logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 28 stycznia 2018 (10:32)

Aktualizacja: Niedziela, 28 stycznia 2018 (12:12)

Mk 1,21-28

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!” Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.


Rozważanie

Bóg daje moc

 

Wydarzenie opisane przez św. Marka otwiera publiczną działalność Jezusa. Wypędzenie złego ducha z człowieka opętanego, wedle zamysłu kompozycyjnego ewangelisty, to pierwszy cud, jaki uczynił Jezus – zaraz po powołaniu pierwszych uczniów w Kafarnaum. Bardzo precyzyjnie określa, na czym będzie polegać misja Chrystusa: na wyzwoleniu człowieka z niewoli grzechu i pokonaniu, definitywnie, raz na zawsze, złego ducha.

Warto zwrócić uwagę, że opętany znajduje się w synagodze. Nie przeszkadza mu szczególny charakter miejsca, nauczanie studiujących Torę, prawo i proroków, słowa świętych tekstów. Jak pisze św. Marek, nie było w tym mocy. Uczeni w Piśmie nie mieli władzy, która pozwoliłaby wyzwolić człowieka spod panowania demona. To pozwalało stworzyć pozory pobożności, kultu – w istocie bezowocnego, pozbawionego siły przemiany wewnętrznych relacji, zbudowanego na tradycji i ludzkich wyobrażeniach. Obecność Jezusa wszystko radykalnie zmienia.

Niebezpieczeństwo zbudowania całej duchowej struktury, gdzie będzie miejsce na wszystko, tylko nie na osobiste, głębokie doświadczenie obecności i mocy Jezusa Chrystusa, jest realne także dziś. Rzadko mówi się o „praktykujących niewierzących”, ale fakty potwierdzają istnienie takiej postawy. Dlaczego statystyki odnotowują kolejny spadek tzw. dominicantes – uczestniczących regularnie w niedzielnej Mszy św.? Czy nie dlatego, że odchodzący od Kościoła nie doświadczyli mocy Pana Boga, siły wspólnoty? Zatrzymali się tylko na „ludzkiej nauce” i zewnętrznej strukturze. Szukając odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, warto spojrzeć na jakość naszych wspólnot. Zaprosić tam jeszcze raz Jezusa Chrystusa, otworzyć się na Jego działanie – bez lęku i schematów.

ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik