logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Chińczycy nie przestrzegają polskiego prawa pracy

Piątek, 22 listopada 2013 (09:50)

Państwowa Inspekcja Pracy orzeknie, czy LiuGong Machinery Poland, chiński właściciel cywilnej części Huty Stalowa Wola, nie łamie praw pracowniczych. Zdaniem załogi, Chińczycy nie liczą się z ludźmi i dyktują im swoje warunki, m.in. narzucając im terminy wykorzystywania urlopów wypoczynkowych.

 

Henryk Szostak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Huty Stalowa Wola, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że zarząd chińskiej firmy, tłumacząc się kryzysem i planowanymi przestojami, zawłaszcza prawo do urlopu wypoczynkowego należnego pracownikom. Chodzi o narzucanie załodze zakresu i terminu wykorzystywania urlopów zgodnie z interesem firmy.

– Chińczycy, mówiąc wprost, chcą, aby pracownicy zrzekli się prawa do 26 dni urlopu na rzecz firmy, która ma problemy. Narzucając terminy wykorzystania urlopów, właściciel chce sobie organizować postoje w produkcji. Pracodawca planuje urlop na cały rok z góry, decyduje za pracowników, którzy nie mają nic do powiedzenia. To niedorzeczność – kwituje przewodniczący Szostak.

Przypomina, że kodeks pracy obowiązujący w Polsce mówi wyraźnie, że pracodawca może zagospodarować pracownikowi urlop w połowie, ale nie cały. – Uważamy, że pracownik ma prawo wziąć cztery dni na żądanie i co najmniej 10 dni wykorzystać na wypoczynek po ciężkiej całorocznej pracy. Tymczasem chiński pracodawca tego nie szanuje. Wszystko odbywa się pod dyktando firmy, a pracownik w ogóle się nie liczy – relacjonuje przewodniczący Szostak.

Pojawił się także komunikat, że w grudniu firma planuje dwa tygodnie przestoju, a po nowym roku kolejne dwa. Tymczasem jak tłumaczą pracownicy, w sierpniu był przestój i część załogi nie ma na tyle urlopu, żeby pokryć kolejny grudniowy postój. W tej sytuacji nie pozostanie im nic innego jak skorzystanie z nowego urlopu. Z wyliczeń związków zawodowych wynika, że chiński pracodawca w ciągu roku dysponuje za pracownika całym jego urlopem. Organizacje związkowe próbowały wyperswadować chińczykom absurdalność tego typu posunięć, ale bez efektu, dlatego zgłosili ten fakt do Państwowej Inspekcji Pracy. Pod lupą PIP znalazły się urlopy za 2012 rok i rok 2013.  

Tymczasem Yubo Hou, zastępca dyrektora LiuGong Machinery Poland w Stalowej Woli, zapewnia, że przepisy kodeksu pracy i związane z tym prawa pracownicze są w zarządzanej przez niego firmie przestrzegane. Podkreśla jednocześnie, że z powodu niskiego poziomu sprzedaży związanego z kryzysem zamówienia są mniejsze, dlatego w dobrze pojętym długofalowym interesie firmy i załogi apeluje o dostosowanie się do potrzeb i skorzystanie z urlopów w jednym czasie. To pozwoli przeprowadzić niezbędne remonty, a także zaoszczędzić na kosztach energii. Jego zdaniem, są symptomy wychodzenia z kryzysu, jednak kryzys wciąż trwa, dlatego trzeba ciąć koszty i podnosić wydajność.  

Dzisiaj ma być podpisany protokół pokontrolny. Wówczas PIP będzie miała 7 dni na wydanie ewentualnych zaleceń. W tym czasie pracodawca może jeszcze poprawić uchybienia. Jeżeli tego nie zrobi, będą kary.   

Urlopy to jednak nie jedyny punkt sporny między hutniczą załogą a LiuGong Machinery Poland. Pracownicy skarżą się na niskie zarobki. Twierdzą, że Chińczycy owszem przestrzegają pakietu socjalnego ustalonego dwa lata temu przed przejęciem firmy, ale to zdaniem załogi za mało, bo życie jest coraz droższe, a zarobki stoją w miejscu. Henryk Szostak mówi, że strona pracownicza przedstawiła kierownictwu firmy jeszcze trzy postulaty, które powinny być załatwione niezwłocznie.

Jeżeli Chińczycy nie zgodzą się na proponowane warunki, pracownicy nie wykluczają wejścia na ścieżkę protestów. 

LiuGong Machinery Poland w Stalowej Woli produkuje maszyny budowlane: ładowarki kołowe, spycharki gąsienicowe, układarki rur oraz koparko-ładowarki głównie dla górnictwa i branży budowlanej. Firma zatrudnia 1280 pracowników, z czego ok. 400 na umowy czasowe.                                                 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl