Podkreślając rolę modlitwy, zachęcił on również do otwartości na potrzeby innych.
– Wśród nas są ludzie materialnie biedni, ale duchowo bogaci. Jednak na świecie jest wielu takich, którzy mają bardzo wiele dóbr, ale w wymiarze ducha są nędzarzami. O nich też trzeba nam pamiętać, by Bóg przemienił ich serce i by zaczęli się dzielić z innymi tym, co posiadają – powiedział biskup warszawsko-praski.
Dla wielu z tych, którzy przyszli, było to jedyne świąteczne spotkanie.
– Nie mam już bliskich, żyję zupełnie sam i przykro jest zwłaszcza w ten dzisiejszy wieczór. Poza tym po opłaceniu rachunków nie starcza już na normalne jedzenie, nie mówiąc o świętach i czymś więcej – wyznał pan Stanisław.
Z kolei dla pana Waldemara wspólna wigilia to okazja do wspominania młodości – Kiedyś miałem żonę, dzieci i dom, teraz na starość tylko puste ściany i nieraz nie ma nawet z kim porozmawiać czy nie ma kto ugotować.
Codziennie z jadłodajni korzysta ok. 1000 potrzebujących.

