logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

To są niezapomniane chwile

Piątek, 29 lipca 2016 (04:20)

Z ks. prałatem Zdzisławem Sochackim, proboszczem parafii archikatedralnej w Krakowie na Wawelu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Miał Ksiądz Prałat to szczęście, aby jako proboszcz witać u bram katedry wawelskiej kolejnego już Papieża. Jakie uczucia towarzyszyły Księdzu w tej chwili?

– Była to dla mnie przede wszystkim jako kapłana bardzo radosna, wzruszająca chwila. Wcześniej jako przełożony w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie miałem szczęście witać Ojca Świętego Jana Pawła II, uczestniczyłem też w modlitwach, kiedy katedrę wawelską nawiedzał jego następca Papież Benedykt XVI. Teraz jako proboszcz tej świątyni mogłem spotkać się z Ojcem Świętym Franciszkiem, jako namiestnikiem Chrystusa na ziemi i z całym szacunkiem ucałować jego ręce. To są niezapomniane chwile i tak naprawdę trudno o nich mówić bez wzruszenia, trudno też wyrazić słowami to, co czuje serce kapłana, człowieka.

Papież oddał hołd relikwiom św. Stanisława Biskupa i Męczennika oraz św. Jana Pawła II. Na jego twarzy widać było ogromne skupienie…

– Ojciec Święty Franciszek, mimo iż na jego twarzy widać było zmęczenie i trud podróży z Watykanu do Polski, to wchodząc do katedry, się rozpromienił, i można było odczuć, że to zmęczenie jakby ustąpiło. A kiedy stanął przy konfesji św. Stanisława Biskupa i Męczennika i z czcią ucałował relikwiarz z głową tego patrona Polski oraz relikwie św. Jana Pawła II przez chwilę w skupieniu się modlił. Możemy się tylko domyślać, jakie intencje polecał Panu Bogu przez przyczynę świętego biskupa i męczennika i świętego Jana Pawła II. Myślę, że było to także podziękowanie za to, że Bóg dał mu łaskę odwiedzenia naszego polskiego Narodu i spotkać się z młodzieżą całego świata w ramach Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Następnie Papież przeszedł do kaplicy Najświętszego Sakramentu i pierwsze, co uczynił, to złożył bukiet kwiatów przed kopią obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Następnie w ciszy skupieniu modlił się przed Chrystusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie ołtarza.

Wszyscy mamy w pamięci ostatnią wizytę w katedrze wawelskiej Jana Pawła II i scenę, kiedy w ciszy i skupieniu Papież odmawiał brewiarz, a towarzyszył mu swoją obecnością ks. Bielański. Wczoraj Papież miał czas, aby być, choć przez chwilę sam na sam z Panem Bogiem, a z boku towarzyszył mu Ksiądz Prałat…

– Ojciec Święty Franciszek stanął przed Najświętszym Sakramentem, nastała wymowna cisza i widać było, że w tym momencie prowadzi niezwykły dialog z Panem Bogiem. To była krótka, ale bardzo głęboka w treści chwila pokazująca relację Namiestnika Chrystusowego ze swoim Panem i Bogiem. Miałem to szczęście być blisko, być świadkiem tego skupienia, za co dziękuję Bożej Opatrzności.

Przemierzając katedrę na spotkanie z księżmi biskupami, Papież przechodził obok sarkofagów królów, m.in. obok sarkofagu św. królowej Jadwigi…

– W drodze do ołtarza koronacyjnego Ojciec Święty pokłonił się Chrystusowi Ukrzyżowanemu w ołtarzu oraz relikwiom św. Jadwigi królowej Polski – tej niezwykłej kobiety, której kult oddają kolejne pokolenia. Zauważył też kaplicę św. Jana Pawła II, chwilę się zatrzymał, zadumał i widać było tę wielką wieź duchową z jego wielkim poprzednikiem, którego jak pamiętamy, ogłosił świętym.

Spotkanie z księżmi biskupami odbyło się bez mediów. Jak odczytuje Ksiądz ten nowy zwyczaj praktykowany przez Papieża Franciszka?

– Spotkanie z księżmi biskupami rozpoczęło się od przywitania Ojca Świętego przez gospodarza tego miejsca, metropolity krakowskiego, ks. kard. Stanisława Dziwisza. Po serdecznych słowach i przypomnieniu, że katedra jest tym miejscem, gdzie do świętości dorastał Jan Paweł II, Ojciec Święty wręczył na ręce ks. kard. Dziwisza dar dla katedry srebrny kielich, który następnie został przeniesiony do skarbca katedralnego jako pamiątka i świadectwo pobytu w tym miejscu Namiestnika Chrystusowego. Spotkanie z biskupami odbywało się w języku włoskim, było to spotkanie zamknięte i nie jestem upoważniony, aby mówić o szczegółach, jedno jest jednak pewne, że miało ono bardzo serdeczny charakter. Ojciec Święty na początku wspomniał niedawno zmarłego śp. ks. abp. Zygmunta Zimowskiego. Podkreślił też, że łączy się w modlitwie z cierpieniem ks. kard. Franciszka Macharskiego, który przebywa w szpitalu. Dzisiaj już wiemy, że skoro świt odwiedził swojego brata w biskupstwie w szpitalu, modląc się przy łóżku cierpiącego. Wracając jednak do wczorajszego spotkania, Ojciec Święty odpowiadając na pytania księży biskupów, przypomniał – jako posłaniec Boży – kim powinien być dla świata uczeń Jezusa Chrystusa niezależnie do tego, czy jest to biskup, czy kapłan, kim powinien być proboszcz parafii wobec wiernych i jak my, Polacy, powinniśmy się odnosić do ludzi, którzy szukają nowej ojczyzny. Na koniec Papież bardzo serdecznie przywitał się z poszczególnymi księżmi biskupami. Na twarzy Franciszka widać było wielką radość ze spotkania i rozpoznawania naszych pasterzy i wielką serdeczność ojca. Papież Franciszek wsiadł do samochodu panoramicznego i udał się na Franciszkańską 3 do siedziby arcybiskupów krakowskich.

Katedra wawelska jest, jak to powiedział ks. kard. Dziwisz, witając Ojca Świętego – miejscem, gdzie bije serce Polski, gdzie zapisywana jest historia Polski, ale dodajmy może, że jest to także jedna z niewielu świątyń na świecie, które gościły trzech kolejnych Papieży…

– To wspaniałe, że w historii katedry wawelskiej, która ma przecież 650 lat, a biorąc pod uwagę dwie poprzednie, jest to nawet 1050 lat chrześcijaństwa, że na przestrzeni wieków na tym wzgórzu wawelskim gościło tylu Papieży. Wszyscy przybywali tu z jednym, tym samym, ale ciągle aktualnym przesłaniem – z orędziem ewangelicznym. Do trzech wspomnianych przez pana redaktora Papieży dodałbym jeszcze czwartego Angelo Giuseppe Roncallego – św. Jana XXIII, który modlił się w katedrze wawelskiej przed relikwiami królowej Jadwigi i przy cudownym Chrystusie Ukrzyżowanym, jeszcze zanim został wybrany na Stolicę Piotrową. I to jest piękne, że wszyscy ci Pasterze Kościoła Powszechnego: św. Jan XXIII, Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek są tak bardzo blisko Kościoła w Polsce. Właściwie odległość mierzona w kilometrach nie istnieje. Od początku w tej katedrze Kościół krakowski jest blisko Następcy św. Piotra. Chciałbym może jeszcze wspomnieć jeden ważny, choć często pomijany element, a mianowicie, kiedy w XIV wieku królem Polski była Jadwiga z rodu Andegawenów, to do Papieża słała osobiste listy z pytaniami, z prośbami, na które Ojciec Święty odpisywał. Co więcej, Papież poprosił Jadwigę, żeby znaczyła swoje listy po to, aby mogły one dotrzeć do niego szybciej. Tak bogata była duchowość św. Jadwigi, że kontakt i zjednoczenie z Namiestnikiem Chrystusowym było bardzo bliskie. I oby to zjednoczenie nas Polaków z każdym Papieżem było zawsze. Żeby każdy nowy Papież odwiedzający Polskę i Kraków mógł nawiedzić wzgórze wawelskie i katedrę oraz zapoznać się z bogatą historią polskiego Narodu, żeby ubogacił nas w wierze, nadziei i miłości.  

Skoro Ksiądz zauważył, że wśród Namiestników Chrystusowych, którzy odwiedzili katedrę wawelską, był także czwarty – wprawdzie późniejszy Papież Jan XXIII, to może warto dodać, że gdyby nie wrogość komunistów wobec Kościoła i Boga, to katedrę mógł odwiedzić także Papież Paweł VI…

– Oczywiście wszyscy pamiętamy, że władze komunistyczne mimo woli Papieża Pawła VI nie pozwoliły na jego przyjazd do Polski na uroczystości milenijne. Jestem z tego pokolenia, które doskonale to pamięta. Pamiętam pusty tron papieski na Jasnej Górze, na którym umieszczona kwiaty. To wszystko, tylko potwierdza, że ten kontakt kolejnych Papieży Kościoła powszechnego z Polską, z Krakowem jest stały. To również wielka zasługa naszych pasterzy, a także dowód, że jest w naszych biskupach i kapłanach wielki szacunek oraz posłuszeństwo wobec Stolicy Apostolskiej i tego, co każdy kolejny Papież naucza.

Ile w Ojcu Świętym Franciszku jest Jana Pawła II?

– Powiedziałbym, że Franciszek to jest cały Jan Paweł II. I tylko czasem bariera językowa może nie pozwala nam na dotrzeć wprost do orędzia, które głosi. Z pewnością jednak między nauczaniem św. Jana Pawła II i nauczaniem Papieża Franciszka nie ma żadnej sprzeczności, to jest ta sama nauka. Wszyscy kolejni Papieże po Janie Pawle II – wcześniej Benedykt XVI, a teraz Franciszek starają się przekazywać nam rzeczy i treści, które na dobrą sprawę znamy od dawna, które są w nas, problem w tym, że nie zawsze udaje się nam je wcielać i realizować w życiu. My – jak widać już chociażby po wczorajszych spotkaniach z Ojcem Świętym – kochamy Franciszka. I oczywiście jest pewna bariera językowa, która utrudnia nam zrozumienie bezpośrednio i do końca tego, co on chce nam przekazać, ale z całą pewnością jest to orędzie Miłości i Miłosierdzia. I jak się widzi Franciszka i słyszy to, co do nas mówi, nawet jeśli jest to nieco zniekształcone przez tłumaczenie, może nawet niedoskonałe, to i tak widać, że jest to mąż Boży, to jest posłaniec Boży. I to określenie mąż Boży doskonale pasuje do przekazu nie tylko słów, ale również gestów, którymi do nas przemawia Ojciec Święty Franciszek. To jest naprawdę wyjątkowy człowiek, który ma nam tak wiele do powiedzenia. To, co mówi, nawet jeśli wytyka czy wypomina nam błędy i niedoskonałości, to czyni to z wielką ojcowską miłością i wielkim zaangażowaniem. Widać, że to wychodzi z jego serca, z serca przepełnionego Bogiem.  

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl