logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 23 października 2016 (08:48)

Łk 18,9-14

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.

 

Rozważanie

Zakochani w przeciętności?

Tekst Ewangelii dzisiejszej niedzieli jest znany i prosty w swojej wymowie. Chodzi o postawę człowieka, z której wypływa modlitwa. Skontrastowanie modlitwy faryzeusza i celnika to pretekst do przypomnienia po raz kolejny, że warunkiem właściwej relacji z Ojcem jest pokora, postawa uznania swojej grzeszności i prośba o litość. To Bogu wystarczy.

Skoro to wiemy, dlaczego ciągle bliżej nam do faryzeusza niż nawróconego celnika? Dlaczego coraz krótsze są kolejki do konfesjonałów? Dlaczego przybywa ludzi przekonanych, że nie potrzebują nawrócenia? Zakochanych w swojej przeciętności…

We wrześniu 1997 roku ks. kard. Joachim Meisner podczas obrad Konferencji Episkopatu Niemiec, rozważając słowa Jezusa „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48), mówił: „Te słowa zostały wpisane Kościołowi w jego metrykę. Wydaje się jednak, że Kościół stale, a dziś bardziej niż kiedykolwiek, oddala się od tego celu, i to mimo zapełnionych terminarzy biskupów, mimo przepełnienia w ośrodkach kształcenia, na salach posiedzeń i mimo coraz liczniejszych rozporządzeń kurialnych. Gdzie leży tego przyczyna? Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, że trudno w nią uwierzyć: przyczyną tego stanu rzeczy są puste konfesjonały […]. Wszystkie nasze wysiłki i reformy będą skierowane ku próżni, jeśli nie odkryjemy na nowo sakramentu pokuty jako źródła życia, odnowy i wszelkiej reformy. Pod tym względem jesteśmy mniej lub więcej dotknięci jakby jakąś chorobą, którą można by nazwać obłędem niewinności nowoczesnego człowieka […] Odszukajmy więc zagubiony sakrament pokuty, a znajdziemy odnowiony i oczyszczony Kościół”.

Nic dodać, nic ująć.

 

Nasz Dziennik