logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch./ Inne

Kapłan, Prymas, Ojciec

Sobota, 28 maja 2016 (19:48)

Dziś mija 35 lat od śmierci Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz Prymas zmarł w Warszawie po długiej chorobie, a jego pogrzeb był wielką manifestacją wiary Polaków i przywiązania do Kościoła w szczególnie trudnych czasach zniewolenia komunistycznego.

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli na Mazowszu. Po maturze wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Tam 3 sierpnia 1924 r. przyjął sakrament kapłaństwa. Studiował prawo kanoniczne na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych KUL w Lublinie, które to studia zwieńczył doktoratem. W 1946 r. otrzymał nominację na biskupa lubelskiego, a dwa lata później, po śmierci ks. kard. Augusta Hlonda, został biskupem Gniezna i Warszawy. Jako Prymas przez 33 lata kierował Kościołem w Polsce. Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie. 

Pasterz, przewodnik

O tym, kim był dla Kościoła i Polski ks. kard. Wyszyński, najlepiej świadczą słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego Jana Pawła II wkrótce po wyborze na Biskupa Rzymu:

„Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” – mówił Jan Paweł II. I nic dziwnego, bo tych dwóch ludzi – kapłanów i mężów stanu – łączyła serdeczna przyjaźń.

Ojciec Narodu

Prymas Wyszyński był człowiekiem bardzo odważnym, człowiekiem ducha, przewodnikiem i Ojcem dla Polski pogrążonej w komunistycznej niewoli. Po przewodnictwem Prymasa Wyszyńskiego Kościół katolicki w okresie PRL był jedyną instytucją, która nie dała się podporządkować i nie uległa komunistycznym władzom. Do historii przeszły słowa Prymasa Wyszyńskiego „Non possumus”, wypowiedziane w 1953 r., kiedy komunistyczna władza w sposób jawny zaczęła ingerować w wewnętrzne życie Kościoła i w zasady obsadzania stanowisk kościelnych. Reżim, nie mogąc uciszyć Prymasa Polski, zdecydowały się go internować. Aresztowany 25 września 1953 r. ks. kard. Wyszyński wyszedł na wolność dopiero 28 października 1956 r. W „więziennym kojcu” – jak to sam zwykł określać – w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim i Prudniku Śląskim oraz w Komańczy zawsze czuł się wolny. Z tego poczucia wolności i odpowiedzialności za losy Ojczyzny i Narodu zrodziły się Wielka Nowenna przed obchodami Millennium Chrztu Polski i Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego.

Po wydarzeniach 1956 r. władze, chcąc uspokoić wzburzony Naród, wypuściły Prymasa z niewoli.

Prymas Tysiąclecia odznaczał się szczególną miłością do Ojczyzny, co streścił słowami: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce. I cokolwiek czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Tę miłość do Boga, Matki Najświętszej i Polski zaszczepiał swoim rodakom.  

Zmarł 28 maja 1981 r. w Warszawie. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się z inicjatywy Ojca Świętego Jana Pawła II 29 maja 1989 r. Dziś, jak się wydaje, jest on w końcowej fazie i niewykluczone, że jeszcze w tym roku wydany zostanie dekret o heroiczności cnót Prymasa Wyszyńskiego. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl