Pewien młody król, wstępując na tron, polecił uczonym swego kraju, aby spisali dla niego historię świata. Mędrcy zabrali się szybko do pracy i po czterdziestu latach zaprezentowali królowi tysiąc tomów historii świata. Król, który miał już sześćdziesiąt lat, powiedział: Tysiąc tomów, nie zdołam już przeczytać. Skróćcie to wszystko do minimum! Po dziesięciu latach uczeni streścili dzieje ludzkości w stu tomach, ale od króla ponownie usłyszeli, że to za dużo. Mam już siedemdziesiąt lat. Napiszcie tylko to, co istotne! Uczeni ponownie zabrali się do pracy i przedstawili najważniejsze wydarzenia w jednej książce. Dotarła ona do króla w chwili, kiedy ten umierał. Konający chciał jednak poznać przynajmniej sentencję dzieła uczonych. Przewodniczący komisji uczonych podsumował zatem istotę ludzkiej historii w jednym zdaniu: Żyli oni, cierpieli i umierali.
Żyli oni, cierpieli i umierali! Czy to cała prawda o człowieku? Czy to wszystko, co można powiedzieć na temat życia własnego i innych ludzi? Czyż nie brakuje tu kluczowego wymiaru? Czy grób to ostatnie słowo? Czy śmierć to stacja końcowa ludzkiego życia? Czy śmierć to koniec wszystkiego? Czy wszystko kończy się i w nicość obraca? Czy może jednak istnieje przyszłość po śmierci? Te pytania nurtują każdego z nas.
Żyć, cierpieć i umrzeć... Jeśli to byłoby wszystko, gdyby nie było nic nad to, gdyby nic więcej po tym nie miało nastąpić, to ludzkie życie byłoby ponure i beznadziejne? Tak. Bez perspektywy i faktu Zmartwychwstania życie byłoby ponurym żartem i beznadziejnością. Golgota bez Wielkanocy byłaby najciemniejszą godziną ludzkości. Sakramenty bez Wielkanocy byłyby pustymi znakami. Męczennicy bez Poranka Wielkanocnego byliby najbardziej żałosnymi ludźmi. Bez pustego grobu wszystkie nasze chrześcijańskie wysiłki byłyby daremne. Nasza wiara, nasze chrześcijaństwo byłoby nonsensem. Nie miałoby znaczenia to, czy urodziłem się jako człowiek, czy przyszedłem na świat jako zwierzę.
Życie ludzkie nabiera sensu jedynie w blasku Wielkanocnego Poranka. Jaki jest zatem sens Wielkanocy? Papież Benedykt XVI wyraził to tak: Zmartwychwstanie Jezusa nie jest ani mitem, ani snem, ani wizją, ani utopią. Zmartwychwstanie to nie bajka, ale wyjątkowe i niepowtarzalne wydarzenie. Jezus z Nazaretu, Syn Maryi, został pochowany, i zwycięsko wyszedł z grobu. Maria Magdalena zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Piotr i Jan naocznie przekonali się, że grób Jezusa jest pusty. Jezus spotkał kobiety i uczniów. To wszystko stanowi historyczny wymiar wydarzenia Poranka Wielkanocnego. Jednakże w Zmartwychwstaniu chodzi nie tylko o wymiar historyczny.
Z chwilą Poranka paschalnego rozpoczęła się wiosna nadziei dla świata. Już tego dnia rozpoczęło się nasze zmartwychwstanie, ponieważ Wielkanoc była nie tylko momentem w historii, ale stała się początkiem nowej rzeczywistości. Chrystus nie zmartwychwstał po to, aby pozostawić o sobie pamięć w sercach swoich uczniów, lecz aby żyć w nas i byśmy my mogli doświadczyć radości życia wiecznego w Nim (por. Benedykt XVI).
Wiara w Zmartwychwstanie mówi nam, że śmierć nie ma ostatniego słowa, gdyż sam Jezus powiedział: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie, kto we Mnie wierzy, będzie żył, chociaż on umrze (J 11,25). Ale to nie jest jeszcze pełnia wielkanocnej wiary. Dopełnia ją wiara w nasze zmartwychwstanie, w nasz udział w Zmartwychwstaniu Chrystusa. To zaś stanowi zobowiązanie do wykonywania określonych działań, wypływających z wiary w udział w Chrystusowym Zmartwychwstaniu. Do ich podjęcia nawołuje nas św. Paweł: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3,1-3). Jednocześnie apostoł pociesza nas i daje nadzieję: „Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale” (Kol 3,3).
W Wielkanocny Poranek wszystko zostało odnowione i – jak głosi Sekwencja Wielkanocna – „Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy. […] Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy, o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy”. W Wielkanocny Poranek niewiasty zobaczyły, że kamień został odwalony, a był bardzo duży (Mk 16,4). Ten duży, pozornie niemożliwy do usunięcia kamień jest symbolem blokady i przeszkód, które uniemożliwiają nam, abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10,10). Wiemy, że tak naprawdę nie jest to kamień. Ten kamień to balast naszej przeszłości: urazy, rany, szoki. Kamień od grobu to kamień, który leży na moim sercu.
Zmartwychwstały Jezus sprawił swą mocą paschalną, że kamień od grobu został odwalony. Ma on też moc usunąć z naszych serc kamień grzechu, który nie pozwala nam w pełni żyć życiem Zmartwychwstałego Pana. Zmartwychwstały Jezus daje nam radość, gdyż pokonał przyczynę naszego smutku – śmierć i grzech. Odsunął przygniatający nas kamień naszych słabości. Włączeni przez chrzest w Zmartwychwstałego możemy przezwyciężyć grzech i odsunąć przytłaczający nas głaz naszych win. Papież Benedykt XVI poucza, że Chrystus, który przez swe Zmartwychwstanie zniweczył korzeń zła, wciąż potrzebuje mężczyzn i kobiet, którzy są gotowi Mu pomóc w każdym miejscu i czasie, aby uobecniać paschalne zwycięstwo Jego orężem. Orężem sprawiedliwości i prawdy, miłosierdzia i przebaczenia, i miłości.
Drogi życia prowadzą pośród naszej codzienności, niekiedy szarej, ponurej i bolesnej. Dobrze, że istnieją w życiu szczególne dni, kiedy serca wypełniają się światłem, a lśniący anioł odsuwa kamień i siada na nim (por. Mt 28,2), by nie przetoczył się on z powrotem na dawne miejsce. Niech tą chwilą radości będzie dla każdego z nas dzisiejszy Poranek Wielkanocny, cały dzisiejszy dzień Zmartwychwstania i cały okres paschalny.

