Niewielu przybywających do Egiptu turystów jest świadomych, co kryje się za tutejszym turystycznym rajem. W ramach szeroko zakrojonych i skrzętnie ukrywanych prześladowań chrześcijan dokonuje się dramatycznych porwań niepełnoletnich chrześcijanek. Stosując tortury, zmusza się je do przejścia na islam.
Przypadki wymuszania zmiany wiary w Egipcie pojawiają się od początku lat siedemdziesiątych. – Po rewolucji i po upadku Biura Bezpieczeństwa Narodowego salafici zaczęli kierować swoją uwagę na nastoletnie dziewczynki, których coraz więcej zaczęło znikać – opowiada Said Fayez, kairski prawnik.
Jedną z porwanych egipskich chrześcijanek jest 14-letnia Nadia, córka Marthy. Dziewczyna któregoś dnia wracała z kościoła i po prostu zniknęła.
– Szukaliśmy jej wszędzie, potem wróciliśmy do kościoła, ale nigdzie jej nie było. Nagle ktoś do mnie powiedział: „Twoją córkę porwano” – relacjonuje tamte wydarzenia ojciec Nadii, Makram. Brat Nadii, Roumani, dodaje: – Jak się dowiedziałem, że porwano siostrę, to byłem w szoku. Ze znajomymi z pracy, też chrześcijanami, biegaliśmy wszędzie, po szpitalach. Dowiedzieliśmy się później, że porwali ją, bo jest chrześcijanką.
Przy poparciu władz
W Egipcie porwania nastoletnich chrześcijanek są na porządku dziennym. Dziewczynki wywozi się w nieznane miejsce, gdzie dochodzi do zbiorowych gwałtów dokonywanych przez muzułmanów. Jeżeli znika młoda chrześcijanka, to można się spodziewać, że za miesiąc lub dwa pojawi się w lokalnej arabskiej telewizji, gdzie przyzna przed kamerą, że przeszła na islam dobrowolnie. Z chwilą takiej deklaracji jest oficjalnie uznana za muzułmankę i jej chrześcijańska rodzina traci do niej wszelkie prawa. Przypuszcza się, że za uprowadzaniem nieletnich dziewcząt stoją nie tylko władze lokalne, ale przede wszystkim przywódcy muzułmańscy i takie kraje jak Arabia Saudyjska oraz Katar. Za młodą dziewczynę płaci się w przeliczeniu na złotówki od 10 do 50 tys. zł, w zależności od jej urody i statusu społecznego. O tym wszystkim milczą media, i to nie tylko egipskie. To są tematy tabu.
Cały ten bezprawny proceder odbywa się nie tylko przy biernej postawie mediów, ale wręcz przy aprobacie policji i władz lokalnych. Choć znane są czasami miejsca, w których przetrzymuje się porwane dziewczynki, nie podejmuje się żadnych działań w celu ich uwolnienia. To wielki zysk dla islamu, że zdobędą chrześcijankę.
Rodzice porwanej Nadii Said od chwili jej zniknięcia bezskutecznie domagają się od egipskiej policji podjęcia działań w celu wykrycia sprawców. Dramat potęguje fakt, że znane jest miejsce przebywania czterdziestokilkuletniego mężczyzny, który stoi za uprowadzeniem ich córki. – Poszłam złożyć doniesienie o porwaniu w prokuraturze, to przyjechała policja i zrobiła u mnie rewizję. Byłam zmuszona opuścić miejsce zamieszkania, bo szef prokuratury powiedział: „My ciebie wykończymy” – opowiada kobieta. – Mam się pogodzić z tym, że moja córka została porwana, albo mam stąd wyjechać. To właśnie usłyszałam – dodaje.
Od bliskich Nadii Said zażądano okupu, którego część rodzice zapłacili, zadłużając się u rodziny, znajomych i sąsiadów. Po jakimś czasie matka dostała telefon z informacją, że jej córka wyszła za mąż i tym samym przestaje istnieć dla swoich rodziców.
– Do tej pory nie możemy doprowadzić do odpowiedzialności karnej człowieka, który stoi za porwaniem Nadii, mimo że wiemy, gdzie on przebywa i gdzie jest jego rodzina.
Niektórym porwanym chrześcijankom udaje się uciec. Są dostępne ich wstrząsające świadectwa o zmuszaniu do przyjmowania narkotyków i gwałtach.
Prześladowania na każdym kroku
Porywanie młodych chrześcijanek i ich przymusowe przejście na islam rodzi szereg dodatkowych dramatycznych problemów. W świetle nowej konstytucji egipskiej, która oparta jest na prawie szariatu, młode dziewczyny, które zostały siłą zmuszone do przejścia na islam, nie mogą powrócić do chrześcijaństwa. Za porzucenie islamu grozi bowiem kara śmierci.
– Jeden z przypadków, nad którymi pracowałem, to chrześcijanka, która pracowała jako nauczycielka. Nagle zniknęła. Wyszła za mąż za muzułmanina. Niebawem wróciła do rodziny w ciąży. Przez jakiś czas obserwował jej dom, aż w końcu udało mu się zorganizować grupkę chuliganów i ją porwali. Był to chłopak w wieku dwudziestu dziewięciu lat, z wyższym wykształceniem. W urzędzie stanu cywilnego zarejestrowanych ma sześć ślubów. Pięć z jego żon to chrześcijanki, które przeszły na islam. Można się domyślać, co się działo. Dziwne było to, że te małżeństwa trwały rok i nagle chłopak zwijał manatki i wyjeżdżał do Arabii Saudyjskiej. Wracał dopiero po rozwodzie – opowiada prawnik Said Fayez.
Oprócz porwań i zmuszania do konwersji chrześcijanki są zmuszane do noszenia nakryć głowy typowych dla muzułmanek, w przeciwnym wypadku doświadczają upokorzeń na ulicach czy w publicznych środkach transportu.
– Są fanatycy, którzy potrafią zaatakować czy to w tramwaju, czy to w metrze, czy na ulicy. Jest oczywiste, że dziewczyna bez nakrycia głowy to chrześcijanka. No i często może być opluta, obrzucona wyzwiskami, przekleństwami – opowiada o. Waldemar Gontarz SJ, mieszkający od wielu lat w Egipcie.
W modnym wakacyjnym kurorcie, jakim jest Egipt, podobnie jak w każdym innym islamskim kraju chrześcijanie są traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Nie przyznaje im się takich samych praw jak muzułmanom. W przypadku jakiegokolwiek konfliktu między chrześcijaninem a muzułmaninem sądy, urzędy państwowe sprzyjają muzułmaninowi. Wszystko przy milczącej aprobacie Zachodu.
Wiara silniejsza niż strach
Rodzina porwanej Nadii budzi mój wielki szacunek i podziw. Ma wszelkie powody ku temu, by stracić wiarę, zwątpić, załamać się. Tymczasem daje ona przepiękne świadectwo. – Od momentu, w którym moja córka została porwana, nie ma takiej rzeczy, której bym się bała. Chcę, żeby usłyszano mój głos za wszelką cenę po to, żeby ochronić inne dziewczyny. Gdybym się uciszyła, to by oznaczało, że mnie zastraszyli. Jeśli ja się uciszę, będą chcieli porwać inną dziewczynkę i kolejne. Będę szukać mojej córki choćby do ostatniego tchnienia w moim życiu – mówi drżącym głosem mama Nadii. – Ile byśmy nie cierpieli, to i tak nie jest to porównywalne z cierpieniem Pana Jezusa. Powinniśmy trzymać się naszej wiary bez względu na wszystko, ponieważ Jezus dla nas, dla odpuszczenia naszych grzechów stał się człowiekiem i dał się ukrzyżować – dodaje brat Nadii.
Niestety, wygląda na to, że światowi przywódcy, media nie są zainteresowani mówieniem o dramatach chrześcijańskich rodzin. Milczą nawet telewizje należące do Kościoła koptyjskiego. – Nasze koptyjskie kanały telewizyjne boją się mówić na ten temat z obawy, że zostaną zamknięte. Poruszają sprawę dopiero wtedy, jak się stanie coś strasznego. Nikt na świecie nie chce mówić o naszych porwanych dziewczynkach – kończy ze smutkiem Martha.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

