logo
logo

Zdjęcie: / Inne

O, graj mi, ziemio organistko!

Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (02:00)

 

Zamyślenia czerwcowe ks. bp. Józefa Zawitkowskiego

 

Żal, żal odjeżdżać!

 

Papież to mógł tak powiedzieć,

a myśmy wołali: Zostań z nami!

Kończy się czerwiec

i serdeczne zamyślenia.

 

Żal to takie dziwne przeżycie.

Wszystko ma swój koniec.

Jest czas powitań

i czas rozstania.

Te pierwsze ze łzami radości,

te drugie z łezką w oku.

 

Lubię ukraińskie dumki:

Żal, żal za dziewczyną

(biskupowi nie wypada),

za zieloną Ukrainą, żal, żal,

serce płacze, już Cię więcej

nie zobaczę!

 

Mój Boże, ile w tym smętku,

wzruszenia, ale takie są wszystkie

pielgrzymkowe śpiewy!

Żegnaj, Maryjo!

Czy jeszcze Ciebie zobaczę?

 

Są jeszcze inne żale. Noszę żal

do kogoś, bo zrobił mi krzywdę

i przebaczyć nie umiem,

a zapomnieć nie mogę.

Ciężko z tym żyć, dlatego

to trzeba wyrzucić.

 

Jest też żal za swoje grzechy.

Ten żal jest po rachunku sumienia,

gdy policzę swoje złości i dobroci,

to wtedy z żalu płaczę.

Nie wstydź się płakać.

Żal jest znakiem dobroci.

To są moje Gorzkie Żale,

ale to są moje nawrócenia.

 

Czasem żal mi ludzi, którzy nie żałują,

ale ich grzech takie nieodwracalne czyni szkody,

których się nie da naprawić,

ale czasem żałuj tego, że nie możesz żałować.

 

Żal jest oczekiwaniem na przebaczenie,

na powrót pierwszej miłości, szczęścia.

Mało jest takich, którzy to przeżywają,

ale znam takich, którzy wrócili do kapłaństwa,

którzy są szczęśliwi w powrotnym małżeństwie.

Niech takiego szczęścia ludziom przybywa.

 

Ja też mam trochę żalu,

że kończą się zamyślenia.

Egoista jestem, bo zdawało mi się,

że ileś tysięcy ludzi w maju i w czerwcu czyta zamyślenia.

Skończyły się. I tego mi żal.

Zostawię Was tylko w swojej pamięci i w swoim pacierzu.

Was też o jedno westchnienie proszę.

 

Pojedźcie gdzieś, gdzie kwitnie tęsknota,

gdzie ludzie serdeczni i ziemia radosna.

Zawołajcie wtedy:

O, graj mi, ziemio organistko!

Zasłuchaj się!

I to wszystko.

Ks. bp Józef Zawitkowski

Nasz Dziennik