Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie”.
Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: ’Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę’. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.
Rozważanie
Jeszcze mamy czas
Trzecia niedziela Adwentu nazywana jest Niedzielą Gaudete – radości.
Nasz problem polega na tym, że „radość” mylimy z „wesołością”. Wesołych świąt! – takie życzenia wkrótce najczęściej będziemy sobie składać. Czy aby na pewno to najlepsza formuła? „Rozweselić” można się na różne sposoby, radość ma zwykle swoje głębsze źródło. Tylko pozornie te słowa znaczą to samo.
Dziś największym zagrożeniem dla Bożego Narodzenia jest szczelne otulenie w banał. Wydarzenie betlejemskie zostało opakowane tandetą, wypełnione komercyjnym jazgotem. Często nawet nie ma już w tym wszystkim miejsca na słowo „Jezus” – zapomniane i wzgardzone, świadomie eliminowane z mainstreamu. Pozostaje świątecznie udekorowana… pustka. – Gdzie jest ten nowo narodzony Chrystus? – pytają poszukujący, zmęczeni bezsensownym pędem. – Pokażcie nam Boga! – wołają współcześni niewierni Tomasze. Wstydzą się stanąć w jednym szeregu z pastuszkami, bo „im nie wypada” – wszak są „lepiej wykształceni i z dużych miast”, zatem muszą być „nowocześniejsi”, bardziej racjonalni i poprawni. Wstydzą się? Boją? Czują, że zbyt wiele musieliby zmienić w swoim życiu, przyjmując Nowonarodzonego?…
I jak tu przyjąć prawdę, że On – Wszechmocny i Przedwieczny stał się jednym z nas? Jest Adwent. Jeszcze mamy czas. Jesteśmy zaproszeni na Urodziny Syna Bożego! Dobrze się przygotujmy!

