Z pobliskiego Mosulu uciekają tysiące ludzi. To, co się dzieje w irackiej prowincji Niniwa, przypomina biblijne proroctwa proroka Nahuma, który żył na tych ziemiach.
Iracka prowincja Niniwa jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc na ziemi. Okolice Mosulu to strefa frontu, opustoszałe i zrujnowane pustkowie. Polski ksiądz Tomasz Jegierski, założyciel i prezes Fundacji SOS dla Życia, był niecałe 30 km od Mosulu, w mieście Tel Eskof (lub Tall Asqaf).
To opuszczone miasto chrześcijańskie, niegdyś zamieszkałe przez 11 tys. katolików obrządku chaldejskiego. W sierpniu 2014 r. zajęło je Państwo Islamskie, wkrótce zostało odbite przez kurdyjską armię, Peszmergę; w tym roku ponownie było zajęte przez dżihadystów i znowu odbite. Niewielu mieszkańców zdecydowało się na powrót.
Chaldejczycy są bardzo starą społecznością chrześcijańską. Mówią na co dzień w języku neoaramejskim, bardzo podobnym do używanego w Palestynie w czasach Chrystusa. W Tel Eskof są dwa kościoły: św. Jakuba i św. Jerzego. Oba zostały zniszczone i splądrowane. W kościele św. Jakuba znaleziono rozbitą figurę Pana Jezusa.
– Chcielibyśmy pomóc odbudować te kościoły, pomóc ludziom wrócić do domu – mówi ks. Tomasz Jegierski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

