Wskazywał, że przez Boże Narodzenie Pan Bóg każdemu człowiekowi mówi o swojej miłości do niego. Jego zdaniem, wymaga to również ludzkiej odpowiedzi. A nasza dobra wola musi się wyrazić w naśladowaniu Boga.
Kaznodzieja przekonywał, że naśladowanie tajemnicy, którą celebrujemy, oznacza porzucenie chęci osądzania wszystkich i wszystkiego oraz wymierzania sprawiedliwości na własną rękę. Zauważył w tym kontekście, że na własną rękę nie możemy zobaczyć całości. Naśladowanie tajemnicy, którą w tę noc staramy się niejako dotknąć, oznacza rezygnację z ciągłego wypominania doznanej krzywdy, usunięcie z serca nawet słusznej urazy. Zdaniem metropolity wrocławskiego, człowiek dobrej woli wyciąga do każdego rękę w geście pojednania. A nasza Ojczyzna, jej pomyślność i dobro potrzebują ludzi dobrej woli.
– Niestety, ostatnie miesiące pokazują, że tej dobrej woli brakuje. Pogłębiają się podziały, narastają emocje, które są przy wszelkich próbach rozwiązywania problemów złym doradcą. Pojawia się język agresji, a w ślad za nim gesty i czyny wrogości – akcentował ks. abp Kupny.
Wskazywał, że czas Bożego Narodzenia jest dobrą okazją do tego, żeby to zmienić, bo – jak powiedział – przecież w głębi serca wszyscy tęsknimy za pokojem społecznym, sprawiedliwością, miłością.
Ksiądz arcybiskup podkreślił, że w tym kontekście trzeba powiedzieć, iż obowiązkiem chrześcijan po wszystkich stronach politycznego sporu jest powstrzymywanie eskalacji napięcia i szukanie pokojowych rozwiązań. Tak czynią ludzie dobrej woli. Stwierdził, że jeśli do tej pory za mało staraliśmy się otworzyć na bliźniego, na przedstawiane przez niego racje, jeśli za mało zadaliśmy sobie trudu, by uszanować jego godność, to zróbmy to przynajmniej w okresie Bożego Narodzenia. Jego zdaniem, właśnie w ten sposób będą to na pewno święta dobroci. A my będziemy mogli nazywać siebie ludźmi dobrej woli.
– Nie jest to łatwe, dlatego niech ta Eucharystia da nam moc i siłę do tego, byśmy takimi się stali – apelował, kończąc homilię, pasterz Kościoła wrocławskiego.

