejścia św. Jana Pawła do wieczności, podczas Diecezjalnego Dnia Młodzieży, w obecności symboli Światowych Dni Młodzieży: krzyża oraz ikony Matki Bożej, 2 kwietnia 2016 r.

Wstęp

Czcigodni bracia kapłani: duchowieństwo diecezjalne i zakonne; bracia diakoni i klerycy,

Szanowna Pani Minister Edukacji  wraz z osobami towarzyszącymi,

Szanowni parlamentarzyści, szanowny panie wojewodo,

Szanowny Panie Prezydencie miasta Wałbrzycha,

Drodzy przedstawiciele samorządów: szczebla wojewódzkiego, powiatowego i gminnego,

Drogie siostry zakonne i osoby życia konsekrowanego, Bractwo Krzyża Świętego,

Drodzy górnicy, służby mundurowe, poczty sztandarowe,

Przedstawiciele organizacji kombatanckich i niepodległościowych,

Kochana młodzieży, drodzy wałbrzyszanie i goście,

Drodzy radiosłuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam!

Dobiega powoli końca oktawa uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. Przez cały tydzień wielkanocny  w liturgii świętej śpiewamy słowa: „Oto  dzień, który Pan uczynił,  radujmy się w nim i weselmy”. Tymi słowami, zaczerpniętymi z Psalmu 118, codziennie jesteśmy wzywani do radości, wszak Jezus ukrzyżowany i pogrzebany zmartwychwstał i żyje wśród nas, i że  my także kiedyś, z daru Bożego Miłosierdzia, zmartwychwstaniemy.

Dzisiaj, w  sobotę wielkanocną i zarazem w pierwszą niedzielę miesiąca,  w wigilię  Niedzieli Bożego Miłosierdzia, czytamy na Liturgii fragment Ewangelii św. Marka, w którym są wymienione główne chrystofanie, czyli ukazywania się Chrystusa Zmartwychwstałego. Ewangelista Marek ogranicza się do wymienienia trzech z pięciu  chrystofanii, które miały miejsce w dniu zmartwychwstania Chrystusa. Są to: zjawienie się Chrystusa wczesnym rankiem Marii Magdalenie przy pustym grobie, ukazanie się Zmartwychwstałego w ciągu dnia uczniom idącym do Emaus oraz spotkanie Jezusa Zmartwychwstałego wieczorem z jedenastoma uczniami w Jerozolimie,  prawdopodobnie w Wieczerniku.

Biorąc pod uwagę to przesłanie Słowa Bożego, a także to, że jest to celebracja w 11. rocznicę odejścia do wieczności św. Jana Pawła II, a  także to, że są tu obecni młodzi na Diecezjalnym Dniu Młodzieży oraz  symbole Światowych Dni Młodzieży: krzyż i ikona Matki Bożej, w obecnej homilii rozważymy kilka wezwań, jakie kieruje do nas zmartwychwstały Chrystus.

Wezwanie do głębokiej wiary religijnej

 

Drodzy bracia i siostry, przyglądając się – poprzez Ewangelię – wydarzeniom wielkanocnym, możemy być zdziwieni brakiem wiary w zmartwychwstanie Chrystusa u najbliższych uczniów. W dzisiejszej Ewangelii słyszymy, że gdy Maria Magdalena mówiła apostołom o widzeniu Zmartwychwstałego: „Oni jednak słysząc, że żyje i że Ona Go widziała, nie chcieli wierzyć” (Mk 16,11). Podobnie nie chciano wierzyć tym, którzy Go spotkali w drodze do Emaus. Oto czytamy w Ewangelii, że ci dwaj „powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli” (Mk 16,13). Gdy zmartwychwstały Jezus przyszedł wieczorem do ciągle jeszcze wystraszonych i wątpiących uczniów, „wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy  widzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16,14). Podobnie potem Tomasz, gdy mu koledzy – apostołowie powiedzieli, że podczas jego nieobecności przyszedł do nich zmartwychwstały Jezus – ten  nie uwierzył. Dopiero gdy Mistrz ponownie przyszedł do nich,  Tomasz, zobaczywszy  Go własnymi oczami i dotknąwszy Jego ran, wtedy dopiero uwierzył, a Jezus powiedział mu: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29). Mówiąc o tych kłopotach z uwierzeniem w zmartwychwstanie, zauważmy jeszcze, że prawie wszyscy uczniowie mieli trudności z rozpoznaniem Chrystusa Zmartwychwstałego. Takie trudności miała Maria Magdalena, uczniowie w drodze do Emaus, a także uczniowie, gdy Go ujrzeli na brzegu Jeziora Galilejskiego. Te wielkanocne wydarzenia rzucają światło na nasze doświadczenia z wiarą. Nam  też przytrafiają się podobne trudności w wierze. Dlaczego? Ano dlatego, że to, w co wierzymy, nie jest dla nas oczywiste i empirycznie sprawdzalne.  Człowiek jest istotą empiryczną. Wszystko chciałby sprawdzić: zobaczyć, usłyszeć, dotknąć. W przypadku Pana Boga, który jest czystym Duchem – jest to jednak niemożliwe. To, w co wierzymy, jest niesprawdzalne, jest nie do udowodnienia. Wiara, doświadczanie Pana Boga, przebywanie w jedności z Chrystusem, nie jest udziałem wszystkich ludzi. Jest ono wolnym wyborem człowieka, ale wyborem niesionym, wspomaganym łaską Bożą, o którą trzeba się modlić. Ponadto winniśmy pamiętać, że wiary nie otrzymuje się raz na zawsze, tak jak  nie otrzymuje się na zawsze miłości, wolności. O te wartości trzeba nieustannie prosić. Pan Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał” (J 6,44). Kiedy indziej mówił: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie” (J 15,5b), zaś apostoł Paweł wyznał: „Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego” (1 Kor 12,3b).  Winniśmy przeto jak najczęściej modlić się o dar wiary, o dar trwania przy Bogu. Mamy w dziejach zbawienia wielkich herosów wiary, poczynając od Abrahama, a kończąc choćby na św. Janie Pawle II. Ich wiara była darem Bożym i owocem wolnego wyboru. Powtarzajmy przeto często za apostołami prośbę: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17,5).

Wezwanie do posłuszeństwa Bogu

W dzisiejszym pierwszym czytaniu widzimy apostołów Piotra i Jana, jak odważnie nauczają o Jezusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Umocnieni w dzień Pięćdziesiątnicy Duchem Świętym już nie mieli wątpliwości i lęku. Gdy za jasne, odważne nauczanie i świadczenie o Chrystusie podjął Sanhedryn wobec nich szykany, gdy im zakazywano nauczania o Jezusie, a nawet ich uwięziono, oni trwali przy swoim, czyli przy zmartwychwstałym Jezusie. Podczas przesłuchania powiedzieli: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy” (Dz 4,19). Podczas następnego przesłuchania mówili podobnie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29).

Drodzy bracia i siostry, to, co działo się w Jerozolimie w okresie powielkanocnym, a potem w ciągu trzech pierwszych wieków chrześcijaństwa, powracało raz po raz na zegarze historii Kościoła. Agresja przeciwko Panu Bogu i Kościołowi nasiliła się w czasach nowożytnych, poczynając od rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku (1789). Ugruntowywała się  w materialistycznych i nihilistycznych filozofiach XIX wieku, a potem w totalitaryzmach wieku XX, a dzisiaj odżyła w liberalizmie i neomarksizmie, który stał się niestety ideową podstawą Unii Europejskiej. Dyrygenci i decydenci dzisiejszej Unii Europejskiej  uważają, że Bóg nie jest potrzebny do stworzenia jednego państwa na naszym kontynencie. Europa Zachodnia wyraźnie odwróciła się od chrześcijaństwa, chyba jeszcze bardziej po upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Widać gołym okiem,  że przywódcy unijni przyjęli ideologię humanizmu ateistycznego i materialistycznego, którą coraz bardziej, wbrew postanowieniom traktatu lizbońskiego, usiłują narzucić unijnym krajom. Ta nowa ideologia jest  czymś na kształt pseudoreligii opartej w dużej mierze na mitach. Jakie są to mity? Wymieńmy niektóre: mit  równości małżeństwa tradycyjnego z parami homoseksualnymi, mit wiary we wszechmoc nauki. Mówi się, że nauka zbawi nas i świat, że niepotrzebny jest jakiś Bóg. Człowiek jest w stanie zbawić samego siebie. Następny mit to negacja duszy ludzkiej i sumienia, a więc propagowanie fałszywego wizerunku człowieka, co ma fatalne konsekwencje we wszystkich dziedzinach kultury oraz życia społeczno-politycznego. W związku z tym nagłaśnia się przekonanie, że poczucie grzechu i winy jest neurozą, chorobą psychiczną, z której trzeba się leczyć. Funkcjonuje w związku z tym mit o bezgrzeszności człowieka. Ponadto w krajach unijnych mocno promuje się prawo do aborcji, do zapłodnienia in vitro, do seksualizacji dzieci i młodzieży, co jest niezgodne z Dekalogiem. Wielu ludzi na Zachodzie straciło wiarę w wyniku nagłaśniania i szerzenia tej antychrześcijańskiej ideologii. Na mapie dzisiejszej Europy pozostała jeszcze Polska jako kraj, który w dużym stopniu pozostał jeszcze przy wartościach chrześcijańskich i narodowych. Doświadczamy, że są usiłowania pozbawić nas tej postawy, tego duchowego skarbu. Do niedawna nasz parlament i  ekipy rządowe ulegały naciskom decydentów unijnych  i pod ich dyktando uchwalały ustawy niezgodne z prawem naturalnym i Dekalogiem, deklarując przy tym, że są katolikami. Niewiele zrobiono, aby  przeciwstawić się tym wszystkim, którzy Polskę chcieli i chcą zdechrystianizować. Dzisiaj ich zwolennicy szukają u nich poparcia w obronie w Polsce rzekomo zagrożonej demokracji. A wydaje się, że to właśnie na Zachodzie kuleje dziś demokracja, gdyż jest tam agresja na bezbronne ludzkie życie, pogarda dla  prawdy, dla zdrowego rozsądku  i innych wartości chrześcijańskich. W takiej sytuacji trzeba przypominać ważne słowa św. Jana Pawła II, że demokracja bez wartości przeradza się wcześniej czy później w jawny czy też zakamuflowany totalitaryzm.  „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr, a także Apostołowie” (Dz 5,29). Przypomnijmy, że na polskiej ziemi  mocnym głosem powtarzali te słowa wielcy synowie Kościoła i naszego Narodu: kard. Stefan Wyszyński w obronie Kościoła i Narodu przed komunizmem;  kard. Karol Wojtyła również przeciwko komunizmowi i ateizacji, a potem jako papież – przeciwko liberalizmowi, opacznie rozumianej wolności, tolerancji mi demokracji.     

Wezwanie do otwarcia się na Miłosierdzie Boże i do okazywania miłosierdzia bliźnim

Jesteśmy w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia. Hasłem XXXI Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się  w Krakowie, są słowa: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7). To miłosierdzie, o którym mówił Chrystus i o którym jest tak głośno w dzisiejszym Kościele,  widnieje przede wszystkim w Krzyżu Chrystusa. Krzyż jest wielkim znakiem Bożego Miłosierdzia, jest wyrazem nieogarnionej miłości Boga do człowieka. Nieprzypadkowo wręczył św. Jan Paweł II  22 kwietnia 1984 r. w Bazylice św. Piotra młodzieży krzyż kończącego się wtedy Roku Świętego, właśnie ten, który dzisiaj jest wśród nas. Przy wręczaniu św. Jan Paweł II wypowiedział znamienne słowa: „Umiłowani młodzi u kresu Roku Świętego, powierzam wam znak tego Roku Jubileuszowego, Krzyż Chrystusa. Ponieście Go na cały świat jako znak miłości, którą Pan Jezus umiłował ludzkość i głoście wszystkim, że tylko w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym jest ratunek i odkupienie”. Ten  krzyż przez 32 lata przewędrował  już wszystkie kontynenty i wiele krajów świata. Był wszędzie tam, gdzie odbywały się dotychczasowe Światowe Dni Młodzieży. Jest to krzyż bardzo omodlony. Ostatnio, przez  dwa tygodnie był omadlany i adorowany przez duchowieństwo, siostry zakonne i wiernych świeckich naszej diecezji. Krzyż przypomina nam, że Jezus oddał z  miłości ku nam swoje życie, na odpuszczenie naszych grzechów. On, Sprawiedliwy, umarł za nas, niesprawiedliwych – z miłości ku nam. To właśnie przy pierwszym wieczornym spotkaniu    z uczniami, w dzień swego zmartwychwstania, powiedział  Jezus do swoich uczniów: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam... Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,21-23). Z tych słów wynika, że miłosierdzie Boga przychodzi do nas przez Kościół, przez ludzi, których powołuje sam Chrystus. Trzeba mieć wiele pokory, żeby to przyjąć i poddać się działaniu Boga.

Chcemy także spojrzeć na Maryję, Matkę miłosierdzia, która przeżyła śmierć swego Syna pod krzyżem.  Kopia ikony Salus Populi Romani, która jest z nami dziś na tym stadionie, w roku Wielkiego Jubileuszu 2000 była umieszczona przy ołtarzu papieskim podczas Światowych Dni Młodzieży w Rzymie.  W trzy lata później, w Niedzielę Palmową  2003 roku, w Roku Różańca, Ojciec Święty przekazał tę kopię dla Światowych Dni Młodzieży, aby razem z Krzyżem Roku Świętego wędrowała przez kraje całego świata i przygotowywała kolejne Światowe Dni Młodzieży. Warto przypomnieć, że obraz Matki Bożej Śnieżnej z rzymskiej Bazyliki Santa Maria Maggiore, zwany także obrazem Matki Bożej Zwycięskiej, którego kopię tutaj czcimy, był związany z historią krucjat różańcowych i był noszony w  procesjach różańcowych, gdy nad Kościołem i Europą  czyhało jakieś wielkie niebezpieczeństwo. Tak było w latach zwycięskich bitew z Turkami: 1571 – pod Lepanto, 1620 – pod Chocimiem,  1683 – pod Wiedniem. Czyż dzisiaj nie powinniśmy wznowić krucjaty różańcowej, gdy nad Europą wisi niebezpieczeństwo pochłonięcia nas przez islam i widmo upadku cywilizacji łacińskiej. Nie wystarczą wysiłki polityków, które – jak widzimy – są mało skuteczne. Tu jest potrzebna także, a może przede wszystkim, nasza wzmożona  modlitwa. Winniśmy do tego się przekonać w czasie, gdy zbliżamy się do stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie, która obiecywała ocalenie świata  przez modlitwę różańcową, nawrócenie i pokutę.    

Wezwanie do niesienia krzyża ku chwale

Zmartwychwstały Chrystus w drodze do Emaus objaśniał zdesperowanym uczniom Jezusa: „Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały” (Łk 24,26). Do chwały ziemskiej i niebieskiej idzie się drogą krzyża.  „Per aspera ad astra” – głosi łacińskie powiedzenie – przez ciernie do gwiazd, przez poświęcenie, przez wysiłek, przez samozaparcie do osiągnięcia dobra. Święty Jan Paweł II, którego 11. rocznicę odejścia do wieczności dziś obchodzimy, powtarzał wielokrotnie do młodych: „Musicie od siebie wymagać, nawet wtedy, gdyby inni nie wymagali od was”. Na naszym Wybrzeżu mówił młodzieży, że każdy z nas ma jakieś „Westerplatte”, którego winien bronić i strzec. Są to nieprzemijające wartości, wskazane przez samego Boga.  Za stawianie takich wymagań młodzież ceniła wielkiego Papieża, ceniła  za  pokazywanie drogi do tego, aby więcej „być” aniżeli więcej „mieć”. 

Mówiąc o  krzyżowej drodze do osiągania prawdziwych wartości, wspomnijmy także braci chrześcijan, którzy dziś giną za wiarę w Chrystusa, za Kościół, za nas – nasi bracia chrześcijanie, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Ten sam Chrystus przedłuża w nich swoją mękę i swoją śmierć. Wierzymy Jezusowi, że ta śmierć nie pójdzie jednak na marne.

Powołani do ewangelizacji

Dzisiejsza Ewangelia zakończyła się słowami zmartwychwstałego Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15).  Jak to czynić? Sposób ewangelizacji tak pięknie ukazują nam ostatni Papieże: św. Jan Paweł II, Papież Benedykt XVI, a obecnie Ojciec Święty Franciszek. Nasza ewangelizacja winna być przede wszystkim  radosna. Przypomina nam o tym tak często Papież Franciszek. Nie wolno nam  czuć się  przegranymi, mimo że nas prześladują. Nie wolno nam od nikogo się uzależniać i nauczać pod czyjeś dyktando. Tak było w Jerozolimie. Sanhedryn czuł się kompetentny, by kierować apostołami. Oni czuli się jednak autonomiczni, zależni tylko od prawdy i miłości, zależni od Jezusa, a nie od władzy cywilnej.

Droga młodzieży, bądźmy odważni i pokorni w naszej misji ewangelizacyjnej. Ta pokora i odwaga ma płynąć z przeświadczenia, że to, co głosimy, nie jest nasze, ale pochodzi od Boga.  Nie zwalniajmy się z obowiązku upominania; nie kryjmy głowy w piasek, nie milczmy, gdy trzeba mówić i świadczyć. Chrystusa chce się dziś wypędzić ze świata, zwłaszcza z życia publicznego. Liberałowie i lewacy ogłaszają, że Jezus należy do historii i nie powinno się o Nim mówić publicznie i że nie  powinno się uwzględniać Jego nauki w sektorze życia publicznego: w kulturze, polityce, gospodarce, w prawodawstwie, edukacji itd. A św. Jan Paweł II wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. W tym wołaniu nie chodziło jedynie o otwarcie drzwi naszych serc i umysłów, ale także o wejście Chrystusa z Jego wartościami i wskazaniami do systemów społeczno-politycznych, do nauki, kultury, prawodawstwa, edukacji, jednym słowem – do życia publicznego. A niestety, z tych sektorów Chrystus jest dzisiaj rugowany. Rodzi się tu pytanie: kto ma bronić dziś Jezusa? Właśnie my, Jego świadkowie. Nie powinna się powtarzać sytuacja z dziedzińca Piłata, kiedy nawet namiestnik rzymski chciał Jezusa uwolnić od śmierci, a lud krzyczał, żeby Go ukrzyżować. Chrystus liczy na każdego, na każdą z nas. Zło się panoszy, gdy jesteśmy obojętni na prawdę i miłość, gdy jesteśmy letni i bierni.

Kiedyś w Krakowie, gdy posługiwał kard. Karol Wojtyła, składano mu raport o rozmiarach aborcji w tamtym czasie. Liczby były przerażające. Padło pytanie: kto jest temu winien? Kardynał odpowiedział, że jesteśmy wszyscy winni: nie tylko ci, którzy bezpośrednio to robią i podejmują decyzję, ale my wszyscy, jeżeli  milczymy, jeżeli nie mówimy, nie protestujemy  i nie modlimy się.

Drodzy bracia i siostry, głośmy Ewangelię w postawie radości. Pamiętajmy, że Ewangelia jest najsilniejszą myślą, mimo że jest zwalczana i niekiedy ośmieszana. Stoi za nią bowiem Ten, który powiedział:  „Odwagi! Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

Zakończenie

Jezusowi Zmartwychwstałemu polećmy  w tej Eucharystii nas samych i naszych najbliższych, tych, których kochamy i którym służymy. Módlmy się także o łaskę nawrócenia, o łaskę powrotu na drogę prawdy i miłości dla wrogów Kościoła, aby  bardziej słuchali Boga aniżeli ludzi. Niech moc Ducha Świętego odnowi w nas łaskę powołania, niech nas uzdolni do składania lepszego świadectwa o Chrystusie Zmartwychwstałym. Niech w tym zadaniu wesprze nas Jego i nasza Matka.  Niech dziś, w pierwszą sobotę miesiąca, niech nas  łaskawie przygarnie  do swego matczynego Serca, abyśmy pod płaszczem Jej opieki, w radości wypełniali nasze powołanie.  Maryjo, ciesz się z Kościołem, ciesz się, bo Twój Syn ukrzyżowany i pogrzebany zmartwychwstał. Ciesz się,  bo my Cię naprawdę kochamy i chcemy nadal być Twoimi dziećmi!  „Ciesz się, Królowo Anielska, wesel się, Pani Niebieska, wszyscy Ci dziś winszujemy, z weselem wyśpiewujemy”. Alleluja! Amen.  

NaszDziennik.pl