logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Bez Boga nie byłoby Polski

Wtorek, 19 kwietnia 2016 (12:11)

Z ks. prof. dr. hab. Stanisławem Nabywańcem, kierownikiem Zakładu Historii Nowożytnej na Uniwersytecie Rzeszowskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Niedawno przeżywaliśmy uroczystości 1050. rocznicy Chrztu Polski. Pozostając w tej podniosłej atmosferze, może warto sięgnąć 50 lat wstecz i przypomnieć milenijne uroczystości. Jak one przebiegały, bo wiemy przecież, że były torpedowane…

– W związku z uroczystymi obchodami Milenium Kościół poddano krytyce ze strony ateistycznego państwa polskiego, rządzonego niepodzielnie przez reżim komunistyczny. Obchody milenijne, jak i każda inna aktywność Kościoła napotykała kontrakcję. Świętowanie Tysiąclecia Chrztu Polski, zaplanowane przez kard. Stefana Wyszyńskiego i zrealizowane przez Kościół w Polsce, stanowiło poważny problem dla ekipy partyjno-rządowej pod przewodnictwem towarzysza „Wiesława”, czyli Władysława Gomułki. Aby odciągnąć ludzi od pielgrzymek i udziału w nabożeństwach, organizowano w tym czasie mecze piłkarskie, emitowano w telewizji atrakcyjne filmy, proponowano w zakładach pracy wycieczki, ponadto w dniach uroczystych obchodów milenijnych zwiększano dyscyplinę partyjną. Ataki na Kościół wzmagały się w mediach. Serię antykościelnych wystąpień rządowych spowodował list Episkopatu Polski do biskupów niemieckich w grudniu 1965 r., zawierający pamiętne słowa: „przepraszamy i prosimy o przebaczenie”.

Jaka była reakcja komunistycznego reżimu wobec Kościoła?

– To zderzenie pomiędzy rządem a Kościołem na tle obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski spowodowało wielkie napięcie. Prymas Polski kard. Wyszyński nie otrzymał zgody na wyjazd do Rzymu, gdzie miał uczestniczyć w uroczystości inaugurującej Milenium Chrztu Polski. Władze partyjno-państwowe bacznie śledziły poczynania Kościoła i czyniły wszystko, aby nie dopuścić w okresie poprzedzającym jubileusz do ożywienia wiary i religijności wśród Polaków. Nie udało się jednak ograniczyć uroczystości kościelnych do obiektów sakralnych. Setki tysięcy ludzi często przekształcało udział w tych uroczystościach w wymowną demonstrację dezaprobaty wobec władzy komunistycznej. W trakcie przygotowań milenijnych w diecezji przemyskiej ks. bp Stanisław Jakiel – uczestnik Soboru Watykańskiego II podkreślał, że biskupi polscy w Rzymie byli oblegani przez biskupów z innych krajów w związku z wręczaniem im zaproszeń na uroczystości milenijne Chrztu Polski. Biskup podkreślał, że była to wielka „hosanna” dla Episkopatu Polski, która jednak zamieniła się w „ukrzyżuj”, kiedy biskupi wrócili do Polski, kiedy „władze polskie stworzyły taką atmosferę przeciwko prymasowi Wyszyńskiemu i biskupom polskim za »orędzie«, iż prawie przypisano nam miano zdrajców”.

Obchody Milenium Chrztu Polski to także zaaresztowanie kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i prześladowania księży…

– Peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była jednym z ważniejszych elementów obchodów Milenium Chrztu Polski. Po opuszczeniu aresztu w Komańczy kard. Wyszyński rozpoczął poszukiwanie symbolu obchodu jubileuszu, który zawierałby w sobie istotne elementy polskiej religijności, a zarazem nawiązywałby do tradycji narodowej i był sercem skupiającym wszystkich Polaków. Symbolem takim była Jasna Góra i cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Kiedy ojcowie paulini zrelacjonowali mu wydarzenia z 26 sierpnia i powtórzyli głosy wiernych: „Matko, przyjdź do nas”, Prymasowi zrodziła się myśl o peregrynacji Obrazu Jasnogórskiego we wszystkich parafiach Polski. Myśl ta dojrzewała dość długo w sercu i umyśle Prymasa, gdyż podjęcie zadania peregrynacji Obrazu Jasnogórskiego po całym kraju wymagało zaangażowania ogromnych środków, mogło też wywołać zdecydowany sprzeciw ze strony rządu, podobnie jak sama Wielka Nowenna. Podczas obrad Konferencji Episkopatu w lutym 1957 r. wyjawił on swoją myśl o peregrynacji Matki Bożej Jasnogórskiej, oczekując opinii na ten temat od swych współbraci w biskupstwie. Biskupi z niewielkim entuzjazmem przyjęli propozycję, gdyż obawiali się, że nawiedzenie może prowadzić do praktyk zabobonnych wśród wiernych.

Ale ostateczna decyzja była pozytywna…

– Owszem, po głosowaniu okazało się, że nieznaczna większość biskupów jest za tą formą przygotowania Narodu na Milenium Chrztu Polski. Decyzję o peregrynacji ostatecznie podjęto i 11 kwietnia 1957 r., kiedy to Episkopat Polski zaakceptował nawiedzenie jako jedną z głównych form przygotowania i przeżywania Milenium. Peregrynacja stała się niejako odpowiedzią Matki Bożej Królowej Polski na Śluby Narodu złożone na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. i odnowione 5 maja 1957 r. we wszystkich polskich parafiach. Jej cel upatrywano w religijno-moralnym odrodzeniu całego Narodu Polskiego. Pierwszym etapem nawiedzenia była archidiecezja warszawska. Etap ten rozpoczął się 29 sierpnia 1957 r.

Jak doszło do aresztowania obrazu Matki Bożej?

– Po uroczystościach w katedrze lubelskiej 7 kwietnia 1966 r. Obraz został zatrzymany przez milicję i odwieziony na Jasną Górę. Stamtąd raz jeszcze wyruszył na uroczystości milenijne na Warmię. W drodze powrotnej milicja znów aresztowała Obraz i przewiozła go przed nieprzygotowaną na nawiedzenie archikatedrę warszawską, gdzie pozostał do 2 września. W tym dniu miał być przewieziony do Katowic, skąd 4 września miała się rozpocząć peregrynacja Matki Bożej w diecezji katowickiej. W drodze samochód-kaplica wiozący Obraz został zatrzymany przez milicję pod Będzinem i zawrócony na Jasną Górę. Tam przebywał do czerwca 1972 r. w kaplicy świętego Pawła Pustelnika, odgrodzony od wiernych metalowymi kratami. Decyzją Episkopatu Polski rozpoczął się nowy etap peregrynacji Matki Bożej Jasnogórskiej po polskiej ziemi – w symbolach nawiedzenia, którymi były: puste ramy, kwiaty, paląca się świeca i Ewangeliarz. Inspiratorem wywiezienia Obrazu z Jasnej Góry był ks. Józef Wójcik. Wtajemniczył on w swoje plany jedynie Prymasa Wyszyńskiego i kilka innych osób. Dokonał tego 13 kwietnia 1972 r. To właśnie dzięki niemu Obraz powrócił na szlak pielgrzymki 18 kwietnia 1972 r. podczas uroczystości w Radomiu.

Wbrew intencjom władz komunistycznych puste ramy i świeca symbolizująca Matkę Bożą jeszcze bardziej zjednoczyły Naród. Co dało nam, Polakom, Milenium?

– Przed głównymi uroczystościami do katolików w Polsce swoje orędzie skierował Papież Paweł VI. Odczytywano je w kościołach 20 marca 1966 r. Niektórzy księża po odczytaniu orędzia papieskiego przeprowadzili w kościele głosowanie przez podniesienie ręki, czy parafianie upoważniają ich do skierowania listu do Papieża z zaproszeniem na uroczystości milenijne w Polsce. Niestety, Papieża do Polski nie wpuszczono. Mimo tej, jak to komuniści określali, spektakularnej klęski Kościoła, Milenium przyczyniło się do zbioru obfitych plonów w wielu dziedzinach życia religijno-moralnego i społecznego. Były to plony duchowe, materialne i moralne. Obfitowały w nie wspólnoty Kościołów lokalnych, parafie i poszczególni wierni. Były to plony zarówno jednorazowe, krótkotrwałe, ale również wielopłaszczyznowe i długofalowe. Znakomitym komentarzem do tego, co dało Polakom Milenium i trwająca w ramach jego obchodów peregrynacja Jasnogórskiego Obrazu były słowa Papieża Jana Pawła II, który w swoim liście skierowanym na zakończenie pierwszej peregrynacji Matki Bożej po Polsce 12 października 1980 r. napisał: „Niełatwo ogarnąć myślą, a cóż dopiero wyrazić w ludzkich pojęciach i słowach to wszystko, czego dokonało Nawiedzenie Matki Bożej w naszym Narodzie. Duchowe dary i nadprzyrodzone moce łatwiej pojąć zmysłem wiary, a już chyba najprościej przełożyć je na język duszy, która raduje się w Bogu, gdyż wielkie rzeczy uczynił jej Wszechmocny, Ten, który obdarza mocą i wolnością dzieci Bożych. Cieszy nas ten Boży plon długoletniej peregrynacji Matki Bożej w naszych diecezjach i parafiach. Plon obfity w trwałe owoce, bo zrodzone z głębokiej przemiany wnętrza, pod działaniem łaski, w woli ochrony i rozwoju dobra, które staje się błogosławieństwem i siłą życia dla każdego, kto dobro to uznaje za wartość nadrzędną. Tej świadomości osobistej towarzyszy równocześnie powszechne przekonanie o tym, że umocniła się wiara ludzi opowiadających się za Chrystusem i że pogłębiła się więź braterstwa i jedności wśród Polaków – synów i córek wspólnej Ojczyzny i wyznawców tego samego Kościoła Chrystusowego. Na pewno wzrosło zaangażowanie w apostolstwo na rzecz własnego Narodu i spotęgowała się świadomość odpowiedzialności za obecność Chrystusa w życiu innych ludów i krajów”.

Jedno z haseł lansowanych przez komunistyczne władze podczas alternatywnych obchodów brzmiało: „Polska Ludowa ukoronowaniem tysiąclecia naszego państwa”, ale ludzie nie dali się zwieść i uroczystości kościelne zdecydowanie przebiły alternatywne, organizowane przez PRL-owskie władze…

– W latach obchodów Wielkiego Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu celem ówczesnych władz komunistycznych było dokonanie jak największych podziałów w Narodzie, aby sam jubileusz nie stał się ogólnonarodową manifestacją wiary katolickiej, motywem jej ożywienia, dowodem na wierność Polaków Stolicy Apostolskiej, ale żeby jego przebieg miał wyłącznie świecki charakter i był wielkim jubileuszem istnienia państwowości na ziemiach polskich. Przejawem prób zeświecczenia uroczystości milenijnych było choćby hasło budowy 1000 szkół na tysiąclecie państwa. Pełne poparcie, w specjalnym liście do duchowieństwa, osób zakonnych i wiernych, dla rządowego programu obchodów 1000-lecia państwa polskiego wyraził prawosławny metropolita Tymoteusz, który podkreślał, że wydarzenie powstania państwa polskiego wiąże się z momentem przyjęcia chrześcijaństwa z dwóch kierunków – łacińskiego i grecko-słowiańskiego. Wezwał on też wszystkich prawosławnych do wspierania inicjatywy budowy tysiąca szkół na 1000-lecie państwa polskiego. Gomułka z wściekłością atakował Kościół katolicki i kard. Wyszyńskiego. W jednym ze swoich przemówień nazwał księdza Prymasa wojującym z państwem ludowym nieodpowiedzialnym pasterzem pasterzy, deklarującym, że nie będzie się korzył przed polską racją stanu, stawiającym swe urojone pretensje co do duchowego zwierzchnictwa nad Narodem Polskim wyżej niż niepodległość Polski. W swym wystąpieniu Gomułka insynuował też, że Polskę zgubił Kościół, a wyzwoliła ją „władza ludowa”. Organizowane z wielką nerwowością przez ekipę Gomułki obchody 1000-lecia państwowości miały przyćmić, zdyskredytować i stłumić obchody milenijne. Wydawało się to łatwe, gdyż Kościół nie dysponował takimi możliwościami jak państwo. Został jednak gremialnie, tłumnie i zdecydowanie wsparty przez katolicki Naród. Wysłuchane zostało przez Boga wołanie wielkiego Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, poprzednika Prymasa Tysiąclecia – da mihi animas! (daj mi dusze!). Walkę o rząd dusz wygrał Kościół katolicki w Polsce.

Jak Ksiądz Profesor wspomniał, mimo niesprzyjających okoliczności Polska pozostała wierna swemu chrześcijańskiemu dziedzictwu i komuniści przegrali to starcie o rząd dusz. Co o tym zdecydowało?

– Tak. Moralnym zwycięzcą w tym starciu okazał się bez wątpienia Kościół. Co o tym zdecydowało? Moc modlitwy! Wielka Nowenna – dziewięć lat modlitwy i głębokiej pracy moralnej – była czasem odnowy duchowej i upraszania u Boga, przez przyczynę Matki Najświętszej, łaski zwycięstwa wiary i wolności Kościoła. Swój duchowy wkład w przygotowanie i przebieg uroczystości milenijnych miały rzesze wiernych, jak również zakony i zgromadzenia zakonne. Warto tu przytoczyć przykłady: przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej w Przemyślu wezwała wszystkie siostry do modlitw w intencji spokojnego przebiegu Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski i do składania ofiar duchowych na intencję, by Prymas Polski oraz biskupi mogli przeprowadzić Naród Polski szlakiem Jasnogórskiej Pani w nowe tysiąclecie. Codziennie 2-3 siostry podejmowały post, dzieła miłosierdzia względem chorych lub potrzebujących, odmawiały Różaniec i odprawiały Drogę Krzyżową. Matka generalna Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP w Starej Wsi k. Brzozowa przekazała podległym swojej władzy siostrom kalendarz obchodów milenijnych w kraju, w Rzymie i w Chicago. Zgromadzenie włączyło się w te obchody poprzez katechezę, w której siostry katechetki uświadamiały dzieci o doniosłości przeżywanych chwil i wzywały do modlitwy. W okresie obchodów milenijnych przyjęła się praktyka peregrynacji obrazu Matki Bożej w rodzinach, nastąpiło również nasilenie ruchu pielgrzymkowego do Częstochowy. Z każdej niemal parafii wyruszali jubileuszowi pątnicy na Jasną Górę, mimo iż Służba Bezpieczeństwa bardzo interesowała się tym, kto, skąd i kiedy wyrusza na pielgrzymkowy szlak. Władza posiadała pełną kontrolę nad państwowymi środkami lokomocji, przede wszystkim nad koleją, a mimo tych utrudnień radość z sukcesu, że tylko część wiernych wyjedzie do Częstochowy była przedwczesna, co przyznały same służby bezpieczeństwa. Tylko z diecezji przemyskiej na uroczystości milenijne wyjechało ok. 1300 osób świeckich oraz 70 duchownych. Zdelegalizowana przez władze państwowe w 1949 r. Sodalicja Mariańska wznowiła swą działalność w okresie Wielkiej Nowenny przed Milenium Chrztu Polski. Członkami Sodalicji byli głównie nauczycielki i pracownicy administracji państwowej, a celem tej organizacji było „oddziaływanie na młodzież, pomoc w katechezie”. Podczas spotkań formacyjnych i rekolekcji sodaliski i sodalisi realizowali program milenijny zgodny z dorocznym hasłem Wielkiej Nowenny. W 1963 r. podjęli tematykę przygotowania społeczeństwa polskiego do oddania się Narodu w niewolę Matki Bożej. Wierni w ramach przeżywania uroczystości milenijnych Chrztu Polski w wielu miejscowościach masowo wznosili krzyże i kapliczki przydrożne bądź też odnawiali istniejące.

Dziś rok 966 to data najbardziej rozpoznawalna przez Polaków wierzących czy niewierzących. To chyba dobrze, że sięgamy w naszą przeszłość, pamiętając, kiedy się ona zaczęła.

– Chrzest Mieszka I i jego najbliższego otoczenia w 966 r. wprowadził plemię Polan i rodzące się państwo polskie do tysiącletniej wówczas wspólnoty religijnej, założonej przez Chrystusa – do Kościoła katolickiego. Przyczynił się do powstania państwa polskiego jako nowej wspólnoty politycznej, uformowanej ostatecznie przez Mieszka I w nowoczesny na tamte czasy organizm państwowy, obejmujący cały szereg plemion słowiańskich między Odrą, Wisłą i Bugiem. To państwo dzięki aktowi chrztu swego księcia weszło do wspólnoty międzynarodowej, budowanej w Europie od kilku wieków w oparciu o wartości kultury greckiej i rzymskiej, a wzbogaconej wartościami biblijnymi i ewangelicznymi, pozostając jednak zakorzenione w kulturze słowiańskiej. Temu młodemu, rodzącemu się państwu chrzest dał fundament niepodległości i gwarancje bezpieczeństwa. Chrześcijański książę zapewniał nienaruszalność granic Polski oraz w oparciu o uniwersalizm kulturowy i religijny nadał jej narodowy charakter. Już pierwsza struktura organizacyjna Kościoła pochodząca z 968 r. stała się zwornikiem jednoczącym wszystkie dzielnice kraju i zagwarantowała jego niezależność kościelną, a co za tym idzie – i polityczną, od arcybiskupów Magdeburga i margrabiów niemieckich – tę niezależność umocniła zbudowana w 1000 r. organizacja metropolitalna. Mieszko I, przyjmując chrzest, wprowadził swych poddanych w krąg kultury łacińskiej zbudowanej na myśli greckiej, prawie rzymskim i przenikniętej ideałami życia chrześcijańskiego. Konsekwencją chrztu Mieszka była wynikająca z miłosierdzia chrześcijańskiego troska o ubogich i cierpiących, nauczanie, troska o język polski – język modlitwy i przepowiadania Bożego Słowa.

Dziś mamy wolność, ale Europa w imię tzw. postępu czy źle pojętej tolerancji odchodzi od swoich chrześcijańskich korzeni, do trwania przy których zachęcał św. Jan Paweł II. Gdzie należy szukać odnowy, fundamentów naszej tożsamości, co może nas wzmocnić?

– Oddajmy może głos przywołanemu w pytaniu pana redaktora św. Janowi Pawłowi II, przytaczając jego wypowiedzi w tej sprawie: „Zrąb tożsamości Europy jest zbudowany na chrześcijaństwie. A obecny brak jej duchowej jedności wynika głównie z kryzysu tej chrześcijańskiej samoświadomości”. Jan Paweł II podkreślił też rolę, jaką może i powinna odegrać Polska w zahamowaniu podcinania przez Europę własnych, chrześcijańskich korzeni: „Naszej wiary, żywej i głębokiej, potrzebuje bardzo Zachód na historycznym etapie budowania nowego systemu wielorakich odniesień. Mocnego znaku zawierzenia Chrystusowi potrzebuje Wschód, duchowo spustoszony przez lata programowej ateizacji. Europa potrzebuje nas wszystkich zebranych solidarnie wokół Krzyża i Ewangelii”. Papież, gdy zapraszał młodych ludzi do udziału w Światowych Dniach Młodzieży w Paryżu, mówił do polskiej młodzieży: „Jak pojedziecie do tego Paryża, to wszystkim mówcie: my jesteśmy z Poznania, my jesteśmy stąd, skąd się Polska zaczęła, od Mieszka I i Bolesława Chrobrego”. W Europie, zwanej często postchrześcijańską, zdaniem Papieża Polaka, „coraz powszechniejsza i pilniejsza jest […] potrzeba radykalnej odnowy jednostek i społeczeństw, zdolnej zapewnić sprawiedliwość, solidarność, uczciwość i jawność”.

Jakie wyzwania dziś stoją z jednej strony przed Kościołem w Polsce, a z drugiej – przed państwem polskim?

– Myślę, że tym wyzwaniem jest przestrzeganie szacunku dla ludzi wierzących, dla wartości ponadczasowych i obiektywnych wynikających z prawa naturalnego, a dla chrześcijan także z pozytywnego prawa objawionego. Tym wyzwaniem jest także uszanowanie, promowanie i przekazywanie dziedzictwa narodowego, czyli wierność zawołaniu: Bóg – Honor – Ojczyzna!

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl