logo
logo
zdjęcie

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Idąc Krakowskim Przedmieściem

Piątek, 8 kwietnia 2016 (04:15)

„Wokół krzyżyka narosło wiele nieporozumień czy, jak kto woli, kuszących legend. Jedna z nich głosi, że krzyżyk wcale nie zaginął w czasie lotu. Nie zgubił się w lesie, który wyrósł na Krakowskim Przedmieścia. Nie zatonął w rzece, która wyrosła na Krakowskim Przedmieściu. Koniec był iście bajkowy”.

To słowa wydobyte z tekstu książki – powieści, która ma być zapisem wydarzeń przed i po 10 kwietnia 2010 roku. Książka zajmuje niemal całość jednej z witryn księgarni im. Bolesława Prusa, niemal na wprost wejścia na Uniwersytet Warszawski na Krakowskim Przedmieściu. Kilkanaście miesięcy temu w tej witrynie królowały pozycje genderowe, w nie mniej ambitnej aranżacji, jak ów cytat. Idąc do Pałacu Prezydenckiego, zauważyłem „powieść” i cytat z niej wyjęty. Minąłem kiosk, gdzie zauważyłem najnowsze wydanie jednego z tygodników głoszące z okładki 6 lat kłamstwa smoleńskiego. Chodzi o szerzenie kłamstwa o zamachu.

Nie miałem czasu, by wejść do kościoła św. Anny, gdzie niedawno grupa wyznawczyń sekty pewnej gazety dokonała próby profanacji świątyni. Kpina z krzyża, szydzenie ze śmierci i pogarda dla życia. To jest credo ludzi mniej lub bardziej odpowiadających się po stronie tzw. opozycji. Inaczej, to credo autorów przemysłu pogardy, to credo wyznawców dewiacji kultury.

I powiem prosto i wyraźnie – nie są oni z Ojczyzny mojej. I myślę, że czas dać wyraz temu, co winno być sprzeciwem wobec tego stanu rzeczy. Formą tego sprzeciwu powinna być marginalizacja. Formą marginalizacji może i powinno być zrezygnowanie z szeregu mediów. Natomiast w sprawach takich, jak profanacja, nie wystarczy marginalizacja. Świętości się broni, za świętość ludzie gotowi są oddać życie. O świętość i szacunek dla niej trzeba walczyć. Może dobrze by było, by powstały w Polsce instytucje na wzór Ordo Iuris, które służą pomocą prawną, w tym także w zakresie aktów oskarżenia.

Ostatnie miesiące pokazały, że takie działania mogą przynieść pewien skutek. Kiedy prawnicy stanęli w obronie prof. Chazana, okazało się, że prawo w Polsce nie musi być pod dyktando polityków. Może być prawem niezawisłym. 

Myślę, więcej, jestem pewien, że takich aktów, jak zorganizowana akcja profanacji w kościele św. Anny, nie można zostawić bez odzewu. Zwłaszcza w Roku Miłosierdzia. Bo miłosierdzie jest aktem skupienia się na godności człowieka. Lepiej zatem i bardziej godnie dla niego jest, by został osądzony i ukarany, niż miałby siedzieć w szambie, mniemając, że to jest najwłaściwsze dla niego miejsce. Człowiek ukarany ma szansę resocjalizacji, w szambie się tonie.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Autor jest teologiem moralistą, etykiem, wykładowcą na UAM w Poznaniu oraz w WSKSiM w Toruniu.

NaszDziennik.pl