Wikariusz apostolski Anatolii, do której należy to miasto, zwraca jednak uwagę, że ataki na tę świątynię zdarzają się periodycznie. Biskup Paolo Bizzeti SJ ma nadzieję, że partia prezydenta Erdogana, o silnej inspiracji islamskiej, będzie potrafiła otworzyć się na dialog z laicką opozycją i także z mniejszościami religijnymi.
– W tej chwili ludzie, z którymi jestem w kontakcie, usiłują zrozumieć, co się dzieje. Zapowiedziano przedsięwzięcie drastycznych środków. Trzeba jednak zobaczyć rozwój sytuacji, bo wyciąganie z tego wniosków wydaje mi się przedwczesne. Jest oczywiście oburzenie zamachem stanu, który na pewno nie jest sposobem rozwiązywania problemów. Myślę, że kiedy minie gorący moment, wszystko wróci do rozsądnych granic - powiedział ks. bp Bizzeti.
Ksiadz biskup wyklucza jednak, aby w Turcji mogło dojść do wojny domowej.
– Nie sądzę, by było niebezpieczeństwo wojny domowej. Niewątpliwie sytuacja jest napięta, są zwolnienia z pracy, aresztowania. Jestem w kontakcie z księżmi i z parafiami, w których sytuacja jest wprawdzie spokojna, ale trzeba było zrezygnować z pewnych inicjatyw, bo rodziny są zaniepokojone. Mieliśmy urządzić obóz dla dzieci, ale musieliśmy to odłożyć z oczywistych w tej chwili powodów – stwierdził ks. bp Bizzeti.
Również wikariusz apostolski Stambułu w europejskiej części Turcji podkreśla, że sytuację w tym kraju katolicy przeżywają z napięciem i trudno ją im zrozumieć. Biskup Rubén Tierrablanca OFM wskazuje, że ta atmosfera rodzi agresję i przemoc, przy czym dochodzi do ataków na kościoły różnych wyznań chrześcijańskich: katolicki w Trabzonie, jak również protestancki w mieście Malatya na południowym wschodzie Turcji, gdzie przed 9 laty zamordowano trzech protestantów. Wikariusz apostolski Stambułu zwraca uwagę, że na ulicach tego miasta widoczny jest lęk mieszkańców i daleko jeszcze do normalizacji.

